Lions

sd
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Carcer

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mfalme
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada


Liczba postów : 183
Join date : 14/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Sro Mar 25, 2015 6:53 am

- Nie pyskuj! - zachichotałam ubawiona jego zachowaniem - Ciekawa jestem, co powiesz na to, że niedługo będziesz przyrodnim starszym bratem? - śmiałam się wesoło gładząc swój brzuch w którym gnieździły się moje dzieci. Byłam bardzo ciekawa ile ich będzie i jakieś będą płci. No i kiedy się urodzą, oczywiście. Czułam do nich wielką miłość, mimo, że jeszcze się nie urodziły, i nie mogłam już się ich doczekać. Marzyłam o tym, żeby je zobaczyć, choć krótką chwilę. Ale musiałam poczekać. Spojrzałam na lwa, czekając na jego reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanguinis
 Lwiątko
 Lwiątko


Liczba postów : 60
Join date : 05/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Sro Mar 25, 2015 7:11 am

Zaśmiał się, patrząc na Mfalme i słysząc zadane przez nią pytanie. Dla niego odpowiedź była oczywista, za to userka nigdy nie użyłaby slów, które on miał zamiar wypowiedzieć, gdyż wulgaryzmy uważa za zbędne i nie znajdzie się ich w jej słowniku. Za to zbiór wyrażeń, którymi posługuje się Samguinis... To już co innego.

[b]-Po pierwsze, moją matką jest Saki, nie ty, więc z nimi nie mam nic wspólnego, jak również i z tobą, południowa glizdo...
A co na to powiem? Otóż, skoro tak cię to ciekawi... Jesteś dziwką i pieprzysz się z kim popadnie. Poza tym jesteś gruba, a twoje lwiątka, jeśli będą mnie miały za brata, długo nie pożyją... Zapewniam cię, że osobiście o to zadbam.[/b]
Uśmiechnął się, patrząc w jej przekrwione szczurze oczy. Tchórz, boi się pokazać tego, że się boi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mfalme
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada


Liczba postów : 183
Join date : 14/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Sro Mar 25, 2015 8:56 am

Wcale nie odczuwałam strachu. Raczej dobrze się bawiłam. - Nie próbuj mnie rozśmieszać! - zaśmiałam się - Przeceiż ty jesteś tak słaby, że nie potrafisz zabić nawet muchy, a co dopiero lwiątek, które będą dziesięć razy od ciebie silniejsze! Po za tym, jesteś widzę tak głupi i słaby, że usiłujesz mnie pomniejszyć, drażniąc mnie. Godne politowania - powiedziałam z pogardą i odwróciłam się do niego tyłem - Żal mi cię - dodałam jeszcze. Wiedziałam, że lew może mnie w każdej chwili zaatakować, ale co mnie to obchodziło? Sangunis był tak słaby i głupi jak jego ociec. Nic mi nie mógł zrobić, bo choć jego cela była otwarta i mógł w każdej chwili skoczyć na mnie to za to ja, byłam dziesięć razy silniejsza od niego i mogłam go zwyciężyć bez wielkiego wysiłku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saki
 Zaufany
 Zaufany


Liczba postów : 96
Join date : 10/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Sro Mar 25, 2015 9:19 am

A ja tylko patrzzę z żalem i poniekąd politowaniem na Mfalme.
[b] Miałaś tak wiele... Miałaś kochającą rodzinę... A teraz nie masz nic. Szkoda mi ciebie Mfalme i przykro, bo zdradziłaś także mnie... A myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami, że mogę na tobie polegać... Tak bardzo się zawiodłam...[/b] mówię smutnym tonem, nadając na chwilę melanchjolijny nastrój...
Później przyglądam się tej całej sytuacji i kiwam przecząco głową. W jakim ogromnym błędzie jest ta lwica! Czy ona nie wie, że ten młody lew jesod niej o wiele silniejszy i potężniejszy? A świadczą o tym choćby statystyki, z których wynika, że lwica nie przoduje siłą, nawet teraz, w nocy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Carcer    Sro Mar 25, 2015 9:40 am

Powoli pojawił się w wejściu... a następnie gdzieś zabłąkany - cofnął się. Nie wiedział zupełnie gdzie trafił.
Szedł sobie z początku po soczystej trawie, potem do jakiś krzaków zawitał.. no i... może to ten zapach go tu zwabił? Któż to może wiedzieć. Pochylił głowę na początku, uspakajając emocje. Gdy to już uczynił to uniósł ją ku górze i spojrzał to na Sanga, to na Saki. Jego wzrok utkwił na Mfalme... czy on jest na Pólnocy? Ten zapach przecież jest całkowicie inny. Nie jest zimny i krwisty jak tam... nie śmierdzi jak topione lwy w dzieciństwie.
Usiadł sobie tam gdzie stał, mając nadzieję, że nie zostanie tak szybko zauważony i zjedzony... w końcu już nie pachnie tak Północą jak wcześniej, teraz ten zapach był mocnym Wschodem oraz wolnymi terenami, czyli mieszanka wszystkiego.
Powrót do góry Go down
Mfalme
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada


Liczba postów : 183
Join date : 14/02/2015
Skąd : Z Nienawistnej Ziemi...

PisanieTemat: Re: Carcer    Sro Mar 25, 2015 9:55 am

Nie zwróciłam uwagi na ton Saki. - Nasza przyjaźń znów może być taka jak kiedyś - powiedziałam wolno do lwicy - Ale jest jeden warunek: Musisz porzucić Atrox'a i przejść do słuszną stronę. To znaczy na naszą stronę - wyjaśniłam mrużąc oczy. Nagle usłyszałam ciche kroki. Kontem oka dostrzegłam jakąś brązową postać. Jednym ruchem obróciłam się, skoczyłam i przygwoździłam nieznajomego do ziemi. - Kim jesteś?! - warknęłam, ale zanim skończyłam mówić, już znałam odpowiedź. To był Validus, syn Saki, głupi Północniak. Jednym ruchem pochyliłam łeb, chwyciłam zębami koniec jego grzywy rosnącej na piersi i zaciągnęłam go ku celi w, której siedziała Saki. Przepchnęłam lwa pomiędzy prętami kraty i uśmiechnęłam się. - Witamy w celach Południa! - zawołałam drwiąco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanguinis
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 05/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Sro Mar 25, 2015 10:29 am

Zaśmiał się cicho, patrząc na Mfalme. Ależ ona była... Głupia?
[b]- Żenujące... Doprawdy, żałosne. Jesteś najgłupszym stworzeniem, jakie w życiu widziałem, takim samym, jak reszta twojego stada.[/b]
Nagle zauważył, że Mfalme próbuje zamknąć Validusa. Uuu, czyżby zamek się zaciął?
[b]-I znów udowadniasz swoją ignorancję... Nie wiesz, że lwiątek mię da się uwięzić? Jesteś żałosna. Nie dziwię się, że cię wygnali. Słyszałem, że ojciec godzinami błagał Tenebris, żeby cię nie zabiła... Na jego miejscu poprosiłbym ją o zamordowanie cię, ale cóż, zaślepiła go... miłość. Chociaż obecnie straciłaś już swój dawny czar, urok, wiedźmo. Trzymaj się z daleka od mojego brata... Albo gorzko tego pożałujesz.
A i miałam ci przekazać, że jeśli pojawisz się na terenach północy, każdy jej członek ma prawo cię zabić. Na pewno i bez tego ostrzeżenia byś nie przyszła, jesteś zbyt wielkim tchórzem.[/b]
Przy okazji zamachnął się na nią łapą, a że była blisko i akurat patrzyła na Validusa, nie miała żadnych szans na uniknięcie ciosu. Był od niej znacznie silniejszy, taki cios mógł wywołać nawet utratę przytomności, chociaż nie musiał, za to lwicę mogło nawet rzucić na pobliską ścianę. Kto wie, czynie dostanie wstrząsu mózgu? A i warto wspomnieć o jego wysuniętych pazurach, mogły uczynić jakieś szkody.
[b]- Jak śmiesz się tak do niej zwracać! Właściwą stronę? Stronę morderców? Atrox cię zostawił i uczynił Saki swoją królową, a ty próbujesz się mścić. Nigdy się nie zakochałaś, nie uznałaś Saki za swoją przyjaciółkę... Zawsze tylko udawałaś. Tak samo z twoimi lwiątkami, to znaczy Bidhaa'ą. Nigdy ich nie kochałaś. Współczuję owocom twoich lekkich obyczajów.
Proponujesz jej przyjaźń, trzymając ją w klatce?
Saki jest mądra, nie to co ty... Mądra na tyle, aby odmówić twojej propozycji.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saki
 Zaufany
 Zaufany
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 10/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Czw Mar 26, 2015 1:16 am

Gdy Mfalme wypowiada słowa w moją stronę, podchodzę bliżej do krat, stając niemal obok lwicy. Cały czas spoglądam jej w oczy. Moje ślepia wyrażają żal i smutek.
[b]Nie Mfalme… Nie będę płaciła za twoje błędy. To ty zdradziłaś stado i to ty zostałaś wygnana, nie ja… Nie będę ponosić kary za twój brak lojalności… Tak bardzo się na tobie zawiodłam… Byłaś dla mnie jak siostra… A teraz? Teraz czuję się wykorzystana i oszukana…[/b] mówię z żalem, nie spuszczając ze wzroku jej oczu. Po moim policzku spływa jedna, duża łza, która z charakterystycznym pluśnięciem rozpryskuje się na kamiennej posadzkę (bo zakładam, że właśnie taka się tu znajduje xD)
Następnie Sanguinis wypowiada te jakże smutne słowa, które nadają jeszcze smutniejszy nastrój. W głuchej melancholii przyglądam się jego czynowi. Widzę jak na policzku lwicy pojawiają się krwawe szramy, a ona sama upada, bądź uderza się o ścianę.
Następnie zastanawiam się nad słowami, jakie wypowiedział Sanguinis. Atrox mnie uczynił swoją królową? Może młody lew do końca nie wie o czym mówi.. To niemożliwe, żebym mogła rządzić czyimś sercem… Zajmować tak wysoką pozycję w mniemaniu jakiegokolwiek lwa… Takie, byle jakie brzydkie chucherko jak ja… Może Sanguinis powiedział to, żeby mnie pocieszyć? A może, żeby pogrążyć jeszcze bardziej Mfalme? Chyba wszystko to po trochu…
Teraz zwracam uwagę na siedzącego obok mnie Validusa. Jeszcze więcej myśli i uczuć kłębi się w mojej głowie… Podchodzę do syna, patrząc na niego z żalem.
[b]Dlaczego to zrobiłeś? [/b] pytam, wspominając sytuacje nad jeziorem Amoris [b]Czy uważasz mnie za aż tak złą matkę? Chcesz zabić siebie i mnie, Validus?[/b] pytam tym samym, zawiedzionym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanguinis
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 05/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Czw Mar 26, 2015 1:56 am

Spojrzał na Mfalme, która najprawdopodobniej straciła przytomność lub doznała wstrząsu mózgu, chociaż niekonieczne. Tak, czy siak, wcale nie było mu jej żal. Zasłużyła sobie na to wszystko. Gdyby postępowała jak należy, to by się tak nie skończyło.
Szkoda, dawniej uważał ją za kogoś w porządku...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mfalme
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada


Liczba postów : 183
Join date : 14/02/2015
Skąd : Z Nienawistnej Ziemi...

PisanieTemat: Re: Carcer    Czw Mar 26, 2015 3:11 am

Kiedy lew mnie walnął, zatoczyłam się na ścianę i upadłam. Szybko się jednak podniosłam i usiadłam. Spojrzałam na Sangunisa wzrokiem pełnym zimnej pogardy. - [b]Żal mi ciebie Sanguinisie[/b] - powiedziałam lodowato - [b]Jesteś już tak tępy, że bijesz silniejsze i starsze od siebie lwice bo myślisz, że w ten sposób wydasz się lepszy niż jesteś w rzeczywistości...[/b] - szepnęłam z pogardą i odwróciam się do niego tyłem. Słysząc słowa Saki zwróciłam ku niej łeb. - [b]Nic mnie to nie obchodzi! [/b]- warknęam gniewnie - [b]Wcale nie chcę żebyś naprawiała moje będy. Miałam nadzieję, że nadal możemy być przyjaciółkami. No ale skoro nie chcesz, to koniec z naszą przyjaźnią![/b] - syknęłam z nienawiścią w oczach położyłam się w koncie celi tocząc po wszystkich dumnym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saki
 Zaufany
 Zaufany
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 10/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Czw Mar 26, 2015 3:37 am

Spoglądam na Mfalme takim samym, zawiedzionym wzrokiem.
[b]Nie Mfalme… Mylisz się… My nigdy nie byłyśmy przyjaciółkami… Ja tylko dałam ci się zwieść, oszukać… Jak można być tak dwulicowym?[/b] pytam spokojnym tonem, ostatnie zdanie wypowiadając nieco głośniej.
[b]Ufałam ci i kochałam jak siostrę. Jak mogłaś mnie tak skrzywdzić?[/b] mówiąc te słowa, patrzę prosto w pomarańczowe oczy Mfalme…
[b]Co chciałaś tym wskórać? Cieszy cie ból innych?![/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mfalme
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada


Liczba postów : 183
Join date : 14/02/2015
Skąd : Z Nienawistnej Ziemi...

PisanieTemat: Re: Carcer    Czw Mar 26, 2015 3:48 am

- [b]Nie Saki... Mylisz się[/b] - szpenęłam - [b]My naprawdę byłyśmy przyjaciókami... Kiedyś...[/b] - zaczęło mi być przykro. W końcu naprawdę lubiłam Saki i jej słowa mnie zabolały. Spojrzałam na nią ze smutkiem -[b] Mylisz się... Ja musiałam odejść... Po prostu musiałam! Nie miałam wyboru. Nie chcę być z kimś kto ma piędziesiąt lwic-nałożnic... Spróbuj to zrozumieć! [/b]- jęknęłam z rozpaczą. Czułam się podle. Biedna Saki, zadałam jej ból, odchodząc ze stada. Ale nie mogłam inaczej. Nie mogłam unieszczęśliwać siebie, tyko datego, że nie chciałam by przyjacióka cierpiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saki
 Zaufany
 Zaufany
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 10/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Czw Mar 26, 2015 3:57 am

Słucham słów Mfalme, nie spuszczając z niej wzroku.
[b]Mfalme to nie jest powód, żeby zdradzić stado… Zdradzić przyjaciół i rodzinę… Atrox cie kochał i dobrze o tym wiedziałaś… Zgadzając się z nim być zdawałaś sobie przecież sprawę, że jest to życie w poligamii… A ty zdradziłaś stado i odeszłaś… Zostawiłaś MNIE… samą… [/b] po moich policzkach zaczynają coraz szybciej spływać łzy… [b] Jak się dowiedziałam.. Chciałam się zabić… [/b] wydusiłam w końcu. [b]Ale nie jestem tobą… Nie zostawiłabym swoich dzieci…[/b] to już wypowiadam szeptem. Moje oczy skierowane wprost na Mfalme wyrażają teraz nie tylko żal i smutek, ale są także pytające. [b]Dlaczego to zrobiłaś?[/b] pytam, pragnąc usłyszeć tym razem prawdę…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanguinis
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 05/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Czw Mar 26, 2015 3:57 am

// Sanguinis jest silniejszy. Wystarczy spojrzeć na statystyki, Mfal.

Spojrzał z pogardą na Mfalme, nie wierząc w ani jedno jej fałszywe słowo. Nie widział takiej potrzeby.
[b]- Nie wierzę ci, tak samo jak moja matka. Nawet jeśli między nią, a tobą była kiedyś przyjaźń, to była to ta dawna Mfalme, nie ty. Poza tym twoja przywódczyni, o ile tak można to chuchro nazwać, planuje atak na nas. A wtedy będziemy się nawzajem zabijać, nie przyjaźnić. Poza tym jesteś zdrajczynią. Na naszych terenach ciebie i Bidhaa'ę czeka śmierć. Jesteś nikim. Gdybyś była odważna i na prawdę szanowała Saki, wypuściłabyś ją stąd.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mfalme
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada


Liczba postów : 183
Join date : 14/02/2015
Skąd : Z Nienawistnej Ziemi...

PisanieTemat: Re: Carcer    Czw Mar 26, 2015 4:06 am

- [b]Saki... Ja... byłam kiedyś na Poudniu. Byłam mu wierna i to było moje stado...[/b] - wykrztusiłam - [b]Potem ono połączyło się z Pónocą... I zmuszona zostałam do zostania Pónocną. A teraz gdy Poudnie znów jest, to wróciłam do niego![/b] - wykrzyknęłam. Słysząc bezczelne sowa Sanguinisa, odwróciłam się, podbiegłam do niego i podrapałam go po pysku. - [b]To za twoje obrzydliwe zachowanie, cuchnąca mordo![/b] - warknęłam z wściekością - [b]I dobrze wiesz,że nie mogę wypuścić Saki, bo moja przywódczyni by mnie za to zabiła![/b] - dodałam sysząc jego ostatnie słowa. Cofnęłam się i położyłam się w kącie nie ignorując lwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saki
 Zaufany
 Zaufany
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 10/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Czw Mar 26, 2015 4:20 am

Spoglądam cały czas na Mfalme, jednak gdy ta zaczyna kłócić się z Sanguinisem, przerzucam po nich spojrzenie.
[b]Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś?[/b] pytam na jej słowa [b] Poza tym to już nie jest to samo południe, co kiedyś. Teraz rządzi tu ten przerośnięty bałwan, który próbował mnie już niejednokrotnie zabić. Nie rozumiem komu teraz starasz się pozostać wierna… to jednak nie zmienia faktu, że nas zdradziłaś… Zdradziłaś mnie, Mfalme… A ja myślałam, że mogę ci zaufać…[/b] mój ton cały czas jest smutny.
Przyglądam się jej nieudolnym staraniom pobicia Sanguinisa, który to jest od niej większy, potężniejszy i silniejszy…
[b]I jeśli możesz, nie prowokuj mojego syna.[/b] dodaję, przyglądając się jej zachowaniu…

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mfalme
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada


Liczba postów : 183
Join date : 14/02/2015
Skąd : Z Nienawistnej Ziemi...

PisanieTemat: Re: Carcer    Czw Mar 26, 2015 4:30 am

- [b]To jest także mój syn, z racji tego kto go urodził![/b] - warknęłam ze złością na Saki - [b]I nie patrz tak na mnie! Mam prawo opuścić stado jeśli mi z nim źle i powinnaś to zrozumieć![/b] - zawołałam z irytacją. Następnie spojrzałam na lwicę ze smutkiem - [b]Życzę ci, żebyś była szęśliwa...[/b] - rzekłam cicho. Nastpnie obróciłłam się i opuściłam celę.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanguinis
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 05/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Czw Mar 26, 2015 7:10 am

Zaśmiał się głośno, kiedy ta go dotknęła i z całej siły zamachnął się na nią łapą, zapewne ją przewracając, bo co innego mogłaby zrobić, będąc taka słaba, jaka była? Ależ żałosna z niej istotka!
Schylił głowę, patrząc na tą jakże słabą lwicę.
[b]- Nie jestem twoim synem... To już chyba dawno ustaliliśmy - [/b]powiedział. [b]- Ty mnie tylko urodziłaś, byłaś inkubatorem, kiedy moimi rodzicami byli jedynie Saki i Atrox. Nie ma więc między nami żadnego pokrewieństwa... To samo tyczy się Regii.
Ciesz się, że Tenebris posłuchała próśb kochającego cię wtedy Atroxa i cię nie zabiła, inaczej i ty, i twoja jedyna córka, Bidhaa, już dawno leżałybyście przykryte trzema metrami ziemi w jakimś dole.[/b]
Usiadł, śmiejąc się, kiedy ta uciekła, jak tchórz, za którego ją uważał. I tak już jest martwa.
[b]- Saki, wybacz mi, że się wygadałem - [/b]powiedział.[b] - To miała być niespodzianka, ale ponieważ ta glizda mnie zdenerwowała, przez przypadek wszystko wypaplałem... Atrox zrozumiał, że to ty jesteś najcenniejsza jego sercu, kiedy zostałaś pojmana. Mianował cię jego królową, tą najważniejszą... Rin nie przejęła się w ogóle tym, że cię tu zamknięto, BRONIŁA tego przerośniętego bałwana, którego ci tutaj nazywają władcą. Uznał, że nie warto jej ufać. Dlatego zakończył ich związek... Obecnie jesteś jego jedyną partnerką.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Carcer    Czw Mar 26, 2015 8:04 am

Skoro już posługujecie się statystykami, to Mfalme równie dobrze mogła uniknąć każdego ciosu, który był w jej stronę wymierzony. A rany nie mogły być i tak głębokie, jako że Sang to tylko mały lwiak.
Został wrzucony do klatki swojej rodzicielki, co niezbyt mu się podobało. Odsunął się pod drzwi i spojrzał gdzieś w bok, nie odpowiadając matce. Jego odpowiedź chyba była tutaj jasna... opiekowała się nim przez chwilę czasu, no i fakt, może wtedy czuł się kochany. Jednak co to jest kilka dni, jak resztę swego życia był sam?
Validus jednak myślał nad słowami matki. Jedno zdanie...
"Czy uważasz mnie za aż tak złą matkę? Chcesz zabić siebie i mnie, Validus?"
Chwilę bił się z myślami, czy aby na pewno może jej w spokoju odpowiedzieć... Uznał, że tak. Pod jednym warunkiem.
-[b]Odpowiem ci matko, jak tylko ten ktoś stąd wyjdzie. Nie jest moim bratem, nie jest przyjacielem... Obraża i lekceważy zagrożenie.... Ja widziałem tą białą i serio trochę przeraża i wcale nie jest takim bałwanem... w końcu.. -[/b] zamknął oczy, nie dokańczając wypowiedzi.
-[b]Zresztą... gdyby szykowała na nas atak, to chyba dawno by to zrobiła. Zjednała sobie wasze lwy. I kto tu jest bałwanem?! Tylko krzywdzicie innych -[/b]mruknął, a jego ton był nawet lekkim warknięciem gdy kończył.
Powrót do góry Go down
Bidhaa
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 77
Join date : 14/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Czw Mar 26, 2015 9:15 am

Bez ostrzerzenia skoczyłam Sanguinisowi na kark. Wszystko słyszałam, całą kłótnię mojej matki z Sanguinisem i wezbrałam się we mnie wściekłość. Postanowiłam go zabić. Gryzłam i szarpałam jego cielsko zadając wiele niebezpiecznych ran. - [b]Pożałujesz tego, gnoju*cenzura*...[/b] - syczałam przez zęby - [b]Pożałujesz tego...[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanguinis
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 05/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Pią Mar 27, 2015 12:51 am

// Nie mogła słyszeć wszystkiego, skór dopiero teraz weszła do lochów.

Owszem, nie spodziewał się nagłego pojawienia się siostry, o ile może tak ją nazwać, nie czuł się bowiem z nią spokrewniony w najmniejszym nawet stopniu. Dla niego była jedynie pionkiem, marionetką sterowaną przez jej równie głupią matkę, która sama była sterowana przez białego bałwana zwanego Lilith. Sznurki za sznurki, kręgi wewnątrz kręgów.
Nie zamierzał puścić jej postępowania płazem. W końcu go zaatakowała, a wszyscy wiedzą, że nie przepuściłby jakiejkolwiek okazji do walki. Tu zaś szykowała się całkiem niezla jatka.
Zrzucił ją z siebie i wbił kły w jej szyję, posilając się krwią. Płynęła w dół jego gardła, pyszna niczym ambrozja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saki
 Zaufany
 Zaufany
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 10/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Pią Mar 27, 2015 2:08 am

Na słowa Sanguinisa zaczynam się nieco dziwnie czuć. Coś jakby mi się to śniło..? I tak nie przyjmuję za bardzo do wiadomości jego słów… Szczerze powiedziawszy wolałabym usłyszeć to od Atroxa (choć i tak wątpię, że uwierzyłabym wtedy w sens tego wyznania), ale userka ta sama, to co się czepiać xD
Spoglądam zawiedziona na Validusa, gdy ten wypowiada słowa.
[b]Sanguinis jest moim synem, przed którym nie mam nic do ukrycia.[/b] odpowiadam stanowczo, podchodząc do syna.
[b]Nawet nie wiesz jak się na tobie zawiodłam Validus…[/b] mówię cichym, łamliwym głosem [b] Poświęciłam ci tyle miłości… tyle czasu… A ty potem odszedłeś, unikając jakichkolwiek lekcji… Szukałam cię wszędzie na terenach północy, ale ciebie tam nie było. Zaś gdy się pojawiłeś, wypowiedziałeś te potworne słowa… Nie musisz odpowiadać, wiem, że kieruje tobą nienawiść do mnie, bo jakże mogłoby być inaczej? Chcesz zabić siebie i mnie. Tylko dlaczego..?[/b] Mój głos cały czas jest cichy i smutny. Patrzę synowi w oczy. Oczekuję jakiegokolwiek wytłumaczenia. W ogóle zastanawia mnie to, dlaczego pachnie on Wschodem? W sumie to lepsze, niż zapach Południa, Wschód to teraz nasi sprzymierzeńcy, więc pomijam ten szczegół.
Nagle słyszę ciche kroki. Przekręcam głowę w stronę wejścia i zauważam Bidha’e skradającą się w stronę lwa
[b]Sanguinis, uważaj![/b] mówię, lecz to i tak jest zbędne. Lew bez najmniejszego trudu, powala samicę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanguinis
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 05/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Pią Mar 27, 2015 3:21 am

W sumie w tej chwili nie robił nic specjalnego, po prostu pożywiał się dalej, pijąc sobie krew. Co innego miałby niby robić? Czuł się teraz wspaniale, jakby w jego kończyny ponownie wstępowały siły, a on odradzał się na nowo. Krew, niczym ambrozja, pokarm bogów, którzy, jak już się dawno okazało, nie istnieli, spływała w głąb jego gardła, a on uśmiechał się coraz szerzej. Oczywiście, że tak, cieszył się z tego powodu, gdyż czyniła go silniejszym, a on sam z radością witał jej smak i zapach, który był mu miły jak niewiele innych. Wzrastał w siłę. Wkrótce stanie się po prostu niepokonany, silniejszy nawet od własnego ojca.
[b]- I po co to było? -[/b] spytał, odsuwając się od swojej rówieśniczki, tuż po tym, kiedy jego kły opuściły jej ciało. Oblizał je swoim językiem, zadowolony, po czym po prostu zaczął czyścić swoje łapy z jej krwi. Dlaczego? Otóż po prostu nie chciał jej mieć znów na łapach... A może po prostu prowokował Bidhaa'ę do ataku, ignorując ją?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Game Master
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 130
Join date : 14/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Pią Mar 27, 2015 3:56 am

[color:7ca6=olive]Straty w HP:
Sanguinis- skoczenie na plecy z lekkim podrapaniem- (-5)
Bidhaa- zrzucenie na posadzkę, ugryzienie i stracenie sporej ilości krwi- (-30)[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bidhaa
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 77
Join date : 14/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Pią Mar 27, 2015 3:58 am

Zerwałam się na równe łapy i skoczyłam lwu do gardła. Bez trudu go powaliłam, bo nie spodziewał się mojego nagłego ataku, i dobrałam się do jego krwi. Piłam i piłam, czując, że nowe siły wlewają się w moje ciało. Upajałam się tym i dosłownie przyssałam się do jego żyły, jednocześnie przytrzymując go tak, że [u]nie[/u] mógł mnie zepchnąć ani się bronić. - [b]Gul, gul, gul[/b] - bulgotała krw płynąca przez moje spragnione posoki gradło.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanguinis
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 05/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Pią Mar 27, 2015 4:23 am

Był bardzo niezadowolony z obecnej sytuacji. Jak ona w ogóle śmiała? Ale zaraz ugryzie ją ponownie, osłabi. W ten sposób będzie miała problemy z jakąkolwiek obroną, w końcu utrata krwi jednak robi swoje, a Sanguinis nie miał zamiaru się tak łatwo poddać.
Szybko zauważył, że nie może z siebie zrzucić samicy, a więc uznał, że musi zrobić coś innego. Ponieważ była nad nim pochylona, po prostu nie mogła uniknąć jego kłów, wbitych w jej szyję. Ponownie piły one krew Bidhaa'y. Powinna odpuścić, inaczej zginie. To on miał przewagę swojego stanu zdrowia, a zatem i lepiej sobie radził w tej chwili w walce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bidhaa
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 77
Join date : 14/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Pią Mar 27, 2015 4:36 am

Nie zwróciłam uwagi na zachowanie lwa,jedynie niewiele przesunęłam się, uniemożliwiając lwu picie mej krwi. Jednak nadal nie puszczałam Sanguinisa. Piłam i piłam, czując, że nowe siły wlewają się w moje ciało. Upajałam się tym i dosłownie przyssałam się do jego żyły, jednocześnie przytrzymując go tak, że nie mógł mnie zepchnąć ani się bronić. - [b]Gul, gul, gul[/b] - bulgotała krw płynąca przez moje spragnione posoki gradło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Carcer    Pią Mar 27, 2015 4:53 am

Wkroczyła pewnym siebie krokiem znów na tereny lochów. Słysząc ryki i syki nie mogła przejść obojętnie.
I co zauważyła? Mądrych jakże hipokrytów.
-[b]Przemądrzały szczeniaczek nadal zachowuje się niegrzecznie?-[/b]zapytała z ironicznym uśmiechem, przybliżając się do parki. Jednym ruchem zrzuciła Bidhaa'ę z Sanga. Nie zwróciła teraz na niej uwagi, a jako że była silniejsza jak i zręczniejsza - przygwoździła Sanguinisa do ziemi, siadając mu na brzuchu i częściowo na udach, które w takim nieanatomicznym położeniu na pewno bolały. Poza tym nie mógł jej odepchnąć, ani tym samym się podnieś. Dwie łapy dała na jedną stronę jego ciała i przygwoździła jedną swoją.
Spojrzała mu wrogo w oczy, a jej demoniczny uśmiech poszerzył się. Teraz lew był bezbronny, jako że skręt ciała jak i wyprostowanie mu całkowicie tylnych łap jest ułożeniem nietypowym, jak i sprawiającym ból. Pragnę zaznaczyć, że Lilith jest i silniejsza i zręczniejsza, temu też Sang [u]nie[/u] mógł uniknąć jej ataku.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Carcer    Pią Mar 27, 2015 5:17 am

Zmarszczył brwi, widząc że jego rodzicielka nie ma zamiaru wywalić Sanguinisa. Nie rozumie tego, że może Validus chciał z nią porozmawiać na osobności?
-[b]Zawsze myślisz tylko o swoim tyłku. Skoro targnąłem się na swoje życie, to TYLKO na swoje. Przestań obwiniać mnie o swoje problemy. Głupia szmata co mnie urodziła... jesteś dla mnie niczym. Nie opiekowałaś się mną, nie szukałaś... nie chcę cię znać. I tyczy się to takze waszej całej chorej rodzinki. ODCHODZĘ ze stada i możesz to przekazać swojej władczyni, o ile stąd wyjdziesz. Bo ja na swoim miejscu to bym cię NIGDY nie wypuścił. To co zrobiłaś wszystkim, to jak się zachowujesz jest KARYGODNE i naprawdę mi smutno, że mnie urodziłaś. Mógłbym mieć normalną rodzinę-[/b] warknął i wyskoczył z klatki, odchodząc w kąt. Nie miał zamiaru przesiadywać z nią w jednej celi i choć bardzo chciał się z nią pogodzić, jak i porozmawiać... to tego nie zrobi. I chyba ze względów oczywistych. Sanguinis ma wiedzieć wszystko o Validusie? Ma znać jego uczucia? A kimże on jest?
Prychnął oburzony i zły, spoglądnąwszy gdzieś w bok.
Powrót do góry Go down
Sanguinis
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 05/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Sob Mar 28, 2015 5:05 am

Tak się składa, że Sanguinis już by sobie poszedł, bo wyczuł, że Validus ma ochotę na jakieś osobiste zwierzenia, ale tak się składa, że pojawiła się biała lwica, która przygwoździła go do ziemi. Ale ku pocieszeniu jego dumy nie był to byle kto, lecz władca i chociaż była to przywódczyni południowych, to jednak fakt, że ktoś taki uznał go za zagrożenie nie był raczej obelgą, lecz docenieniem umiejętności. No bo kto niby nie doceniłby zamieszania, które tu zrobił? On sam już dawno by się bał kogoś takiego, jak on...
Ale fakt faktem, że powyginało go pod takimi dziwnymi kątami, już go nie cieszył. Uznał, że tamta po prostu tego nie zauważyła. Ból zignorował, w końcu czym był w porównaniu z niezbyt ładną, ale jednak lwicą, siedzącą mu na brzuchu?
Nawet nie próbował się odsunąć, bo po co? To była bardzo... ciekawa perspektywa.
[b]- Fakt, to miło, że tego szczeniaczka ode mnie zabrałaś. Aż się zaśliniła z tej złości -[/b] powiedział, mając oczywiście na myśli Bidhaa'ę.[b] - Mogłabyś jednak ze mnie zejść? Jesteś dla mnie za stara, nie kręcą mnie takie zaloty.[/b]
Zaśmiał się cicho, patrząc na nią odważnie, niemal wyzywająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Carcer    

Powrót do góry Go down
 
Carcer
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lions :: Terytorium Stada Południa :: Pustkowie Nienawiści :: Otchłań-
Skocz do: