Lions

sd
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Różane Krzewy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Tenebris
 Władca
 Władca
avatar

Liczba postów : 237
Join date : 28/01/2015
Age : 18

PisanieTemat: Różane Krzewy   Pią Sty 30, 2015 2:25 am

[i][center]Wysokie krzaki róż wzrastają wysoko podczas pory mokrej, ale kwitną przez cały rok, na odcienie bieli, czerwieni i błękitu. Pną się one wzwyż i wszerz - należy uważać na kolce, bo lwu trudno jest wyjąć je ze swojej łapy. Oczywiście nie jest to miejsce, w którym spotykają się zwykli znajomi - to miejsce, do którego przybywają ci, którzy chcą mieć potomstwo. To im przypisano to przepiękne i malownicze miejsce.
[/center][/i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://lions.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Różane Krzewy   Nie Mar 01, 2015 10:48 am

Uroczystość można uznać za udaną. Władcy zrobili i powiedzieli, to co mieli w zanadrzu, ale po dłuższym czasie siedzenia w licznym gronie lwów chciałam zaczerpnąć trochę samotności. Udałam się więc w to mające dla mnie duże znaczenie miejsce. Weszłam ociężałym krokiem, nigdzie się nie śpiesząc i stąpałam tak dopóki nie poczułam przyjemnej wilgotnej mgiełki na swoim pysku. Usiadłam nieopodal brzegi i wpatrzona w granatową taflę lekko falującej wody zastanawiałam się nad wszystkim. A co jeżeli sobie nie poradzę i matkowanie mnie przerośnie? Różnie może być, jednak starałam się być dobrej myśli. W życiu każdego jest ten pierwszy raz i to on daje nam doświadczenie na przyszłość. W sumie nie będzie tak źle, gdyż do pomocy będę mieć Solda. Ufam mu bezgranicznie i wiem, że mogę na niego liczyć. Położyłam szarą łapę na wielkim brzuchu, a pod nią wyczułam kilka słabych ruchów. Uśmiechnęłam się pod nosem, po czym dodatkowo rozweseliła mnie myśl, że ma tutaj przybyć Soldaat. W końcu sam się ze mną umawiał, więc gdyby nie przyszedł, mocno bym się na niego wkurzyła. Ale to władca, ma swoje obowiązki, więc cierpliwie zaczekam na jego przybycie. W tym czasie wstałam i podeszłam bliżej wody, chcąc się trochę napić. Po uczcie, jaka miała miejsce w jaskini naszego stada strasznie mnie suszyło. Piłam powoli i małymi łykami, nie chcąc się pochlapać. Pochlapać? Już nie wiem jak bardzo musiałabym wywijać tym jęzorem, żeby do tego doszło, ale cóż. Skończyłam i wyłożyłam się wygodnie na ziemi, po czym ponownie zapatrzyłam w ciemne lustro odbijające gwiazdy na swej powierzchni.
Powrót do góry Go down
NPC
 Przybysz
 Przybysz


Liczba postów : 18
Join date : 06/02/2015

PisanieTemat: Re: Różane Krzewy   Nie Mar 01, 2015 11:51 am

[color:e7d6=olive]Odwiedził cię Starunskarpetunśmierdzącynjajamizgniłymiszuruburubum, w skrócie Skarpeta, a wyglądał mniej więcej o tak:
[img]http://1.bp.blogspot.com/-ageHtnuMd2I/VPOHpNiYqsI/AAAAAAAAAdU/Q-EqEyVuJao/s1600/zly%2Blew.jpg[/img]
Lew zauważył cię bez problemu. Ty zaś mogłaś wyczuć charakterystyczną woń, jaką lew odznaczał się od dzieciństwa. Nie była ona zbyt przyjemna, a jak konkretnie pachniał, możesz wywnioskować z jego imienia. Lew podszedł do ciebie, stając za tobą. Nie spodobał mu się fakt, że posiadasz już duży brzuch, to utrudni całą robotę, chyba, że najpierw pozbędzie się problemu...
[b]Gnojom kifo na ngono.[/b] charknął i splunął na ziemię pianą wymieszaną z flegmą i czymś czerwonym, co najprawdopodobniej było krwią. Jego słów mogłaś nie zrozumieć, bo strasznie bełkotał, poza tym wątpię, że znałaś suahili, w którym była wypowiedziana część słów. Lew stanął za tobą, szczerząc złowieszczo kły i powarkując...
Pierwsze co zrobił to obnażenie długich, brudnych pazurów i wbicie ich w twój brzuch... [/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Różane Krzewy   Pon Mar 02, 2015 6:50 am

//Gnojom, hah. xD

W powietrzu znikąd pojawiła się drażniąca i bardzo nieprzyjemna woń. Odruchowo zasłoniłam łapą nos, jednak wiedziałam, że ten zapach nie należy do żadnych z zamieszkujących tą krainę lwów. Natychmiast podniosłam się do pionu i odwróciłam za siebie. Sparaliżował mnie strach, jednak nie chciałam dać tego po sobie poznać. To kompletnie obcy samiec, który pojawił się tu tak nagle.
Nie wiedziałam co robić, czy uciekać czy zacząć się bronić, jednak zanim zdążyłam podjąć decyzję lew rzucił się w moim kierunku z obnażonymi, ostrymi jak brzytwa szponami. W porę odskoczyłam, jednak poczułam jak jego pazury zahaczyły o mój wielki brzuch, pozostawiając na nim krwawiący ślad. Zasyczałam z bólu i rzuciłam lwu pełne nienawiści spojrzenie. Samiec zaczął podążać w moim kierunku, a piana kapiąca z jego paszczy pozostawiała za sobą ślady na ziemi. Nie chciałam pozostawać mu dłużna. Zawarczałam przenikliwie, obnażając swoje białe kły, po czym dałam mu po pysku, przecinając tym samym jedno z jego białych oczu. Odskoczyłam z trudnością przed jego następnym ruchem, jednak nie zauważyłam jednej z odstającej gałęzi dzikiej róży i nadepnęłam na wielki kolec, który bez problemu przebił moją skórę. Pod wpływem bólu upadłam na ziemię, a krew z mojej dużej rany na brzuchu polała się strużką na glebę. Ponownie zasyczałam, jednak przeplatało się to z cichymi jękami, które mimo wszystko trudno było mi utrzymać wewnątrz siebie.
Nie chciałam się poddawać, jednak ta sytuacja była dla mnie beznadziejna. Za mną była już tylko ściana kolczastych róż, więc nie miałam żadnego pola manewru. Pozostawało mi tylko mieć nadzieję, że może lwu coś zaszkodzi.

//Pozwałam ci zaszaleć, rób ze mną co chcesz. xD A później możesz już wbić Soldaatem. xD
Powrót do góry Go down
NPC
 Przybysz
 Przybysz


Liczba postów : 18
Join date : 06/02/2015

PisanieTemat: Re: Różane Krzewy   Pon Mar 02, 2015 9:01 am

[color:2be0=olive] Lew widocznie ucieszył cię, zauważając, że jesteś w potrzasku. Znów charknął i splunął, a następnie wykrzywił pysk w coś, poniekąd przypominającego uśmiech. Zaśmiał się, następnie zaczynając kasłać, bo chyba czymś się zadławił... Znów splunął, a raczej wypluł coś czerwonego, miekkiego, co wyglądało jak wyrostek... Ciekawe czy jego..?
Skarpeta zaczął wolnym, lecz zdeydowanym krokiem zbilżać się do ciebie. Swoje białe oczy skierował najpierw na twój pysk, potem brzuch, a następnie miejsce pod ogonem.
Wysunął jeden z krzywych pazurów, który następnie cały gładko wbił w twój brzuch, przejżdżając nim od klatki, do krocza. Teraz zaczęło wypływać z ciebie nie tylko to coś czerwonego, ale także rzadsza, przezroczysta ciecz... Znów wykrzywił się w złowieszczym uśmiechu. Jednym ruchem łapy przekręcił cię na brzuch, stając bardzo blisko za tobą. Nie zwracając uwagi na to w jakim jesteś stanie, zaczął robić swoje...



//Skąd we mnie tyle agresji?! O.O [/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Różane Krzewy   Pon Mar 02, 2015 9:12 am

Leciałem między chmurami w umówione miejsce. Chyba odrobinkę się spóźniłem... Ciekawe, czy Ney długo musiała czekać?
Zauważając jezioro Amoris, zniżyłem nieco loty, wiedząc, że jestem już blisko. Uśmiechnąłem się na samą myśl spotania z lwicą.
Nagle zauważyłem coś niepokojącego. Jakaś lwica uciekająca przed obcym lwem. Następnie ten dopadający ją i robiący to co robiący... Bez namysłu skręciłem w tamtą stronę. Widziałem tylko owego obcego, obrzydliwego lwa, wykorzystującego lwicę i czerwoną kałurzę wokół... Przyśpieszyłem lotu, szykując się do ataku. Obnażyłem pazury i wyszczerzyłem kły. Wreszcie dopadłem do lwa. Skoczyłem na niego, zatapiając zęby w jego szyi. Szybko trafiłem na tętnicę i przebiłem ją. Po bokach wbijałem w napastnika pazury, rozrywając jego ciało. Wreszcie odpuścił i padł na ziemię. Cały we krwi i zdyszany, obejrzałem się na ranną lwicę. Z mojego pyska można było wyczytać przerażenie i żal. A może również poczucie winy?
[b]Ney...[/b]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Różane Krzewy   Pon Mar 02, 2015 9:34 am

//Ty agresorze ty, zaczynam coraz bardziej cię lubić. xD

Czułam ogromny lęk. Strach sparaliżował moje ciało. W miarę, jak lew zaczął się do mnie zbliżać traciłam nadzieję. Wycofałam się maksymalnie do tyłu, po drodze nadeptując kolejny z wystających kolców. Nie zważyłam na to. Ból był tak silny, że zdążyłam do niego przywyknąć. Jego białe oczyska przeszyły mnie na wylot. Mina była jednoznaczna. Chciałam zacząć się wydzierać, jednak lew zasłonił mi pysk swoim wielkim łapskiem, przy czym drugą łapą zaczął błądzić w okolicach mojego brzucha. Nagle poczułam kolejną dawkę niewyobrażalnego bólu. Zapiszczałam, tym samym odruchowo zatopiłam swoje kły w łapie napastnika. Ten odskoczył jak poparzony, ale to tylko go rozjuszyło. Momentalnie wywrócił mnie na brzuch i przysunął do siebie. Broczyłam teraz w kałuży własnej i poniekąd jego krwi. Nie miałam już sił, aby się bronić. Starałam się jeszcze wyrwać z jego silnego uścisku, ale moje próby były na marne. Nagle poczułam, jak we mnie wszedł. Wydarłam się, ale ten ponownie zasłonił mi łapą pysk. Wtedy już tylko myślałam o śmierci. Chciałam, żeby to wszystko się skończyło jak najszybciej. W tamtej chwili, w tej melancholii przed oczami przewinęło mi się całe życie i moje plany na przyszłość. A miało być tak wspaniale, jednak życie postanowiło zmienić nieco epizody w swym scenariuszu.
Nagle poczułam, jakby cały ciężar ze mnie zszedł. Chciałam odwrócić się, jednak nawet na to nie miałam siły. Upadłam wprost do kałuży szkarłatnej cieczy. W majaku widziałam niewyraźne kontury walczących ze sobą postaci... jedna z nich miała skrzydła.
[b]-So..Sold...Soldaat... [/b]Wyszeptałam z ledwością, łapiąc powietrze płytkimi i częstymi oddechami, po czym cały świat znikł mi sprzed oczu. Omdlałam. Jednak w podświadomości przeczuwałam, że to nie koniec moich cierpień.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Różane Krzewy   Pon Mar 02, 2015 9:44 am

Dobiegłem do Ney. Moim ciałem wstrząsały nerwowe spazmy. Nie wiedziałem co mam robić. Spojrzałem na jej brzuch i przez moją głowę przeleciała potworna myśl~nasze dzieci... Straciliśmy je...
[b]Ney... Kochanie... Już dobrze... Spokojnie... Wsztko będzie dobrze...[/b]
Do końca nie wiem, kogo ja próbowałem pocieszać-lwicę, czy siebie?
Nachyliłem się przy lwicy, czule ją przytulając, a następnie przerzuciłem jej łapę przez swój kark. Potem delikatnie wsunąłem ją całą na siebie. Delikatnie wzbiłem się w powietrze, nie myśląc o niczym innym, jak uratowaniu jej i dzieci...
Poleciałem w stronę jaskini młodych spojrzeń ( nie pamiętam do końca nazwy, jaskini Wschodu w której rodzą się dzieci xD)

//[Z/T] TEMAT.
Ney zacznij w tamtej jaskini ;)
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Różane Krzewy   Pon Mar 02, 2015 9:46 am

Byłam omdlała, więc nic nie pamiętałam~

[b]zt.[/b]
Powrót do góry Go down
Mfalme
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada


Liczba postów : 183
Join date : 14/02/2015
Skąd : Z Nienawistnej Ziemi...

PisanieTemat: Re: Różane Krzewy   Pon Mar 23, 2015 11:26 am

NOWY TEMAT
Przybyłam z razem z Azazelem. Szłam powoli i dostojnie, raz po raz patrząc, czy lew idzie za mną. Postanowiłam tu sie z nim spotkać,bo tu po raz pierwszy zaszłam w ciążę i z tego powodu kochałam to miejsce. Idąc, rozgladałam się wokół, zachwycajac się pięknym zapachem róż i rozmyślając. Przypomniałam sobie Atrox'a. Czy mogłam znów być z nim? Odpowiedź była oczywista. Nie. Nie mogłam z nim być, bo on mnie nie kochał,tak jak ja nie kochałam jego. Chciałam mieć partnera, który kochałby mnie i tyko mnie, a nie 50 lwic naraz... Usiadłam spokjnie wśród krzewów i spojrzałam w kierunku lwa, by sprawdzić czy idzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Różane Krzewy   Pon Mar 23, 2015 11:33 am

Szedł w częściowym amoku za Mfalme, wdychając jej zapach i niekiedy podgryzając nasadę ogona lub liżąc pieszczotliwe wejście do jej środeczka.
Gdy doszli, rozejrzał się i niezbyt czekał na jakiekolwiek ceremonialne rozmowy czy łaszenie się -jednym ruchem łapy powalił ją na plecy.
Uśmiechnął się lubieżnie, a następnie wszedł powoli na jej delikatne ciało i przysiadł, przylegając i tym samym ocierając się delikatnie o nią.
Liznął ją kilkakrotnie po pysku, tylnymi łapami objął jej boki, a następnie wszedł jednym pełnym ruchem, wiedząc że jest już gotowa. Poruszał się głęboko i wolno, chcąc sprawić jak najwięcej przyjemności nie tylko jej, ale i sobie. Po krótkiej chwili poczuł większą potrzebę jak i chęć, a nie mogąc nad tym zapanować - przyspieszył, dalej wchodząc w nią głęboko, wręcz wbijając się. Skończył w niej z pomrukiem zadowolenia, a następnie podniósł się z lwicy i przysiadł obok, czując jakby wszystko wróciło... czyżby totem przestał działać?
Zmarszczył na ułamek sekundy brwi, nie bardzo wiedząc dlaczego to zrobił. Czuł z jednej strony ulgę, ale z drugiej zaś lekki wstyd. W końcu czy to tak... normalne kogoś wziąć i zapłodnić? To prawie gwałt.
Skierował na nią pytający wzrok.


/ nie chce mi się opisywać 500 razy tego samego, więc skopiowałam. :3
Powrót do góry Go down
Mfalme
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada


Liczba postów : 183
Join date : 14/02/2015
Skąd : Z Nienawistnej Ziemi...

PisanieTemat: Re: Różane Krzewy   Pon Mar 23, 2015 11:42 am

Uśmiechnęłam się z zadowoleniem gdy zaczął robić to czego pragnęłam i na jego ocieranie odpowiadałam mruczeniem rozkoszy. Gdy lew skończył, poniosłam się powoli i liznęłam go w pysk. - Dziękuje... - szepnęłam i otarłam się o niego - Nie dziw sie temu,co właśnie zrobieś. Mój totem sprawił, żetak postąpiłeś i nie ma w tym żadnej winy- wyjaśniłam - Muszę iść... - dodałam z lekkim smutkiem - Jeszcze raz dziękuję ci... - przytuliłam lwa czule i odbiegłam kilka kroków.- Żegnaj! - krzyknęłam i pobiegłam prosto na tereny Południa.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Różane Krzewy   Pon Mar 23, 2015 11:45 am

Zamrugał kilkakrotnie oczami, teraz wyglądając jakby ducha zobaczył. Co się właśnie stało?
Spojrzał za uciekającą lwicą, a potem - czując się nadal wolny- również wybył. Nie kochał jej przecież, a ich połączenie było tylko na jej własne potrzeby... może pragnęła mieć dzieci? któż to wie. Azazel nie będzie dociekliwy. Poszuka swojej miłości gdzie indziej.

zt.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Różane Krzewy   

Powrót do góry Go down
 
Różane Krzewy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Różane Krzewy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lions :: Wolne Ziemie :: Wodopój :: Jezioro Amoris-
Skocz do: