Lions

sd
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Aleja Lampionów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sro Mar 18, 2015 11:45 am

Byłam oszołomiona jego słowami. Jak to się nie zgodził, jak sama Barb przekazała mi tą wiadomość.. ale za tym mogło kryć się coś więcej. Czyżby lwica była na tyle sprytna, aby wykorzystać wtedy moją słabość? Nie mogłam w to uwierzyć, ale wszystko na to wskazywało. Szczerość, którą to Zachód się tak wybijał, została złamana. Byłam pewna, że wtedy słyszałam dokładnie takie same słowa. Popatrzyłam się tylko Solda.
[b]-Barbarossa. Wtedy, przy jeziorku. Mimo, że byłam w złym stanie, doskonale wiem, co słyszałam. [/b]Powiedziałam spokojnie, ciągle dziwiąc się tej sytuacji. Ramy sojuszu zostały usilnie zachwiane, a czy będą zdolne to przetrzymać? Okaże się.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Czw Mar 19, 2015 4:59 am

Lew patrzył na lwicę z jeszcze większym zdziwieniem i najprawdopodobniej także rozczarowaniem. Ufał Zachodnim, Barbarossie szczególnie… Czemu zrobiła coś takiego? Czyżby była na tyle dwulicowa, perfidna i nieuczciwa, aby wykorzystać słabość Neyaarii do przejęcia władzy we Wschodzie? Ta druzgocąca prawda, zaczęła silnie, destrukcyjnie oddziaływać na Soldaata.
[b]Nie możemy tak tego zostawić.[/b] odrzekł spokojnie, pozostając opanowany. [b]Z tego co pamiętam, to właśnie Barbarossa i Lilith próbowały skłonić nas do stawiania kroków w stronę wojny. Słuchaliśmy kłamców… Nie będziemy walczyć… Lepszy jest pokój… Lepszy jest sojusz…[/b] powiedział, ściszając głos z każdym wypowiadanym słowem. Widać było, że zaczął głośno myśleć, w końcu nie miał nic do ukrycia przed szarą.
[b]Najbardziej boli mnie zdrada. Zdrada wobec Wschodu, zdrada wobec nas, zdrada ze strony zaufanych lwów, takich jak Lilith, czy Barbarossa… Czy mój syn, który idzie właśnie w tym kierunku… Lilith już odeszła ze stada, pozostając nieosądzona, jednak każdego następnego zdrajcę musimy karać Ney, nie sądzisz? Musimy przeprowadzać osąd i wydawać wyroki… Tylko w ten sposób wyczyścimy nasze stado i krainę ze wszelkich skaz i ciemięskich wilków, którzy podjudzają do walki… Trzeba się porządnie wziąć za stado… Co do Barbarossy- sądzę, że powinniśmy z nią porozmawiać, uczciwie będzie jeśli dostanie możliwość, aby się wytłumaczyć. Jeśli zaś chodzi o Północ- jestem za sojuszem. Musimy bronić się przed zdrajcami, którzy to niedługo zaczną się jednoczyć… Jakiś czas temu doszły do mnie słuchy na temat jakiegoś „nowego” stada… Pojawił się także zapach Południa, który pamiętam z czasów przed wchłonięciem tego stada. To wszystko jest strasznie dziwne… Czyżby Lilith..?[/b] znów głośno myślał i zostawił ostatnie zdanie niedokończone. Bardzo bolało go zachowanie tych trzech lwów- Lilith, którą uważał za zaufanego doradcę, okazała się zdrajcą, spiskującym mu za plecami, Barbarossa- wygląda teraz jak zakłamana lwica z chorą ambicją i za wszelką cenę dążącą do władzy, Zacarias.. Jego syn, o którego tak walczył… O którego tak się martwił… Którego wychowywał, uczył życia (owszem, bo uczył, jak dorastanie trwa miesiąc, to się nie dziwić, że zdążył mu zorganizować raptem dwie lekcje, to i tak jest dużo).. Jego synek, zdrajcą? Tak to zaczynało wyglądać, a Soldaatowi bardzo było trudno odciąć się od niego emocjonalnie… A jeżeli rzeczywiści okaże się zdrajcą? Będzie go musiał osądzić… Sprawiedliwie osądzić, nie patrząc na więzy krwi…
Spojrzał na Neyaarii ciekawy co myśli ona o sojuszu z Północą. Teraz wydawało się mu być to najlepszym możliwym wyjściem, tym bardziej, że Krwawi są doświadczonymi wojownikami…
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Czw Mar 19, 2015 11:32 am

Czułam się tak samo zmieszana i zawiedziona jak Sold. Nie przewidywałam takiego rozwoju wydarzeń. I pomyśleć, że Zachodni to podstawa prawdomówności? Phi, lepszego żartu nie słyszałam. Wysłuchałam słów lwa do końca, ze ślepiami wbitymi gdzieś hen daleko, mimo to zrozumiałam całą wypowiedź. Na zdanie pojawiło się zdanie "Jeśli zaś chodzi o Północ- jestem za sojuszem" nieco się wzdrygnęłam i spojrzałam na Solda. No bez przesady, przecież to... huh, takie same lwy jak my, które również są w to wszystko zamieszane. Radykalne sytuacje wymagają radykalnych rozwiązań, jak to mówią. A co do Południa? Słyszałam już gdzieś tą nazwę, jednak nigdy się z nimi nie spotkałam. To było długo przed moim przybyciem tutaj, więc się sobie nie dziwię.
[b]-Soldaat. Teraz najważniejsze jest stado, na którym musimy skupić całą naszą uwagę, jako jego władcy i opiekunowie. Skoro więc Zachód posunął się do kłamstwa, my możemy posunąć się o krok dalej i... zwrócić z propozycją do Północy. Jednak każdy warunek musi być dobrze przedyskutowany, gdyż nie będę ulegać tej ich wyższości i żądzy władzy.[/b] Mówiłam to wręcz zastanawiając się nad każdym wypowiadanym słowem. Szczerze, to nie wierzyłam za bardzo w możliwość istnienia tego sojuszu, jednak to dobry i chyba ostatni dobry moment do podjęcia takowej decyzji. Jak to się mówi, tonący brzytwy się chwyta.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sro Mar 25, 2015 2:29 am

Soldaat nie powiedziałby, że można przyrównać ich do kogoś tonącego… Ale rzeczywiście radykalne sytuacje wymagają radykalnych rozwiązań.
[b]Cieszę się, że również tak na to patrzysz.[/b] odrzekł spokojnym, dość cichym tonem[b] Sądzę, że niedługo będziemy musieli się również spotkać z Barbarossą, może ma coś na swoje usprawiedliwienie. A jeśli chodzi o Północ- masz rację z tymi warunkami. Nie możemy przecież zgodzić się oddać im władzy nad naszym stadem! Sojusz to nie poddanie się, tylko współpraca. Mam pewien pomysł, na jeden z warunków… My przecież nie możemy w naszych izolatkach plamić się krwią innych lwów… To jednak sprawia, że wrogie lwy nie czują przed nami respektu… A może by tak wszystkich wrogów oddawać do lochów północnych? Jednocześnie uczestnicząc w przesłuchiwaniu, aby zebrać interesujące nas informacje… No i oczywiście zagwarantowane bezpieczeństwo dla Wschodnich, aby Krwawi nie tylko nie krzywdzili naszych lwów, ale i stanowili dla nich ochronę. Co sądzisz? Masz pomysł na jakąś zasadę sojuszu?[/b] powiedział płynnie, nie obawiając się wypowiadać te słowa. Spojrzał na Neyaarii. Znał każdy rys jej pyszczka… Każdą minę… Każdą zadrę.. A mimo to, gdy na nią patrzył, zawsze dostrzegał coś nowego, coś pięknego, co jeszcze pogłębiało jego podziw dla urody lwicy.
Gdy skończył mówić przytulił się do szarej, tak po prostu, jakby mówiąc ‘kocham cię, wiesz?’. Sam nie wiedział dlaczego to zrobił.. Może po prostu nie chciał, by lwica pomyślała, że zapomniał cieszyć się każdą chwilą, gdy mogą być razem? Chyba właśnie to był powód..
Jednak nie pozwolił by jego myśli odbiegły od tematu, jaki poruszyli. Cały czas był poważny, z lekkim uśmiechem na pysku (tym zarezerwowanym wyłącznie dla Ney) i oczekiwał jej odpowiedzi na zadane pytanie. Co jakiś czas spoglądał w jej piękne, zielone oczy… Były pełne nadziei… Dodawały mu spokoju…
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sob Mar 28, 2015 1:08 am

Moje skupienie pogłębiało się z każdym następnym słowem, jakie wypowiadał Sold. Jego warunki były jasne i proste, myślę, że Północni wręcz się ucieszą na świeże mięsko w ich izolatkach... Jednak wszytko po kolei. Do głowy przyszedł mi jeszcze jeden pomysł, a więc po skończonej wypowiedzi lwa, sama się odezwałam.
-[b]Jak dla mnie to dobre postulaty, jednak też trzeba uwzględnić ich wyższy temperament... nie możemy pozwolić, aby te lwiska wdarły się nam na głowę i nim się obejrzymy, staniemy się ich poddanymi. Jeżeli Tenebris będzie chciała zarządzać całą sprawą, to proszę bardzo. Jednak my musimy być zaraz za nią i każda decyzja, jaka zapadnie bez naszej zgody nie może wejść w życie... bezwzględnie.[/b] Mówiłam to, utrzymując poważny ton. W inny sposób nie umiałam o nich mówić, mimo to, że się starałam. Po chwili poczułam przyjemny chłód ciała Soldaata, które mnie w siebie wtuliło. Sama bardziej się do niego przybliżyłam, gdyż zimno bijące od jego cielska w niczym mi nie przeszkadzało. Po chwili nasze spojrzenie się spotykały, a na moim pyszczku pojawił się ten sam, zawadiacki uśmieszek, jaki zawsze nosiłam w pobliżu mojego ukochanego. Jednak nie dałam sobie zmącić głowy i w tym kojącym stanie znów podjęłam temat naszej rozmowy.
-[b]A co do Zachodnich... musimy udać się tam w delegację i przy okazji... zerwać nasz krótkotrwały sojusz. Jej słowa były nadaremne jednak nie możemy sobie pozwolić na dalsze brnięcie w ich stronę, gdyż nie wiadomo, co jeszcze mogłoby z tego wyniknąć.[/b] Odparłam pokrótce, po czym nie mogąc się powstrzymać otarłam się o niego, wydając przy tym cichy pomruk. Po tym ponownie wróciłam do jego oczu, jednocześnie wyczekując jego odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Sob Mar 28, 2015 7:48 am

Lew zastanowił się nad słowami Neyaarii.[i] Nie brnąć w dalszą współpracę z tymi kłamcami…[/i]
Czuję jak lwica się do niego przytula, przymrużył lekko oczy, także się o nią ocierając. Trwał chwilę z błogiej ciszy i poniekąd euforii, wynikającej z towarzystwa najważniejszej dla niego osoby. Następnie skierował wzrok na lwicę i otworzył pysk, z którego to wypłynęły słowa, mówione niskim i doniosłym, lecz ciepłym głosem.
[b]Masz rację Neyaarii. Nie możemy dać się wodzić za nos czarnej i musimy właśnie to z nią ustalić. [b]wspomniał, mając na myśli Tenebris[/b] A jeśli chodzi o Barbarossę… Może udajmy się do niej w drugiej kolejności? Przy czym sądzę, że lepiej by było spotkać się na wolnych ziemiach, nie terenach jej stada…[/b] powiedział i spojrzał w stronę północy. Czy mają tam się udać? Zaryzykować negatywnej reakcji ze strony Północnej? A może lepiej, żeby poszedł sam? Może tak będzie bezpieczniej?
[b] Może… może lepiej sam do nich pójdę, w razie jakby okazało się, że nie chcą pokoju…[/b] odparł spokojnie, szykując się do drogi. Nie darowałby sobie, gdyby ponownie z jego winy coś stało się lwicy. Nie mógł jej narażać…
Skierował na nią spojrzenie pełne miłości i troski.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Pon Mar 30, 2015 7:57 am

Skrzydła jego niemal nie wytrzymywały podwojonego ciężaru, jednak dzielnie leciał dalej, w poszukiwaniu białego lwa. Jest... Znalazł go. Oczywiście z szarą, no jakże by inaczej. Jednak teraz cieszył się, że są razem na jednym terenie, przynajmniej ktoś jego matce, która nadal była na plecach pomoże. Wylądował więc koło parki, a następnie zsunął ostrożnie lwicę ze swoich pleców. Wzrok skierował w stronę ojca oraz macochy.
-[b] Pomóżcie jej...[/b] - powiedział prosząco, nie tracąc czasu na przywitania. Mógł to być przejaw braku szacunku, jednak drugie życie, które jest teraz zagrożone, było dla dorosłego już lwa najważniejsze.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Pon Mar 30, 2015 9:39 am

Spojrzałam na niego z ukosa. Czyżby brał mnie za jakąś kruszynkę, która to nie umie hardo stąpać po ziemi? To trochę źle myślał. Jednak rozumiałam w pełni jego postawę.
-Tą myśl można również zwrócić w drugą stronę... A co dwie głowy to nie jedna, więc idziemy i bez dyskusji. Podziewałam stanowczo i wstałam, otrzepując się z pyłu po czym, gdy już mieliśmy wybierać się w odwiedziny do Północnych, powietrze lekko zawirowało. Obejrzałam się instynktownie, a moje ślepia spoczęły na Zacariasie, który ledwo co wznosił się w górze, jakby przytłoczony przez dodatkowy ciężar... Wtedy wylądował, a z jego grzbietu zsunęło się poharatane ciało. Ta postać, ciemne znaczenia... Raina? W jednym momencie doskoczyłam do nich, posyłając lwu pytające spojrzenie.
[b]-Co się jej stało? Raina, słyszysz mnie? [/b]Zniżyłam się do jej pyska, starając się wyczuć jakąkolwiek oznakę życia... Jej oddech był ledwo wyczuwalny. Momentalnie rzuciłam spojrzenie Soldaatowi, aby do nas podszedł. Może in temu zaradzi? Za opanowaną maską Zacariasa wysuwał się strach i niepewność... widziałam to w jego oczach. Nie dziwiłam mu się. Raina to jego matka, a jedyną rzeczą, jaka była teraz wiadomo, to ta, że musimy jej pomóc.
Lekko uniosłam jej poharatany pysk, aby ułatwić jej oddychanie, starając się wykonywać przy tym jak najmniejsze ruchy, aby nie sprawiać jej dodatkowego bólu. O ile go w ogóle czuła. Usiadłam przy niej, oceniając stan w jakim się znajdowała... Było ciężko, jednak musieliśmy dać rady. Spojrzałam prosto w oczy Zacariasa, a w moim spojrzeniu było pełne opanowanie oraz iskierka nadziei, aby lew nieco się uspokoił.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Czw Kwi 02, 2015 10:35 am

Stwierdził, że jego matka jest w dobrych rękach... Więc wybył.

z.t
Powrót do góry Go down
Raina
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 14/02/2015

PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Pią Kwi 03, 2015 3:31 am

Gdy Zacarias mnie zabrał, nawet nie zdążyłam nic powiedzieć. Nie miałam na to wpływu, byłam za słaba. Wylądował, i chociaż miałam zamknięte oczy i tak czułam że tak szybko jak tu przyleciał tak szybko odleciał. Cicho wzięłam wdech, głęboki przy tym kaszląc. Usłyszałam znajomy głos...
[b]...N...ne...[/b] nie mogłam nic z siebie wykstusić, co chwila kaszląc. Letko otworzyłam oczy. Wszystko było ciemne...bynajmniej w tej chwili i zamazane... Oddech powoli się wyrównywał, jednak co jakiś czas dostawałam ataku duszności i kaszlu. Nie zauważyłam nikogo więcej niż lwice.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Pią Kwi 03, 2015 5:07 am

Gdy zauważył brązową, tak dobrze znaną mu lwicę, Soldaat stał jak wryty. Patrzył na nią, nie mogąc dostrzec w niej tej dawnej Rainy… Wesołej… Uśmiechniętej… Jego przyjaciółki i matki jego dzieci… Jego partnerki… Tej, o którą tak się troszczył gdy była w ciąży… Tej o której tak długo nie mógł zapomnieć gdy zniknęła... A teraz, gdy stracił już resztki nadziei, na to, że jeszcze kiedyś ją spotka, ona pojawiła się w krainie! To niesamowite! Ale co jej jest? Jest ciężko ranna, niemal umierająca! Trzeba jej pomóc!
Nim Soldaat zdążył zrobić cokolwiek, Neyaarii już dobiegła do czekoladowej. On wolnym, niepewnym krokiem podszedł za nią, stając tuż obok rannej i schylając głowę, tak aby móc spojrzeć jej w oczy. Jego wyrażały smutek, żal, ale i radość oraz nadzieję, a w tej chwili miały zimny odcień błękitu z turkusem. Lwica mogła odczuć wręcz lodowate zimno, jakie teraz od niego biło.
[b]Raina… Ty żyjesz![/b] wybełkotał [b]Jak… Gdzie… Co ci się stało?[/b] spytał niepewnym, lecz jak zawsze doniosłym i niskim głosem. Czy lwica zdołała rozpoznać w tym białym, emanującym zimnem lwie, Soldaata?
Powrót do góry Go down
Raina
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 14/02/2015

PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Pią Kwi 03, 2015 7:42 am

Oczy zdołały mi się otworzyć, a oddech wyrównał. Odwróciłam głowę. Kim był ten biały lew i skąd zna moje imię..? Wykorzystałam swoje siły by podnieść głowę. Niepewnie popatrzałam na lwa. Jednak...Coś w nim takiego było..Czy to..Niemożliwe... Spojrzałam w lodowate oczy.
- Czy..to ...ty? - zakaszlałam. Wprawdzie ataki już przeszły, ale nadal miałam lekkie kaszle. Raz spoglądałam na lwice, raz na lwa. Czy to naprawdę ten sam lew? Ten Soldaat którego znałam? Lekko się uśmiechnęłam, jednak zdałam sobie sprawę...Opuściłam łeb. On chyba jest już z inną. Po co tyle się błąkałam...? Żeby teraz, musieć zawrócić? Doszłam wprawdzie do wymarzonego celu, ale wszystko stanęło na głowię.

---
Usuńcie post zebry bo z złego konta napisałam XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   Pią Kwi 03, 2015 10:13 am

//Usunięty. xD

Fala ulgi zalała moje ciało, kiedy lwica przemówiła. Cicho i nierówno, aczkolwiek powiedziała cokolwiek, a to oznaczało, że odzyskała przytomność i nie jest z nią tak źle. Odbiegłam od nich na chwilę, po drodze zrywając kawałek suchej kory z drzewa akacji, po czym z niedużego źródła nabrałam wody i ostrożnie wróciłam do dwójki, niosąc w pysku drewnianą skorupę z orzeźwiającym napojem.
Podeszłam do Rainy i położyłam "miskę" koło jej pyska, aby nie miała problemu z zaspokojeniem pragnienia, bo z pewnością chciało jej się teraz pić. Posłałam jej ciepły uśmiech, aby nieco dodać jej otuchy. Po tym usiadłam obok Soldaata, obserwując rozwój sytuacji. W razie czego byłam gotowa do szybkiej pomocy.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Aleja Lampionów   

Powrót do góry Go down
 
Aleja Lampionów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lions :: Terytorium Stada Wschodu Harmonii :: Płaskowyż Solem-
Skocz do: