Lions

sd
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Aleja Lampionów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Nie Mar 08, 2015 3:33 am

Nie odpowiedziała na pierwsze zdanie złotego. Nie była pewna swojej inteligencji, jednak zrobi wszystko, aby być dobrą władczynią. O ile taką zostanie, prawda?
Słysząc że się przedstawił - przytaknęła głową i uśmiechnęła się delikatnie.
-[b]Ja jestem Lilith-[/b] oznajmiła, bo lew też nie mógł tego wiedzieć... chyba że gdzieś słyszał. Możliwe nawet że w jaskini stada, w końcu tam jej imię dość często było wypowiadane.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Nie Mar 08, 2015 7:18 am

Uśmiechnął się do niej, przekrzywiając głowę w bok i zmrużając nieco oczy. Zastanawiał się, skąd lwica ma takie imię...
-[b] Znasz historię swojego imienia? [/b]- zapytał, będąc bardzo ciekawym tej oto historyjki. Skąd miał wiedzieć, że Lilith to nazwa demona? A znikąd, bo ani ojciec, ani matka, ani macocha go nic nie nauczyli. Do wszystkiego, co teraz wie, sam musiał dojść.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Pon Mar 09, 2015 2:33 am

Nagle lwy mogły usłyszeć jakiś ruch. Dźwięk był spowodowany przez nikogo innego, jak władcę ziem, na których są. Samiec już od jakiegoś czasu słyszał ich rozmowę, pozostając niezauważony. Ale ile usłyszał? Tego żadne z rozmawiających lwów nie było w stanie oszacować. To trochę dziwne, a może niesamowite, że lew mimo swej naprawdę potężnej postury (w końcu każdy wie, że jest on największym lwem w krainie, tym bardziej teraz, po zmianie wyglądu, która spowodowała także, że stał się jeszcze potężniejszy), potrafi zachowywać się aż tak cicho! Cóż, lata praktyki.
Soldaat podszedł w stronę dobrze mu znanych lwów z grobową miną. Następnie kąciki ust (pyska..?) drgnęły mu nieco, wykrzywiając go w uśmiech, skierowany do syna, choć do białej lwicy poniekąd także.
[b]Zacariasie tu jesteś! Szukałem cię… Dlaczego wyszedłeś z jaskini? Brakowało tam ciebie… [/b] powiedział szczerze, widząc, że jego syn, nie jest już małym kluskiem, a sporym młodzikiem!
[b]Czy mógłbyś poświęcić mi chwilę?[/b] spytał z nadzieję, uśmiechając się porozumiewawczo do Lilith…
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Pon Mar 09, 2015 3:57 am

Nic nie mógł usłyszeć, ponieważ krzaki pousychały, a biały lew z odległości słuchu był bardzo widoczny, prawda? A nawet jeśli się zbliżył na odpowiednią odległość wcześniej, wtedy Zacarias urwał rozmowę i skierował wzrok w stronę błękitnookiego.
- [b]Ponieważ nie chciałem wam przeszkadzać w rodzinnym spotkaniu [/b]- odpowiedział obojętne, patrząc z dystansem na szarogrzywego. Poniekąd mówił prawdę, jednak nie zawarł w swojej wypowiedzi tego, że po prostu poczuł się odrzucony.
-[b] Mógłbym [/b]- dodał odpowiedź na drugie pytanie równie grzecznie, po czym wstał i podszedł do samca. Było od niego zimno... Czy jak go dotknie to zamarznie mu palec? Zdaniem brązowawego, jest to bardzo możliwe.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Pon Mar 09, 2015 8:57 am

Prostując tylne nogi, podniosła się i kiwnęła do Soldaata, a w następnej kolejności do Zacariasa, który mimo to, że jego ojciec zmartwychwstał, okazywał zimno i obojętność. Nie zamierzała jednak odchodzić zbyt daleko, bo rozmowa z młodym bardzo jej się spodobała, a w takim wypadku na pewno długo by się nie widzieli. Skierowała więc swoje kroki na kilka metrów od nich, a następnie powoli się położyła, tyłem do nich. Zamknęła ślepia i westchnęła cicho, rozmyślając nad właśnie przejściem tutaj Soldaata... czy on nie rozumie, że jeśli ktoś umiera... to powinien odejść? To jest tak logiczne, jak dłubanie w nosie.
Nie wydobyła już z siebie żadnego dźwięku, niekoniecznie nasłuchując rodzinkę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sro Mar 11, 2015 7:21 am

Owszem Soldaat mógł usłyszeć całą rozmowę Lilith i Zacariasa, ale czy tak rzeczywiście było? Czy gdyby usłyszał te wszystkie informacje, stałby sobie tu tak spokojnie z uśmiechem na pysku, skierowanym w stronę syna? Kto wie…
[b]Zacarias, przecież ty jesteś ważnym członkiem tej rodziny… Czyżbyś o tym zapomniał? [/b] lew odparł na pierwszą wypowiedź młodego, możliwe, że po tym, jak tamten wypowiedział już też drugą. Ale pokręcone zdanie.. Ale wszyscy wiedzą o co chodzi :D
W oczach Soldaata była szczerość i troska. On naprawdę kochał swojego synka i było to widać. Może nie miał aż tyle czasu, by stale się nim zajmować, ale interesował się nim.
[b]Może powiem o czym konkretnie chciałem z tobą porozmawiać. Widzisz, jesteś już coraz starszy, niedługo będzie z ciebie całkiem dorosły lew… Chciałbym ciebie oraz twoje rodzeństwo zacząć przygotowywać do przyszłej…[/b] [i]wojny..?[/i][b] Przyszłości… Do stanowisk, jakie będziecie obejmować w stadzie. Kim chciałbyś być Zacarias? Jaką rolę chciałbyś w przyszłości sprawować? Myślałeś już o tym? Jeśli nie, możemy przyjrzeć się wspólnie różnym możliwościom i podejmiesz decyzję, kiedy będziesz gotowy…[/b] wytłumaczył zaczynając iść po jednej z wydeptanych drużek. Podejrzewam, że złoty także zaczął iść, inaczej Sold musiałby krzyczeć te słowa, coraz głośniej, będąc coraz dalej… Śmiesznie by to musiało wyglądać xD W takim razie, jeżeli by dostrzegł, że Zac woli posiedzieć, usiadł by obok niego, spoglądając mu w oczy przy wypowiadaniu tych słów…
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sro Mar 11, 2015 8:20 am

No to musiał mieć nadlwi słuch, skoro słyszał to z odległości paruset metrów. Za pierwszym razem chciał instynktownie odpyskować: "Tak, zapomniałem", jednak powstrzymał się od tego wiedząc, że nie wypada. Nie był już małym lwiątkiem i obowiązywały go pewne reguły etyczne.
-[b] Moja "ważność" polega na tym, że urodziłem się ze skrzydłami?[/b] - zapytał, będąc ciekawy odpowiedzi Soldaata. Zakładał teraz, że powie: "To nie jest tak...", "kochamy całego ciebie, nie tylko skrzydła", "tak, są ważne, ale..." i inne tym podobne formułki, które mają na celu zjednanie sobie ludzi. Poza tym, o czym biały pieprzy? Nigdy jakoś nie zauważył, żeby się o niego troszczył... Parę razy z nim rozmawiał. Tyle z jego dobroci.
Przyszła przyszłość? A to dopiero masło maślane. Zastrzygł aż uszami, słysząc dwa niepasujące do siebie w zdaniu wyrazy. O co chodziło? Czy to jest to, co jest jeszcze za przyszłością? Za przyszłością jest jedynie śmierć, nie ma nic dalej odnośnie dalszych losów lwa. Wszyscy kiedyś umrą.
- [b]Ja... Nie mam pojęcia. Nie mam żadnych szczególnych zdolności [/b]- odpowiedział na pytanie, chwilę się nad nim zastanawiając. Rozważył wszystkie możliwe ścieżki przyszłości. Żeby zostać wojownikiem, potrzeba siły fizycznej oraz możliwości zastraszania swoich wrogów samą budową ciała. On miał raczej szczupłe ciałko, a w nim cienka warstwa mięśnia. Odpada. Żeby zostać medykiem, potrzeba bardzo rozległej wiedzy wpajanej od dzieciństwa, on natomiast był głupim Jasiem jeśli chodzi o rośliny. Dobrze, że jeszcze nie zeżarł niczego trującego. Poza tym, musi dbać o zdrowie innych, a on boi się odpowiedzialności za czyjeś życie... Odpada. Szpieg. Do tej roli trzeba być szczupłym, szybkim i zwinnym, taki jest Zacarias. Jednak w podjęciu tej roli przeszkadzają mu skrzydła, które rzucają się w oczy z bardzo dalekiej odległości. Odpada. Strażnik musi mieć podobne cechy co wojownik. Również odpada. Pozostał mu... Myśliwy bądź niańka. Dwie tak ważne role w stadzie, że szok...Oczywiście ruszył razem z nim przez ścieżki, patrząc na niego kątem oka.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sro Mar 11, 2015 8:48 am

Soldaat także zastrzygł uszami, słysząc pytanie Zacariasa. Że co?!
[b]Nie Zacarias. Jesteś dla mnie ważny… Jesteś moim synem. Częścią Wschodu. Dla innych członków stada również jesteś ważny. A co ci po tym, że masz skrzydła? Jeszcze nie szkoliłem cię na Alatum, więc to nie to wyróżnia cię z tłumu. Na pewno nie dla mnie.[/b] odpowiedział szczerze, tym samym tonem co każdą inną oczywistą oczywistość. Chyba go nieco zaniedbał… Każdy jest inny, widać Zacarias potrzebuje wyjątkowo dużo uwagi, aby czuć się kochany… Trzeba to będzie naprawić…
[b]Nie mów tak! Jesteś niezwykły Zacarias. Wiem to i ty również powinieneś w to uwierzyć! Może masz jakieś ukryte zdolności? Możemy to sprawdzić. Może każdego dnia przyjrzymy się innemu stanowisku, a potem wybierzemy to, które będzie dla ciebie najlepsze, hę? [/b] zaproponował z entuzjazmem i uśmiechem na pysku. Bardzo chciał, aby jego syn czuł się dobrze we Wschodzie… Był gotów zrobić niemal wszystko, aby mu to zapewnić…
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sro Mar 11, 2015 9:14 am

Chyba lew nie wiedział, o czym mówi... Oczywiście, że to go odróżnia od innych. Lwica z Północy przez to nie chciała go przygarnąć. Ba, chciała go nawet zabić. Aż dziwne, że tego nie zrobili... Mieliby problem z głowy, prawda?
Zacarias nie oczekiwał dużo uwagi... Jednak ta dobra uwaga musi przeważać nad tą złą... A obecnie ma duży niedobór dobrej uwagi. Tyle myśli zaprząta jego nastoletnią głowę...
Niezwykły...? Dzięki czemu? Co go wyróżnia od innych, prócz skrzydeł? Że jest nieco młodszy od nich?
-[b] No... możemy [/b]- odpowiedział, patrząc aż na lwa z zainteresowaniem. Ciekawiło go, jakie to szkolenie urządzi... Poza tym, mógł to później porównać tym przeprowadzanym przez Lilith i wybrać lepszego mentora. Kolejny wybór...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sro Mar 11, 2015 12:07 pm

Soldaat uśmiechnął się, słysząc odpowiedź syna. Ucieszyła go ona- będą mogli spędzić trochę czasu razem i może uszczęśliwi to Zacariasa? Przestanie być taki smutny?
[b]Dobrze, w takim razie zaczniemy jutro o świcie.[/b] odpowiedział pewnym głosem, stając. Obejrzał się za siebie i zobaczył tam Lilith. Soldaat mógł domyślać się, co ona planuje, tym bardziej, że miał możliwość usłyszeć fragment jej rozmowy. Wiedział jednak, że im przerwał i mówił, że zajmie chwilę..
[b]Od sprawdzenia jakiego stanowiska chciałbyś zacząć?[/b] spytał jeszcze na koniec, wiedząc, że jest to istotne pytanie, a po wysłuchaniu odpowiedzi syna, zapewne jaka by nie była, pokiwał głową.
[b]Umówmy przy starożytnym posągu o świcie. Wiesz gdzie to jest? Niedaleko stąd…[/b] mówiąc to, wskazał kierunek w którym trzeba się udać, aby dojść w to miejsce. Następnie wlepił spojrzenie w białą lwicę, przypominając zarówno sobie, jak i synowi, że ona tam na niego czeka….
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sro Mar 11, 2015 12:28 pm

Przytaknął jedynie, po czym również przystanął, kierując wzrok przed siebie. Może ojciec coś zauważył, a on przegapił? Jednak jego łeb odwrócił się w stronę spoczywającej Lilith. A na jego pytanie zamyślił się. Od jakiego? Nie ma jakiś szczególnych upodobań... Nie ma pasji ani niczego takiego, więc było mu to obojętne, od jakiej rangi zaczną. I tak muszą przerobić wszystkie, prawda?
-[b] Wszystko jedno...[/b] - odpowiedział, jednak z wahaniem, uważnie spoglądając na białego. Nie wiedział bowiem, czy mówiąc to nie wydał na siebie jakiegoś wyroku. Wolał zważać na słowa.
-[b] Przyjdę[/b] - odpowiedział, patrząc w kierunku, w jakim miał się udać, żeby dojść na miejsce spotkania. Owszem, w końcu by dotarł, gdzie jest ten starożytny posąg, jednak po co, jak już ma wskazany kierunek? Sęk w tym, że może go łatwo zgubić... Spojrzał w stronę białej lwicy, a następnie na jego pysku przemknął cień uśmiechu, zatrzymując się na parę sekund.
- [b]To... do jutra?[/b] - zapytał, nie do końca wiedząc jeszcze, jak ma się do ojca zwracać. Panie? Królu? Władco? A może na ty?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sro Mar 11, 2015 1:17 pm

Lilith pozostała jednak czujna i przysłuchiwała się rozmowie. Soldaat nie mógł usłyszeć ani urywku wymiany zdań pomiędzy białą a złotym, bo co jak co, ale Lilith głośno nie mówiła, a sam załamany Zacarias - prędze szeptał, aniżeli mówił głosem uniesionym. Zostaje także sprawa tego, że wysokie dźwięki niosą się może i szybciej, ale na mniejszą skalę i są jedynie krótkimi urywnikami, dlatego wątpliwe jest bardzo, by biały lew cokolwiek mógł usłyszeć.
Niezbyt zdawała się być zainteresowaną lub przejętą całą rozmową, wiedziała że Soldaat robi wszystko co w jego mocy, a młody lewek po prostu nie czuje się kochany. Ot co, koniec historii.
Wygięła łeb, prężąc się i relaksując. Zamknęła przy tym szkarłatne oczy, a jej wyraz całego pyska wydawał się jakiś spokojny i przyjazny, może rzeczywiście Lilith taka jest?
Cisza wokół była cudowna, można by rzec i twierdzić, że żaden lew tutaj się nie zamartwia i że każdy doświadcza tu spokoju duszy... Ale czy tak było naprawdę? Sama Lilith z zewnątrz wydawała się oazą spokoju, wewnątrz jednak cały czas kłóciła się z myślami.
Słuchając i czując tak na sobie ich wzrok, uśmiechnęła się do siebie.
-[i]Lilith, nie żartuj sobie ze mnie. Takiego chłystka się nie szkoli. Toż to ma budowę ledwie wypchniętego płodu![/i]
Podniosła swoje dziwnie ociężałe cielsko i otrzepała się z kurzu, który nie wiedząc po co - przykleił się.
-[b]Nie możemy szkolić jednego lwa -[/b] podeszła nieco bliżej, spoglądając w oczy białemu.
-[b]Rozumiem, że Tobie przypisuje ten tytuł. I jako Twój poddany, ustąpię Ci miejsca -[/b] posłała mu dość... zadziorny uśmiech, a sama usiadła obok nastolatka, który to prawdopodobnie nic nie zrozumie. Może nawet Soldaat nie do końca pojmie o co chodzi tej sprytnej Lilith?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sob Mar 14, 2015 1:20 pm

Soldaat nawet nie próbował zastanawiać się nad tym. Wiedział, że próba „rozgryzienia” białej mija się z celem. Zlustrował ją spojrzeniem, próbując zbadać jej prawdziwe pobudki i zamiary. Jej szkarłatne oczy same ją zdradzały… Tak samo jak zapach, który wokół siebie roztaczała. Nie był to zapach typowego wschodniego i coraz bardziej zaczynał się od niego oddalać… Jakby… Nie była już wschodnim…
[b]Zacarias jest moim synem i pragnę przekazać mu taką wiedzę, jaką przekazuje ojciec synowi. Chcę aby zajął stanowisko, jakie będzie dla niego odpowiednie i robił w życiu to, co będzie go cieszyć. Nie mam nic przeciwko temu, abyś dawała mu… Dodatkowe lekcję, Lilith, o ile będzie to służyło jego dobru… Rozwijaniu wartościowych, pożądanych cech.[/b] Lwica chyba bardzo dobrze zrozumiała o co mu chodzi, a jeśli nie, miała zrozumieć to za chwilę. [b] Nie chcemy przecież, aby wyrósł na zdrajcę, czyż nie?[/b] tu Soldaat także uśmiechnął się do lwicy… Może i również „zadziornie”. Nic jej nie zarzucił, jedynie wyraził obawę…
[b]Cieszę się, że jesteśmy umówieni Zacarias… Wierzę, że jesteś niezwykłym członkiem stada… Ty również w to uwierz…[/b] powiedział szczerze w stronę syna, poklepując go, lub głaszcząc krótko po ramieniu. Zrobił to czule i delikatnie, jednocześnie tak, by nie skrępować syna. Uznał, że w ten sposób będzie mógł odpowiednio wyrazić docenianie.
Następnie odsunął się kawałek, rozkładając skrzydła i spojrzał na lwy. Jeżeli miały coś jeszcze do powiedzenia, wysłuchał i możliwe, że krótko odpowiedział, jeżeli było to coś ważnego, został, wracając do nich i kontynuując rozmowę, a jeżeli nie, odleciał w stronę innego miejsca na terenach jego stada…
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sob Mar 14, 2015 1:24 pm

NOWY TEMAT

Stąpałam przed siebie powolnym krokiem, zapatrzona w wiszące nad akacjami światła... Zupełnie jak tego dnia, kiedy przybyłam tutaj po raz pierwszy. Hah, tak wiele się zmieniło od tamtej pory, że aż trudno uwierzyć. Dotarłam w to samo miejsce, co przedtem, po czym usiadłam w oczekiwaniu na przybycie Solda. Te same krzewy, kamień i... właśnie na myśl przyszła mi postać Rainy. Co się z nią działo? Nie widziała jej praktycznie od... dawna, dawna. Słuch po niej zaginął, a jeszcze niedawno siedziała tutaj z wielkim brzuchem spodziewając się swojego potomstwa. I potomstwa Soldaata. Tak czy siak, siedziałam tak zagłuszona własnymi myślami.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sob Mar 14, 2015 1:40 pm

Spojrzał za ojcem, a zaraz po jego odlocie przyszła szara lwica. Skinął jej głową, po czym podszedł do białej, nie mając ochoty na bliższy kontakt z macochą, która widocznie go nie zauważyła w ogóle. Pewno wcale się dla niej nigdy nie liczył, prawda? Był tylko bękartem spłodzonym z dwóch Alatum.
-[b] Dziwnie... Chyba się minęli[/b] - powiedział do szkarłatnookiej, nadal w głowie mając jednak jej słowa. O co jej chodziło? Czemu nie rozumiał... Może nie powinien rozumieć? A co do słów młodzika - wiedział, że każdą wolną chwilę, prócz paru nielicznych, ta parka spędza razem, wychowując wesołą gromadkę lwiątek... Ciekawe, czy Fortis też się do niej zalicza. Dawno go nie widział. A może to i lepiej? Nie będzie się wiązał... Wróg nie będzie mieć w co uderzyć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sob Mar 14, 2015 1:44 pm

Patrzyła twardo na Soldaata. Wcale nie miała tego na myśli, ale co zrobić, skoro Soldaat czuje coś, co jeszcze w tej chwili nie miałoby tak naprawdę miejsca?
Zachichotała się gromko, pokazując tym samym swoje rozbawienie. Jeszcze z uśmiechem pokręciła głową.
-[b] Racja, Soldaacie, Zacarias nie będzie zdrajcą. I ja tez nie będę. Nie wiem jakie miałeś zamiary co do stada, jednak ja sama miałam je inne, a ty zapatrzony ślepo w swoją kochanicę -przesadziłeś i zniszczyłeś stado -[/b] skierowała wzrok na Ney, która właśnie tutaj się pojawiła.
-[b] To urocze, jak miłość was łączy. Jednak ja sama nie mogę być w stadzie, które nie potrafi nic zagwarantować i trzęsie się przed każdym lwem z Północy. Dlatego, Soldaacie, Duchu, Niezmarły, Stworze przeklęty - odchodzę. I życzę ci spokojnego odejścia do innego świata, gdzie właśnie tam powinieneś teraz być. Cave, ne cadas-[/b] rzekła i skierowała swe kroki wprost gdzie indziej, jednak zatrzymała się i z uśmiechem spojrzała na Zacariasa, który chyba nie chciał tutaj przesiadywać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sob Mar 14, 2015 2:14 pm

Soldaat patrzył na lwicę z powagą, wysłuchując każde wypowiedziane przez nią słowo. Nie mylił się… Jednak…
Mógł coś powiedzieć… Mógł bronić Wschodu… Mógł mówić o najważniejszych w życiu wartościach… Mógł próbować ją przekonać… Mógł zacząć się kłócić… Mógł błagać o pomoc… Mógł skazać na śmierć… Mógł w tej jednej chwili zrobić tak wiele… A tylko stał… Stał niczym słup lodu… Niczym góra Caelum… Z grobową miną i lodowym spojrzeniem… Z goryczą w sercu… Był zawiedziony… Czuł się zdradzony…
Czekał aż lwica odejdzie, żegnając ją chłodem, jaki od niego bił, w tej chwili nie tylko fizycznie… Nagle rozpętał się lodowaty, przeszywający wiatr i zaczął padać tam śnieg… To nic dziwnego na terenach Wschodu, a jednak… Dlaczego akurat w tej chwili? Wiatr wiał od tyłu lwa, w stronę białej, jakby sam Wschód wyganiał ją ze swoich terenów. Szara grzywa lwa, targana przez wiatr, nadawała mu bardziej srogiego wyrazu. Stał niewzruszony, nie czując zimna… Sam je wokół roztaczał…
Gdy lwica odeszła wszystko powoli zaczęło ucichać… Wiatr robił się coraz wolniejszy, aż w końcu zniknął… Śnieg ustał… Chmury odpłynęły… Na niebie pokazały się gwiazdy… Lampiony znów zaczęły świecić, wcześniej będąc zgaszone przez wichurę.
Soldaat także wrócił do dawnej postawy i skierował się w stronę Neyaarii ze smutną miną. Gdy jego oczom ukazała się dobrze znana sylwetka, jego oblicze znów się rozpromieniło…

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sob Mar 14, 2015 2:24 pm

Zadrżał, czując na skórze lodowaty podmuch wiatru. Powinien być do tego przyzwyczajony, mieszkając w górach... Jednak jakoś nigdy nie czuł czegoś tak zimnego. Nawet, jak latał wysoko ponad chmurami... Patrzył nieco zawiedziony na białego lwa, który jedyne, co potrafił zrobić w odezwie to śnieżna burza trwająca parę minut. Po krótkim przemyśleniu zaistniałej sytuacji stwierdził, że już nie może ufać ojcu... Który świata nie widzi poza swoją partnerką oraz jej bachorami. Zagryzł na chwilę zęby, szczerząc je przez ułamek sekundy w wyrazie tłumionej złości.
- [b]I co? I nic z tym nie zrobisz? Pozwolisz się zwykłej lwicy się przegadać?! Jesteś przecież... Przywódcą... A jeśli moja nauka ma polegać na tym, jak stać i biernie patrzeć to podziękuję[/b] - powiedział głosem przesączonym do cna jadem, a ostatnie zdanie wypowiedział w złości. Cofnął się od szczęśliwej parki. Nie pasował tutaj... Już wcześniej miał o to podejrzenia. Teraz był pewien.
Rozpostarł skrzydła, po czym wybył z terenów wschodu. Kto wie, czy nie na zawsze?

z.t
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sob Mar 14, 2015 2:34 pm

Jej zdaniem lew postąpiłby dobrze, gdyby zrobił to w innej sytuacji.
Lilith już rozumiała, że podjęła słuszną decyzję, że teraz nie będzie żałować i że teraz może zająć się własnymi sprawami. Westchnęła ciężko i spojrzała za odlatującym Zacariasem - jego synem, którego również nie zatrzymał, którego... co on właściwie do niego miał? To zbyt dziwne relacje, nie są one rodzinne. Takie zimne i pełne egoizmu z obu stron.
-[b] Soldaat, pokój jest spokojną wolnością, niewola największym ze wszystkich nieszczęść, które należy zwalczać nie tylko za cenę wojny, ale też i życia -[/b] wypowiedziała, patrząc niezłamanie w jego lodowate oczy, a jej -spokojne, pełne powagi i grozy... a może nawet litości?
-[b]Mortuo leoni et lepores insultant[/b]-dodała i wybyła z tych terenów również. Kierując się na Południa. Wspomniała sobie właśnie to powiedzonko... " Z martwego lwa szydzą nawet zające"... nawet ten Zacarias, nawet ten zając.

z.t
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Nie Mar 15, 2015 11:36 am

Mój pysk rozpromienił się na widok nadchodzącego lwa. Mieliśmy ze sobą tak dużo do obgadania... aż za dużo. Wstałam i podeszłam do niego, chcąc skrócić dzielący nas dystans. Z pomrukiem otarłam się o jego dostojną szczękę, wtulając się oczywiście w ubóstwianą przeze mnie szarą grzywę.
-[b]Soldaat. Jest tak wiele spraw, które musimy omówić. Ale na wstępie...[/b]- tutaj spojrzałam prosto w jego ślepia, czując jak moje zalewają się powoli łzami.
[b]-Nie wiem, co mam powiedzieć. Wtedy, kiedy ja no... umarłam, ty oddałeś za mnie życie... swoje życie, które mogłeś kontynuować, jednak zdobyłeś się na takie poświęcenie. Słowo dziękuję tutaj jest bardzo nieodpowiednie, gdyż nie da się za to wszystko co dla mnie zrobiłeś ot tak podziękować. Ja... jestem ci za to dozgonnie wdzięczna... Kocham cię, po prostu.[/b] Dodałam na koniec, wręcz zatracając się w jego oczach. Łzy z moich nadal zniknęły i pojawiły się w formie strużek na moich licach. Szybko je starłam, na przyjazny uśmiech znów pojawił się na swoim starym miejscu. Soldaat przed tym znaczył dla mnie bardzo wiele, ale po tym znaczy jeszcze więcej. Gdybym mogła, użyłabym tutaj słowa rafaello, które ponoć wyraża więcej, niż tysiąc słów, ale prędzej zeszlibyśmy z tego na temat jedzenia, niżeli kontynuowali. Siedziałam tak, utrzymując z nim przez cały czas kontakt wzrokowy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Nie Mar 15, 2015 11:48 am

Soldaat także otarł się o lwicę, przytulając ją do siebie. Gdy wypowiadała te słowa… Po prostu nie wiedział co ma odpowiedzieć… Nie wiedział co ma zrobić… Tak wiele słów cisnęło mu się na język, a on nie wiedział od czego zacząć…
[b]Ja ciebie też..[/b] powiedział, słysząc wyznanie płynące z ust (pyszczka) lwicy. Chyba jeszcze nigdy nie usłyszał takich słów, wypowiadanych w jego kierunku… Do tej pory wszystkie jego partnerki po prostu z nim były… Nigdy nie usłyszał wobec siebie takich słów… Nawet jego matka nigdy nic takiego mu nie powiedziała…
[b]Neyaarii… Przepraszam Cię… Gdybym był wtedy nad Amoris… Gdybym się nie spóźnił… Nic by się nie zdarzyło… Nasze dzieci nadal by żyły…[/b[ powiedział z goryczą i poczuł dziwną ulgę. Do tej pory ciążyło mu to niemiłosiernie… Stale obwiniał się za to wszystko… Był jak balon, do którego cały czas ktoś wpompowuje powietrze, które nie ma ujścia… W końcu by kiedyś pękł…
Usiadł obok lwicy ze spuszczoną głową i smutną miną. Czy ona mu to kiedykolwiek wybaczy? Miał na łapach krew ich własnych dzieci…
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Nie Mar 15, 2015 12:00 pm

Zobaczyłam, jak mina lwa zrzedła po tych słowach. Nie mógł siebie za to obwiniać. To nie jego wina, w końcu nie mógł przewidzieć tego, że ta kreatura się tam zjawi. Podniosłam jego spuszczoną głowę, tak aby na mnie patrzył.
[b]-Nie masz mnie za co przepraszać. To czyste zrządzenie losu, które musiało się zdarzyć. Nie możemy siebie winić za to, czemu nie mogliśmy zaradzić. Ważne, że jesteśmy tutaj razem, z naszymi maleństwami. One były najsilniejsze i to one przetrwały to całe piekło. A więc jeżeli potrafiły poradzić sobie z tymi demonami, to będą potrafiły poradzić sobie w życiu. Musimy żyć tu i teraz. [/b]Mówiłam to, gładząc cały czas jego śnieżnobiałe lico, a na koniec przytuliłam się do niego, chcąc dodać mu otuchy. Jednak, gdyby nie tragedia, która miała miejsce, nie poznalibyśmy swoich uczuć wobec siebie i innych.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Nie Mar 15, 2015 12:25 pm

Soldaat nie był typem delikatnego wrażliwca. Po prostu czasem potrzebował wyrzucić coś z siebie i po chwili mu przechodziło. Tak też było w tym wypadku. Ciepłe słowa Ney, pozwoliły mu wrócić do porządku dziennego. Odetchnął ciężko, a następnie wrócił do swojej normalnej, dostojnej pozycji. Nie spuszczał wzroku z lwicy, a kiedy się do niego przytuliła, pogładził ją łapą po ramieniu. Trwali tak w ciszy, aż wszystkie emocje opadły. Mieli dużo czasu, więc nie obawiali się trwonić go na takie melancholijne chwile ciszy.
Po jakimś czasie, Soldaat stwierdził, że mają jeszcze dużo spraw do obgadania.
[b]Kiedy byłem… Jakby martwy… Odkryłem wiele rzeczy… [/b] powiedział, wracając do tamtych myśli, jakie zrodziły się w jego głowie
[b]Przemyślałem całą sytuację naszego stada… Północ nie jest taka zła za jaką ją uważamy. Oni chcą walczyć o dobro swojego stada… Po prostu się bronią… Może sojusz z Zachodem, przeciwko Krwawym nie był do końca odpowiednią decyzją… Chyba byłem zbyt pochopny. Nie sądzisz, że lepiej będzie jak unikniemy wojny?[/b] powiedział, rozpoczynając rozmowę władcy z władcą. Pomyślał, że jeżeli Ney ma mu coś ważnego do powiedzenia, przekaże to teraz.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Wto Mar 17, 2015 11:16 am

Sojusz z Północą? Jego na prawdę musiało mocno poturbować tam w zaświatach... ale jeżeli by się na tym zastanowić, to nie byłby aż tak zły pomysł. Silny sojusznik to podstawa, a Zachodni no cóż... byli dobrym stadem, na które można było liczyć w potrzebie, jednak trochę za mało tych pomocnych łap. Siedziałam tak, rozważając jego słowa, po czym do głowy przyszła mi pewna myśl, a raczej słowa Barb, wtedy nad jeziorkiem.
[b]-Soldaat, dobrze znasz moje zdanie na ten temat. Dla mnie wojna to idiotyczne posunięcie, szczególnie teraz, gdy wszyscy mają wszystkiego pod dostatkiem. Ale jest jeszcze coś... skoro nie chcesz sojuszu z Zachodem, to czemu zgadzałeś się na unię pomiędzy naszymi stadami?[/b] Zapytałam, jednocześnie odsuwając się od jego grzywy i rzuciłam mu pełne zdziwienia spojrzenie. Najpierw mówi jedno, później drugie... Może to jakiś efekt uboczny przemiany? Jak dla mnie to wszystko było na tyle dziwne, że nie potrafiłam tego podłożyć pod żaden logiczny ciąg.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Wto Mar 17, 2015 1:49 pm

Lew słucha słów Neyaarii ze spokojem i powagą. Zgadza się ze wszystkim, co tamta mówi- przede wszystkim muszą teraz starać się uniknąć wojny… Nagle lwica wypowiada jakby „magiczne słowa”, które to sprawiają, że podnosi głowę nieco wyżej patrząc na nią ze zdziwieniem…
[b]Jaką unię?![/b] pyta gwałtownie, próbując sobie przypomnieć coś podobnego… Niestety (lub stety) nic takiego nie pamięta… [b] Kto ci nagadał takich głupot? Nigdy nie zawarł bym unii z tak słabym stadem![/b] tłumaczy, próbując zrozumieć kto mógłby rozpuszczać podobne plotki. Ostatnia osoba, z jaką rozmawiał, to Barbarossa… Ale czy ona coś wspominała.. Raczej nie.. I on też nie zaczynał takiego tematu. Nie można tak tego zostawić! To zbyt ważna kwestia, by zostawić to teraz! Ktokolwiek by nie rozgadał czegoś takiego, trzeba z nim o tym porozmawiać… I to jak najszybciej…
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sro Mar 18, 2015 11:45 am

Byłam oszołomiona jego słowami. Jak to się nie zgodził, jak sama Barb przekazała mi tą wiadomość.. ale za tym mogło kryć się coś więcej. Czyżby lwica była na tyle sprytna, aby wykorzystać wtedy moją słabość? Nie mogłam w to uwierzyć, ale wszystko na to wskazywało. Szczerość, którą to Zachód się tak wybijał, została złamana. Byłam pewna, że wtedy słyszałam dokładnie takie same słowa. Popatrzyłam się tylko Solda.
[b]-Barbarossa. Wtedy, przy jeziorku. Mimo, że byłam w złym stanie, doskonale wiem, co słyszałam. [/b]Powiedziałam spokojnie, ciągle dziwiąc się tej sytuacji. Ramy sojuszu zostały usilnie zachwiane, a czy będą zdolne to przetrzymać? Okaże się.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Czw Mar 19, 2015 4:59 am

Lew patrzył na lwicę z jeszcze większym zdziwieniem i najprawdopodobniej także rozczarowaniem. Ufał Zachodnim, Barbarossie szczególnie… Czemu zrobiła coś takiego? Czyżby była na tyle dwulicowa, perfidna i nieuczciwa, aby wykorzystać słabość Neyaarii do przejęcia władzy we Wschodzie? Ta druzgocąca prawda, zaczęła silnie, destrukcyjnie oddziaływać na Soldaata.
[b]Nie możemy tak tego zostawić.[/b] odrzekł spokojnie, pozostając opanowany. [b]Z tego co pamiętam, to właśnie Barbarossa i Lilith próbowały skłonić nas do stawiania kroków w stronę wojny. Słuchaliśmy kłamców… Nie będziemy walczyć… Lepszy jest pokój… Lepszy jest sojusz…[/b] powiedział, ściszając głos z każdym wypowiadanym słowem. Widać było, że zaczął głośno myśleć, w końcu nie miał nic do ukrycia przed szarą.
[b]Najbardziej boli mnie zdrada. Zdrada wobec Wschodu, zdrada wobec nas, zdrada ze strony zaufanych lwów, takich jak Lilith, czy Barbarossa… Czy mój syn, który idzie właśnie w tym kierunku… Lilith już odeszła ze stada, pozostając nieosądzona, jednak każdego następnego zdrajcę musimy karać Ney, nie sądzisz? Musimy przeprowadzać osąd i wydawać wyroki… Tylko w ten sposób wyczyścimy nasze stado i krainę ze wszelkich skaz i ciemięskich wilków, którzy podjudzają do walki… Trzeba się porządnie wziąć za stado… Co do Barbarossy- sądzę, że powinniśmy z nią porozmawiać, uczciwie będzie jeśli dostanie możliwość, aby się wytłumaczyć. Jeśli zaś chodzi o Północ- jestem za sojuszem. Musimy bronić się przed zdrajcami, którzy to niedługo zaczną się jednoczyć… Jakiś czas temu doszły do mnie słuchy na temat jakiegoś „nowego” stada… Pojawił się także zapach Południa, który pamiętam z czasów przed wchłonięciem tego stada. To wszystko jest strasznie dziwne… Czyżby Lilith..?[/b] znów głośno myślał i zostawił ostatnie zdanie niedokończone. Bardzo bolało go zachowanie tych trzech lwów- Lilith, którą uważał za zaufanego doradcę, okazała się zdrajcą, spiskującym mu za plecami, Barbarossa- wygląda teraz jak zakłamana lwica z chorą ambicją i za wszelką cenę dążącą do władzy, Zacarias.. Jego syn, o którego tak walczył… O którego tak się martwił… Którego wychowywał, uczył życia (owszem, bo uczył, jak dorastanie trwa miesiąc, to się nie dziwić, że zdążył mu zorganizować raptem dwie lekcje, to i tak jest dużo).. Jego synek, zdrajcą? Tak to zaczynało wyglądać, a Soldaatowi bardzo było trudno odciąć się od niego emocjonalnie… A jeżeli rzeczywiści okaże się zdrajcą? Będzie go musiał osądzić… Sprawiedliwie osądzić, nie patrząc na więzy krwi…
Spojrzał na Neyaarii ciekawy co myśli ona o sojuszu z Północą. Teraz wydawało się mu być to najlepszym możliwym wyjściem, tym bardziej, że Krwawi są doświadczonymi wojownikami…
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Czw Mar 19, 2015 11:32 am

Czułam się tak samo zmieszana i zawiedziona jak Sold. Nie przewidywałam takiego rozwoju wydarzeń. I pomyśleć, że Zachodni to podstawa prawdomówności? Phi, lepszego żartu nie słyszałam. Wysłuchałam słów lwa do końca, ze ślepiami wbitymi gdzieś hen daleko, mimo to zrozumiałam całą wypowiedź. Na zdanie pojawiło się zdanie "Jeśli zaś chodzi o Północ- jestem za sojuszem" nieco się wzdrygnęłam i spojrzałam na Solda. No bez przesady, przecież to... huh, takie same lwy jak my, które również są w to wszystko zamieszane. Radykalne sytuacje wymagają radykalnych rozwiązań, jak to mówią. A co do Południa? Słyszałam już gdzieś tą nazwę, jednak nigdy się z nimi nie spotkałam. To było długo przed moim przybyciem tutaj, więc się sobie nie dziwię.
[b]-Soldaat. Teraz najważniejsze jest stado, na którym musimy skupić całą naszą uwagę, jako jego władcy i opiekunowie. Skoro więc Zachód posunął się do kłamstwa, my możemy posunąć się o krok dalej i... zwrócić z propozycją do Północy. Jednak każdy warunek musi być dobrze przedyskutowany, gdyż nie będę ulegać tej ich wyższości i żądzy władzy.[/b] Mówiłam to wręcz zastanawiając się nad każdym wypowiadanym słowem. Szczerze, to nie wierzyłam za bardzo w możliwość istnienia tego sojuszu, jednak to dobry i chyba ostatni dobry moment do podjęcia takowej decyzji. Jak to się mówi, tonący brzytwy się chwyta.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sro Mar 25, 2015 2:29 am

Soldaat nie powiedziałby, że można przyrównać ich do kogoś tonącego… Ale rzeczywiście radykalne sytuacje wymagają radykalnych rozwiązań.
[b]Cieszę się, że również tak na to patrzysz.[/b] odrzekł spokojnym, dość cichym tonem[b] Sądzę, że niedługo będziemy musieli się również spotkać z Barbarossą, może ma coś na swoje usprawiedliwienie. A jeśli chodzi o Północ- masz rację z tymi warunkami. Nie możemy przecież zgodzić się oddać im władzy nad naszym stadem! Sojusz to nie poddanie się, tylko współpraca. Mam pewien pomysł, na jeden z warunków… My przecież nie możemy w naszych izolatkach plamić się krwią innych lwów… To jednak sprawia, że wrogie lwy nie czują przed nami respektu… A może by tak wszystkich wrogów oddawać do lochów północnych? Jednocześnie uczestnicząc w przesłuchiwaniu, aby zebrać interesujące nas informacje… No i oczywiście zagwarantowane bezpieczeństwo dla Wschodnich, aby Krwawi nie tylko nie krzywdzili naszych lwów, ale i stanowili dla nich ochronę. Co sądzisz? Masz pomysł na jakąś zasadę sojuszu?[/b] powiedział płynnie, nie obawiając się wypowiadać te słowa. Spojrzał na Neyaarii. Znał każdy rys jej pyszczka… Każdą minę… Każdą zadrę.. A mimo to, gdy na nią patrzył, zawsze dostrzegał coś nowego, coś pięknego, co jeszcze pogłębiało jego podziw dla urody lwicy.
Gdy skończył mówić przytulił się do szarej, tak po prostu, jakby mówiąc ‘kocham cię, wiesz?’. Sam nie wiedział dlaczego to zrobił.. Może po prostu nie chciał, by lwica pomyślała, że zapomniał cieszyć się każdą chwilą, gdy mogą być razem? Chyba właśnie to był powód..
Jednak nie pozwolił by jego myśli odbiegły od tematu, jaki poruszyli. Cały czas był poważny, z lekkim uśmiechem na pysku (tym zarezerwowanym wyłącznie dla Ney) i oczekiwał jej odpowiedzi na zadane pytanie. Co jakiś czas spoglądał w jej piękne, zielone oczy… Były pełne nadziei… Dodawały mu spokoju…
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sob Mar 28, 2015 1:08 am

Moje skupienie pogłębiało się z każdym następnym słowem, jakie wypowiadał Sold. Jego warunki były jasne i proste, myślę, że Północni wręcz się ucieszą na świeże mięsko w ich izolatkach... Jednak wszytko po kolei. Do głowy przyszedł mi jeszcze jeden pomysł, a więc po skończonej wypowiedzi lwa, sama się odezwałam.
-[b]Jak dla mnie to dobre postulaty, jednak też trzeba uwzględnić ich wyższy temperament... nie możemy pozwolić, aby te lwiska wdarły się nam na głowę i nim się obejrzymy, staniemy się ich poddanymi. Jeżeli Tenebris będzie chciała zarządzać całą sprawą, to proszę bardzo. Jednak my musimy być zaraz za nią i każda decyzja, jaka zapadnie bez naszej zgody nie może wejść w życie... bezwzględnie.[/b] Mówiłam to, utrzymując poważny ton. W inny sposób nie umiałam o nich mówić, mimo to, że się starałam. Po chwili poczułam przyjemny chłód ciała Soldaata, które mnie w siebie wtuliło. Sama bardziej się do niego przybliżyłam, gdyż zimno bijące od jego cielska w niczym mi nie przeszkadzało. Po chwili nasze spojrzenie się spotykały, a na moim pyszczku pojawił się ten sam, zawadiacki uśmieszek, jaki zawsze nosiłam w pobliżu mojego ukochanego. Jednak nie dałam sobie zmącić głowy i w tym kojącym stanie znów podjęłam temat naszej rozmowy.
-[b]A co do Zachodnich... musimy udać się tam w delegację i przy okazji... zerwać nasz krótkotrwały sojusz. Jej słowa były nadaremne jednak nie możemy sobie pozwolić na dalsze brnięcie w ich stronę, gdyż nie wiadomo, co jeszcze mogłoby z tego wyniknąć.[/b] Odparłam pokrótce, po czym nie mogąc się powstrzymać otarłam się o niego, wydając przy tym cichy pomruk. Po tym ponownie wróciłam do jego oczu, jednocześnie wyczekując jego odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   

Powrót do góry Go down
 
Aleja Lampionów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lions :: Terytorium Stada Wschodu Harmonii :: Płaskowyż Solem-
Skocz do: