Lions

sd
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Złota Iglica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Złota Iglica   Nie Mar 15, 2015 5:58 am

Przebywając długą drogę na szczyty góry Caelum, po drodze mijamy ogromy, skalny balkon, który góruje nad chmurami. Złota Iglica została nazwana tak dlatego, ponieważ przez cały czas jest ona skąpana w blasku złotych promieni słońca. To tutaj możemy podziwiać panoramę całej krainy, a w szczególnie piękny dzień możemy ujrzeć miejsca daleko poza jej granicami.
Powrót do góry Go down
Saeth
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 22/03/2015

PisanieTemat: Re: Złota Iglica   Pon Mar 23, 2015 6:46 am

Od kilku dni podróżował mając za kompana jedynie swoje niezbyt wesołe myśli. Poczucie straty po odejściu Zaara, ostatniego lwa, którego mógł nazwać przyjacielem, bolesną zadrą tkwiło w jego sercu i za nic nie chciało przestać go dręczyć. Po prostu chyba odzwyczaił się od samotności. Wiedział przecież, ze kiedyś nastanie ten czas gdy znów będzie musiał samotnie ruszyć w podróż, ale nigdy nie był na to dostatecznie przygotowany.
Zaara pożegnał entuzjastycznie, życząc mu szczęścia wśród nowych pysków i nawet wtedy gdy patrzył jak lew niknie na horyzoncie nie dopuszczał do siebie myśli, ze to już właśnie się dzieje. Właśnie został sam i znów musiał wziąć sprawy w swoje łapy. Chcąc nie chcąc zrobił to. Nie zwykł poddawać się zbyt szybko, a poza tym na razie na poddawanie się było zdecydowanie za wcześnie.
Ruszył.
Nie spieszył się. Skierował kroki ku wysokim szczytom gór zwabiony ich nietypowością w krajobrazie jaki dotąd znał. Na początku wiodła go jedynie ciekawość, ale im bliżej nich był, im wyraźniej widział ich majestat, tym większą miał chęć by wspiąć się na jedną z tych gór i być bliżej niepoznanego, a dalej od przyziemności, która tak strasznie go męczyła.
Granie pochłonęły wielką, białą sylwetkę przyjmując ją nadzwyczaj chętnie. Saeth bezmyślnie zagłębiając się coraz dalej i wyżej, szedł ścieżkami, których nie powinien znać. Wszak nigdy tutaj nie był. A jednak wspinał się po nich sprawnie i z coraz większym zapałem.
Chłód rześkiego powietrza rozpierał mu płuca, ale zdawał się tego nie zauważać. Brnął na przód przeskakując po kamieniach ze zwinnością, której nigdy nie posiadał, a ta lekkość uskrzydlała go. Pragnął iść coraz dalej i wyżej, coraz bliżej i bliżej...
Gdy znalazł się na szerokim, kamiennym balkonie słońce chyliło się już ku zachodowi i malowało niebo czerwienią. Ciepłe promienie nie grzały jego grzbietu, ale igrały w bieli grzywy i nadawały ciepły blask niebieskim ślepiom. Saeth pewnie poszedł dalej aż pod samą krawędź. Bez lęku oparł na niej łapy i ogarnął spojrzeniem rozległy krajobraz. Widok chwycił go za serce i pomimo zmęczenia wywołał na pysku melancholijny, łagodny uśmiech. Szeroka pierś uniosła się gdy wciągnął w płuca chłodne powietrze przesycone mnogością nieznanych mu zapachów. Upajał się tymi woniami. Miał chęć każą z nich smakować i poznać, a co najważniejsze miał pewność, ze będzie mógł doświadczyć wszystkiego czego zapragnie. Ogarnęło go niesamowite, piękne poczucie wolności. Pierwszy raz w życiu poczuł się panem własnego losu. Poczuł, że może coś zrobić, że jeśli tylko się postara może znajdzie też swój własny kąt, swoje własne miejsce.
Uniósł do góry szeroki pysk, zamknął oczy i powoli wciągnął w płuca powietrze, które rozparło jego pierś. Po chwili wśród grani echem rozniósł się głęboki, podniosły ryk w którym brzmiała i nadzieja i radość i zachwyt...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Złota Iglica   Pon Mar 23, 2015 7:13 am

Chłodne, górskie powietrze smagało moje gęste, szare futro, kiedy to przemierzałam kolejne odcinki górskiego traktatu. Szczerze mówiąc, już dawno nie czułam się taka wolna i szczęśliwa. Moje życie znów nabrało barw. Może i krótko przedstawiało się w czarnych odcieniach, jednak ten moment pouczył, że muszę jeszcze bardziej zacząć dbać o to, co kocham. Brnęłam przed siebie, a biały puch, który wysypywał się przed moimi łapami coraz to bardziej pochłaniał moje ciało. [i]Jeżeli dalej tak pójdzie, to zacznę drążyć tunele[/i]. Po chwili brodzenia w śniegu wyłoniłam cała nim oblepiona, wyglądałam wręcz jak bałwan w kształcie lwicy, a którego z każdym następnym krokiem odpadają kolejne płaty chłodnego śniegu.
W końcu moim zielonym ślepią ukazał się zarys znajdującej się nieopodal iglicy. Miałam nadzieję, że wespnę się tam szybko, gdyż śnieg zaczął dawać się we znaki moim niewyćwiczonym łapą. Szczerze, to sama nie wiedziałam, po co chciałam tam być. Może potrzebowałam chwili dla siebie? Pobyć sama ze swoimi myślami, które ciągle krążyły nieuporządkowane w mojej szarej główce? Wnet poczułam na sobie pierwsze promienie zachodzącego słońca, które jak dotąd było przysłonięte przez warstwę wiszących już od dłuższego czasu nad krainą, deszczowych chmur. Otrzepałam się z resztek białego puchu i ruszyłam powolnym krokiem, ogrzewana przez ciepłe, słoneczne przebłyski. Wzięłam głęboki oddech, a moje płuca wypełniły się orzeźwiającym powietrzem. Jednak mój nos niepokojąco zadrżał. W powietrzu unosiła się całkiem przyjemna, jednak dotąd nieznana mi woń. Czyżby był tu ktoś jeszcze? Cóż, na pewno nie mogłam spodziewać się nikogo znajomego, gdyż zapach kompletnie się nie zgadzał. Postawiłam kilka kroków do przodu, bacznie się rozglądając, gdy moim oczom ukazała się postawna persona, stojąca na skraju kamiennego balkonu, opiewana przez słoneczne promienie i lekki zefirek, który zwinnie przemierzał kolejne metry, dostarczając do mojego czujnego nosa więcej obcego zapachu.
Strzepałam lekko głowę, po czym przybrałam uniesioną posturę- w końcu nie mogłam pokazać się przed przybyszem jak byle lwica, przechodząca obok. Władczyni tak nie przystoi. Ruszyłam finezyjnym krokiem, przywdziewając na swój pysk drobny uśmieszek. Kiedy byłam nieopodal niego, lekko chrypnęłam, aby dać mu do zrozumienia, że nie jest tutaj sam.
[b]-Witaj, przybyszu. Jestem Neyaarii, władczyni stada Wschodu. Co ściąga cię w nasze strony? [/b]Zapytałam przyjaznym, aczkolwiek pewnym siebie tonem, dając mu jednocześnie do zrozumienia, że jego łapy stały teraz na wschodnich terenach, które w całości należały do mojego - i rzecz jasna Soldaata- stada. W końcu nie mogłam pozwolić na to, aby byle lew krzątał się po naszych ziemiach. A może przekonam go do dołączenia w nasze szeregi? Sprawiał wrażenie dobrego i przyjacielskiego lwa, a takich to właśnie potrzebuje Wschód.
Powrót do góry Go down
Saeth
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 22/03/2015

PisanieTemat: Re: Złota Iglica   Pon Mar 23, 2015 7:42 am

Echo ryku przebrzmiało, ale nim otworzył oczy, chwilę trwał w ciszy. Pozornie ślepy, kompletnie pozbawiony czujności, a jednak tak dziwnie szczęśliwy. Wystawiał pysk na powiewy wiatru, którego chłód wcale mu nie doskwierał. I gdy tak chłonął zalegający między spokojnymi szczytami spokój, gdy upajał się nieoczekiwaną dawką chęci do działania, usłyszał czyjś głos. Spokojny, pewny ton rozbrzmiał w ciszy na tyle wyraźnie by nieprzygotowany Saeth wyraźnie drgnął. Momentalnie odstąpił od krawędzi obracając pysk w kierunku przybysza. Nie spodziewał się ujrzeć tutaj lwa, a już tym bardziej lwicy. W swoim niezbyt długim życiu niewiele miał z nimi do czynienia, a choć nie brakło mu śmiałości, to teraz wyraźnie się zawahał. Otworzył pysk chcąc coś powiedzieć, wcale nie kryjąc przy tym zaskoczenia, które otworzyło mu szerzej niebieskie ślepia.
- [b]Wybacz, nie wiedziałem, ze ktoś tu jest.[/b] - Odparł pośpiesznie, układając w głowie znaczenie jej słów. Władczyni. Stado. Ziemie. Czyżby więc naprawdę opiekował się nim jakiś duch, który prowadził go ku przeznaczeniu? Chwilami zaczynał wierzyć w te brednie, którymi karmili go za młodu.
Naraz rozpogodził się przywołując na pysk sympatyczny, radosny uśmiech. Pojawienie się lwicy akurat teraz, w tym momencie gdy czuł się tak wspaniale wolny i silny wziął za znak opatrzności. Za szansę, której nie powinien zmarnować. Chwilę patrzył na samicę jak na największy cud świata, lustrując jej pysk z zaciekawieniem i czymś na kształt wdzięczności, by zaraz pochylić nisko łeb, aż jasna grzywa przesłoniła na chwilę jego oczy.
- [b]Władczyni...[/b] - Wyszeptał bardziej do siebie niż do niej. Podniósł głowę nie przestając się uśmiechać. - [b]Saeth. Mam na imię Saeth i przybywam z południa. Przebyłem długą drogę, ale nie jestem intruzem. Po prostu...[/b] - Szybko przebiegł wzrokiem po okolicy jakby szukał odpowiednich słów, a przy okazji chciał jak najwięcej zobaczyć i zapamiętać. - [b]...Po prostu szukam miejsca w którym będę szczęśliwy.[/b] - Wypalił z rozbrajającą szczerością, na jedną krótką chwilę patrząc lwicy prosto w oczy. - [b]Wprawdzie nie miałem pojęcia, że zaniosło mnie na tereny jakiegoś stada, ale dla mnie to nie problem... znaczy. Och.[/b] - Wywrócił ślepiami i przestąpił z łapy na łapę. - [b]Chodzi o to, że jeśli tylko mi pozwolisz to chciałbym tutaj zostać. Tu, mam na myśli twoje stado, ale przede wszystkim góry. One są... piękne. Nigdy nie widziałem ich z bliska, a teraz gdy już tu jestem czuję się tak...[/b] - Widać było jak bardzo jest podekscytowany. Jego pysk, a właściwie całe ciało ekspresyjnie wyrażało wszystko co w danej chwili czuł. Teraz nie mogąc wyrazić słowami zachwytu i radości westchnął głęboko zupełnie jak ktoś kto po długiej podróży wreszcie wrócił do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Złota Iglica   Wto Mar 24, 2015 11:08 am

Nieco rozbawiła mnie ekspresja z jaką lew wygłaszał swój monolog. Mój uśmiech automatycznie się poszerzył, kiedy moich do moich uszu dotarło pytanie lwa. Czy mógłby u nad zostać? Cóż, nie codziennie można natknąć się na tak pozytywne osoby jak Saeth. Rzuciłam mu tylko jednoznaczne spojrzenie, aby nieco opanował swe emocje. Nie, że mi to przeszkadzało, w końcu sama nie raz dostawałam większego kopa, jednak chciałam, aby wszystkie słowa dotarły prosto do świadomości lwa, a nie skryły się gdzieś za ekscytacją i radością.
-[b]Saethecie, widocznie twój los naprowadził cię w dobrą stronę i cieszę się, że akurat zawitałeś do nas. Widzę w tobie potencjał i myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, abyś mógł stać się członkiem Wschodu, tak więc... Karibu, Mashariki.[/b] Po oficjalnym przywitaniu, skinęłam mu lekko głową na znak, że przyjęłam go pod nasze skrzydła. Rzecz jasna ta sytuacja nie kwalifikuje go od razu w nasze najciaśniejsze kręgi. Dałam mu szansę, aby pokazał się z jak najlepszej strony. Ale jak dotąd przed oczami miałam tylko jego dobrą stronę, więc zmierzał w dobrym kierunku.
-[b]A więc, Saeth, skoro już wstęp mamy za sobą... masz może jakieś zainteresowania, umiejętności w których przodujesz?[/b] Zapytałam w oczywistym celu. Jeżeli biały posiada rzekome usprawnienia może uda mu się awansować na jakąś rangę, w końcu im więcej wykwalifikowanych lwów w szeregach, tym lepiej. Przysiadłam przed nim, posyłając mu przyjazny uśmiech, jednak mój wzrok przykuł opatrzony przez prześwity chowającego się już za horyzontem słońca krajobraz. Rzeczywiście, stąd było widać wszystko, każdy cal tej rozległej krainy. To idealne miejsce do obserwowania... dobrze, że było w naszym narzeczu.
Zza mojej postaci zerwał się nagły wiatr, który z mocą, owiewając moje ciało zebrał z niego charakterystyczną woń górskiego, rześkiego śniegu i dmuchnął nią wprost w Saetha, tuszując jego stary zapach i nadając mu Wschodniej świeżości. Od teraz nikt nie mógł go pomylić z byle lwem. Jednak ta zasada miała i swoje atuty, ale i minusy..
Powrót do góry Go down
Saeth
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 22/03/2015

PisanieTemat: Re: Złota Iglica   Wto Mar 24, 2015 12:25 pm

Gdy lwica się uśmiechnęła, Saeth dla odmiany nieco spoważniał. Nie zupełnie oczywiście, po prostu uśmiech przygasł, a spojrzenie stało się uważniejsze. Dopiero po chwili bowiem dotarła do niego waga własnych słów. Teraz miał dostać odpowiedź od której mogły zależeć dalsze jego losy. Zbystrzał, uważnie słuchając tego co Neyaarii ma do powiedzenia.
Kiedy skończyła mówić samiec uśmiechnął się z goryczą na chwilę odwracając wzrok.
- [b]Heh... Znaczy, tak dziękuję. [/b]- Zmieszał się nieco. Od lwicy biło dostojeństwo i powaga, której jemu zawsze brakowało. Spróbował przywrócić się do porządku. Wyprostował się, odchrząknął i pochylił głowę raz jeszcze. W uszach dźwięczały mu słowa powitania. Gdy uniósł pysk podjął na nowo. -[b] Po prostu nie często słyszałem o swoim potencjale czy ogólnie o rzeczach, które charakteryzowały mnie jako kogoś dobrego i pożytecznego. Zaskoczyłaś mnie. [/b]- Wyznał, nieudolnie próbując ukryć zażenowanie. Nie często słyszał pochwały czy wyrazy sympatii i nigdy nie potrafił się do nich ustosunkować. Na szczęście zaraz lwica uwolniła go od niezręczności swoim pytaniem. Od razu się rozweselił.
- [b]Hm... jestem silny. To mój jedyny atut.[/b] - zaśmiał się krótko. - [b]No i dość wytrzymały. Łowy idą mi mozolnie, ale jak już dorwę zdobycz to jej uśmiercenie nie sprawia mi żadnego kłopotu. Dobrze sprawdzam się w walce. Nie raz wraz z kompanami ścieraliśmy się tak wiesz, dla sportu. Żeby nie zapomnieć jak to jest przetrzepać skórę innemu lwu.[/b] - puścił do niej oczko - [b]Prócz tego rodzina mówiła mi też, że jestem przeklęty, ale w to akurat staram się nie wierzyć.[/b] - Wyszczerzył kły w niefrasobliwym uśmiechu, a gdy silny podmuch uderzył go w pysk i potargał białą grzywę, przymknął na chwilę oczy. W nos wdarł się przyjemny, rześki zapach, którym momentalnie przeszedł jego futro. Po grzbiecie przeszedł mu przyjemny dreszcz. -[b] A czym ty się zajmujesz w stadzie oczywiście prócz tego, że ozdabiasz jego szeregi i jesteś przewodniczką?[/b] - Nie przestając się uśmiechać nawet nie zająknął się przy wplecionym w zdanie komplemencie, który był wynikiem najzwyklejszej szczerości i chęci podkreślenia jego uznania niż lizusostwa dla korzyści. To ostatnie nawet nie przyszło mu do głowy i to było widać. Jego spojrzenie było czyste, a oblicze szczere. - [b]I będę bardzo wdzięczny jeśli zechcesz opowiedzieć mi coś o was. Waszej historii i innych lwach, które zamieszkują te tereny.[/b] - Poszedł w ślady władczyni i usiadł na przeciw niej. Zaciekawione spojrzenie wbił w jej ślepia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Złota Iglica   Sob Mar 28, 2015 12:54 am

Przytaknęłam lekko na jego słowa. Skoro był silny oraz wyprawiony w bojach, może funkcja wojownika była by dla niego dobra? Już miałam się odezwać, kiedy napomknął coś o przekleństwie. Ciekawe o co mogło mu chodzić. Automatycznie posłałam mu zaciekawione spojrzenie, jednak szybko się opanowałam, w końcu to nie moja sprawa, a to, że jestem przywódczynią nie upoważnia mnie do ingerowania w życie prywatne moich pobratymców... w sumie Saetha mogłam już takowym nazwać.
-[b]Skoro więc lubisz walczyć i masz w tym doświadczenie, to może zechciałbyś pełnić funkcję wojownika w naszych szeregach? Oczywiście, wszystko po kolei. Najpierw musisz pokazać mi rąbek swych umiejętności, ale jestem pewna, że spokojnie osiągniesz zamierzony cel... oczywiście, jeżeli cię to interesuje.[/b] Powiedziałam, przez cały czas serdecznie uśmiechając się do białego, a na jego pytanie i ten niespodziewany komplement lekko się zawstydziłam, co można było wyczytać z moich oczu. Zdarzało mi się słyszeć takowe pochwały kierowane w moją stronę, ale za każdym razem reagowałam tak samo. Po prostu nie uważałam siebie za nie wiadomo jakie cudo, ale to bardzo mile ze strony Saetha. Po chwili dodał on kolejne pytanie, na które nieco się uniosłam, jakbym przygotowała się do długiego monologu.
-[b]Cóż, raczej staram się skupiać na obecnie pełnionej funkcji, niżeli na kilku innych. Jeżeli już coś robić to dokładnie, a nie chwytać dziesięć srok za ogon i nie spełniać się w niczym.[/b] Odparłam, posyłając mu cwaniacki uśmieszek, po czym podniosłam się, jednocześnie spoglądając na widok, który rozpościerał się poniżej skalnego uskoku.
-[b]O naszym stadzie można powiedzieć wiele, bo jego historia jest całkiem bogata. Jesteśmy stadem, które stara się żyć w harmonii z otaczającym go światem, ale oczywiście nie bierz nas za jakiś flegmatycznych sztywniaków, którym tylko roślinki w głowie.[/b]- Zaśmiałam z lekka na koniec, po czym kontynuowałam.- [b]Prócz mnie jest jeszcze jeden, pierwotny władca, którego z pewnością poznasz w przyszłości. Myślę, że szybko znajdziecie ze sobą wspólny język. Ma na imię Soldaat, a ja jestem można powiedzieć w dużej mierze jego zastępczynią, jednak po wyniknięciu pewnej sytuacji on wyznaczył mnie na swą zastępczynię i dlatego jestem dzisiaj określana takim, a nie innym mianem. Jednak skończymy już o tych przywódcach, w końcu to nie my jesteśmy najważniejsi, ale lwy, które to stado tworzą. Tak więc w naszych szeregach mamy bardzo przyjaźnie usposobione lwy, które zawsze mogą ci poradzić lub też pomóc. Ogółem, jestem z nich wszystkich bardzo zadowolona, w naszej grupie panuje luźna atmosfera i każdy z każdym raczej utrzymuje pozytywne relacje. Tak więc, jeżeli szukasz przyjaciół oraz spokoju, to bardzo dobrze trafiłeś.[/b] Na sam koniec wróciłam do niego wzrokiem, uśmiechając się przyjaźnie. Cofnęłam się kilka kroków, gdyż podczas mojej króciutkiej mowy nieco się rozchodziłam i skończyłam na czubie kamiennego balkonu. Usiadłam z powrotem na przeciwko lwa, czekając na jego słowa i przy okazji wyrażenia zgody na moją propozycję odnośnie jego stanowiska. Ale ze mnie papla! Nawet nie dałam mu dojść do słowa.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Złota Iglica   Pią Kwi 03, 2015 11:52 am

Szła sobie na Wschodnie tereny, próbując jakoś przedostać się do jaskiń wschodu, gdzie zapewne przebywali przywódcy. Jednak mogła się tego jedynie domyślać, przecież nie mogła wiedzieć na pewno. Przechadzała się wąskim, górskim szlakiem, prawdopodobnie błądząc. A skały są śliskie i mokre...
-[b] Głupio by było gdybym spadła... [/b]- powiedziała sama do siebie, by w następnej chwili osunęła się krawędź pod jej łapami, a ona sama runęła w dół góry. Spadła na jeden z ostrzejszych głazów, nadziewając się na niego. Dzięki bogu, że skała trafiła prosto w serducho - nie musiała się męczyć. Odeszła tam, gdzie jej pierwotne stado... Gdzie się wychowała. Jednak... Teraz już nie będzie musiała od nich odchodzić. Będą razem jedną szczęśliwą rodziną...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Złota Iglica   

Powrót do góry Go down
 
Złota Iglica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lions :: Terytorium Stada Wschodu Harmonii :: Góry Caelum :: Szczyt Rursus-
Skocz do: