Lions

sd
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cichy Zakątek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Tenebris
 Władca
 Władca
avatar

Liczba postów : 237
Join date : 28/01/2015
Age : 18

PisanieTemat: Cichy Zakątek   Pią Sty 30, 2015 2:28 am

[center][i]To tu rzeka stworzyła meandr, wijąc się. Z czasem oddzielił się on od rzeki i powstało tu starorzecze. Nie myślcie sobie, że to po prostu kałuża - na pustyni słodka woda to skarb.
Ponad taflą wody chylą się olbrzymie palmy, rozkładając swe korony, a raczej liście. Nie spadają z nich kokosy, należy się jednak z tego cieszyć - to żaden zaszczyt oberwać takim po głowie.
Przy wodzie szumią papirusy, nadając miejscu niezwykły klimat.[/i]

[url=https://indomita.net/referralshop.php]*Muzyka*[/url][/center]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://lions.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Sob Lut 14, 2015 9:54 am

Co go podkusiło na nocne spacery po okolicznych terenach, które w dodatku jeszcze słabo zna? Sam nie był tego pewien i właściwie nie miał zamiaru się nad tym głębiej zastanawiać. Po prostu raźnym krokiem parł przed siebie aż w pewnej chwili zdał sobie sprawę, że zawędrował aż na pustynię. Wysuszone słońcem trawy płynnie przeistoczyły się w sypki piach, w którym łapy zapadały się lekko przy każdym kroku. Był jeszcze na tyle ciepły, że dało się to wyczuć, ale jednocześnie oddał już zgromadzonego w ciągu dnia gorąca, że można było po nim spokojnie iść, nie lękając się przy tym oparzenia poduszek na łapach. Jedyną nieprzyjemnością były drobne ziarenka, które natrętnie wciskały się między palce, co mogło odebrać radość spaceru, choć nie komuś takiemu jak Alistair, który kompletnie zdawał się nie zwracać uwagi na takie błahostki.
Przez większość czasu lew szedł z głową zadartą ku górze, by podziwiać firmament upstrzony miriadami gwiazd. Był to doprawdy piękny widok, przynajmniej zdaniem Alistaira, szczególnie że nie szpeciły go żadne chmury. Oczywiście, od czasu do czasu zerkał przed siebie, by zorientować się gdzie jest – co jak co, ale jednak nie uśmiechałoby mu się specjalnie, gdyby przez nieuwagę wylądował na samym środku tej pustyni. Właśnie podczas jednego z takich ‘rekonesansów’ dojrzał przed sobą palmy, co wskazywało na to, że pewnie jest tam i również jakaś woda. W sumie nie zaszkodziłoby uzupełnić jej braki, bo taka okazja to rzadkość, szczególnie w czasie pory suchej, która musiała się niedawno rozpocząć.
Nieco przyspieszył kroku. Miał pewność, że nie ma tu do czynienia z żadną fatamorganą, bo pustynne piaski były już za mało nagrzane, by w ten sposób omamić mu wzrok, a poza tym wydawało mu się, że wyczuł w powietrzu jakby nutkę wilgoci, co na pewno nie mogło być złudzeniem. Po zmniejszeniu odległości miał już pewność, że palmy są jak najbardziej materialne, podobnie jak i to oczko wodne, nad którym się pochylały, ocieniając je swymi rozłożystymi liśćmi. Ciszę tego miejsca zakłócał jedynie szum poruszanych przez lekki wiatr papirusów, które gęsto obrastały brzeg zbiornika z życiodajną cieczą.
Jasnogrzywy przycupnął na brzegu tego niewielkiego zbiornika i wziął kilka łyków wody, zaspokajając tym samym swoje pragnienie. Po tym uniósł głowę i rozejrzał się nieco dokładniej wokół. Poza wodą, papirusami i palmami właściwie niczego więcej się tu nie uświadczyło. Oddalił się na kilka kroków od brzegu i położył pod jedną z palm. Nic mu nie zaszkodzi jeśli zostanie tu chwilę dłużej, a potem spróbuje odnaleźć drogę powrotną.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Sob Lut 14, 2015 10:12 am

Widocznie jest tu jeszcze jeden fan nocnych wypadów! Barbarossa zwykle podróżowała o tej porze, szczególnie w porze suchej. To nie tak, że kąpieli słonecznych nie lubiła, jednak w południe robi się nie do zniesienia i lepiej jest tę porę dnia przespać w chłodnej jaskini. Pustynia teraz była cudownym miejscem na wędrówki, oczywiście jeśli się ją znało. Było chłodno, od piasku już nie biło gorąco, jedynie przyjemne ciepło. Idealna po prostu pogoda, aby zrobić sobie spacer i jeszcze lepiej poznać ziemie wolne. A nuż kiedyś zostaną przyłączone do stada? Taa... Marzenia.
W oddali widziała wyraźny zarys palm, co wskazywało na to, że jest tam i woda. Rośliny przecież nie rosną tak o z zadu na pustyni, prawda? Jednak nie była tu sama... Nad oczkiem wodnym był obcy jej osobnik... I to w dodatku samiec! Rzadko się zdarza, żeby spotkać tutaj dorosłego lwa. Uśmiechnęła się szeroko, po czym podeszła bliżej.
- [b]Witaj~[/b] - przywitała go ciepłym, radosnym tonem, siadając dwa metry od niego. Wystarczająca odległość, żeby czuł się komfortowo, a jednocześnie, by w ogóle zauważył, że lwica istnieje i właśnie do niego mówi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Sob Lut 14, 2015 11:54 am

Fakt faktem – w porze suchej rzeczywiście na wszelkie przechadzki lepsza jest pora nocna, kiedy to słońce chowa się za horyzontem, ustępując miejsca księżycowi i żar przestaje lać się z nieba. W tym okresie Alistair nawet preferował wieczory jeśli mu przychodziło gdzieś iść, choć dziś była to taka bardziej spontaniczna przechadzka, by nieco zorientować się w okolicznych terenach. Skoro ma zamiar pozostać tu na dłużej, to taka znajomość będzie niezbędna. W sumie jedno miejsce, czyli pustynię i oazę na niej, może już sobie ‘odhaczyć’. Ale wracając jeszcze na chwilę do jego preferencji, to oczywiście nie miał nic przeciw dziennym spacerom czy oddawaniu się małej sjeście podczas kąpieli słonecznej. Jednak pod jednym zasadniczym warunkiem – jeśli promienie słoneczne nie będą próbowały go usmażyć niczym jajka na patelni.
Alistair oparł się bokiem o palmę, podkulając pod siebie prawą łapę, a lewą pozostawiając wyciągniętą. Mimowolnie poruszał ogonem, szorując jasną kitą po podłożu i od czasu do czasu nawet lekko ją zamaczając w wodzie – akurat leżał tak, że jego ogon bez większego trudu do niej dosięgał. Swe błękitne oczy ponownie wlepił w gwieździste niebo, nie mogąc nadziwić jego pięknu. Tak się w nie zapatrzył, że od razu nie spostrzegł iż nie jest już tu sam. Nic też nie wyczuł, bo wiatr akurat wiał w przeciwną stronę. Dopiero głos przybyszki wyrwał go z ‘jego świata’ i sprawił, że powrócił na ziemię.
Jasne oczy od razu powędrowały w stronę skąd dobiegł dźwięk, a na jego pysku przez moment delikatny wyraz zaskoczenia, który jednak szybko został zastąpiony przez radosny uśmiech, kiedy tylko jego ślepia padły na sylwetkę lwicy siedzącej jakieś dwa metry od miejsca, w którym leżał.
[b]– Witaj![/b] – odpowiedział jej z wyraźnie słyszalnym entuzjazmem, po czym podniósł się do siadu [b]– Przepraszam, że cię od razu nie zauważyłem, ale zapatrzyłem się w niebo. Czyż nie jest piękne dzisiejszej nocy?[/b] – dodał, uśmiechając się przy pierwszych słowach przepraszająco; potem jego uśmiech stał się z powrotem pełen radości. Mówiąc zaś o niebie zerknął na nie kątem oka, by następnie z powrotem skupił wzrok na nieznajomej.
[b]– Swoją drogą, zwą mnie Alistair[/b] – przedstawił się, przekrzywiając przy tym głowę lekko na prawą stronę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Sob Lut 14, 2015 12:28 pm

Racja. Przypalanie przez słońce nie jest zbyt przyjemne. Jednak lepsze to niż marsz w zacinającym deszczu podczas pory deszczowej. Wtedy jest zimno, wieje, i do tego futro robi się mokre i nieco cięższe... Szczególnie pewno odczuwają to lwy z bujnymi grzywami. A taki własnie stał przed nią. Zastanawiała się, czemu zawdzięcza on swoje oryginalne barwy. Takiego kolorowego lwa to jeszcze nie widziała! Widząc, że samiec nie ma złych zamiarów, uśmiechnęła się szerzej, po czym spojrzała instynktownie w niebo. Ono zawsze jest piękne podczas pory suchej. Wtedy nie ma żadnych chmur, a gwiazdy widać jak na dłoni. Przeniosła jednak wzrok szybko na swojego rozmówcę.
- [b]Owszem. Sądzę, że nawet piękniejsze niż zazwyczaj [/b]- odpowiedziała, po czym zachichotała, uśmiechając się szeroko. Lew był bardzo przyjazny i widać, że otwarty, jednak nie przesiąkł jeszcze żadną szczególną wonią.
-[b] Barbarossa[/b] - przedstawiła się, nie intonując jakoś tego szczególnie czy nie przybierając szczególnej barwy głosu. Po prostu, przyjazny ton. W ogóle, nie miała do niego żalu. Sama czuła, że zbliża się pod wiatr do niego, co już w sumie weszło jej w nawyk. Nie lubiła, kiedy jej obecność ujawniała się zbyt szybko.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Nie Lut 15, 2015 9:23 am

O, zdecydowanie. Do wad pory deszczowej warto by jeszcze dorzucić duchotę i chmary upierdliwych komarów, które także sprawiają, że przemieszczanie się z miejsca na miejsce traci swą przyjemność. Cóż, można powiedzieć, że każda pora ma swoje plusy i minusy, nie tylko względem odbywania wędrówek. A jeśli chodzi o tą przemokniętą grzywę… z tym ciężko byłoby mu się nie zgodzić, robi się przynajmniej kilka razy cięższa. Poza tym ta jego jest stosunkowo ‘puchata’, więc wyobraźcie sobie teraz jak absurdalnie musi wyglądać, kiedy wpadnie do wody bądź złapie go gdzieś potężna ulewa…
W tym, czemu zawdzięcza swe niecodzienne ubarwienie, nie ma właściwie żadnej tajemnicy – wszystko dzięki genom, choć wątpię, by lwy interesowały się takimi kwestiami, więc chyba lepiej powiedzieć, że w większości odziedziczył wygląd po ojcu, znaczy się – był do niego podobny, bo tak naprawdę nie wiadomo czy jego ojciec był tym biologicznym, ale mniejsza z tym. Różnił się od nie tylko tym, że miał znacznie jaśniejszą grzywę. Z kolei on musiał przyznać, że jeszcze nigdy nie miał okazji spotkać lwicy o tak ciemnej sierści; ciemnobrązowe i owszem, ale nie całkiem czarne.
Uśmiechnął się nieco szerzej i potaknął lekko głową, słysząc jej odpowiedź.
[b]– Racja[/b] – przyznał, nie spuszczając z niej swych błękitnych oczu, w których czaiły się przez cały czas radosne iskierki. Póki co Alistair musiał przyznać, że ta dopiero co poznana lwica ma przyjazny, radosny i z pewnością otwarty charakter. Teraz mógł także bez problemu wyczuć jej zapach – coś jakby mieszanka skał i takiej wiosennej trawy, co tworzyło bardzo miłą kompozycję. Nie był jednak w stanie zakwalifikować jej do żadnego z tutejszych stad, bo po prostu nie wiedział jakimi woniami się charakteryzują. W sumie poza tym, że są to wiedział o nich naprawdę niewiele, na pewno o wiele za mało, by od razu rozpoznać członka któregoś z nich.
[b]– Miło mi poznać[/b] – odpowiedział się, kiedy i ona mu się przedstawiła [b]– Należysz może do któregoś z tutejszych stad? Wybacz, jeśli to zakrawa pod ignorancję, ale niedawno przybyłem na te ziemie i no cóż… nie miałem jeszcze szansy dokładniej zapoznać się z tym, jak to tutaj dokładnie wygląda.[/b]
Uśmiech na jego pysku znów nabrał lekko przepraszającego tonu. Niewykluczone też, że gdyby tylko lwy mogły się rumienić, to na jego policzkach na pewno wykwitłyby szkarłatne plamy.
[b]– W zasadzie jesteś pierwszym lwem, z którym mam przyjemność rozmawiać[/b] – dodał po jakiejś chwili, uśmiechając się z powrotem bardziej radośnie. Naprawdę cieszył się z tego spotkania i możliwości rozmowy z jakimś innym lwem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Nie Lut 15, 2015 9:47 am

W sumie to żaden lew nie może być pewny, czy jego rodzice są jego biologicznymi. Zawsze można być znajdą i zostać przygarniętym przez podobnych do siebie rodziców. Różnice później ujawniają się w charakterze, na który również mają wpływ w jakimś tam stopniu geny. Zaczynają się problemy z wychowywaniem... A potem idzie lawina, kiedy dowie się, że jest adoptowany. Płacz, odejścia, poszukiwania prawdziwej rodziny, zaakceptowanie... Różne są formy.
Na jej pysku odmalował się wyraz zdziwienia, kiedy lew zapytał o stada, jednak kiedy wyjaśnił, że jest nowy, zmienił się na zrozumienie i ciepło. Sama kiedyś była nowa... Nawet nie tak dawno.
- [b]Należę do stada Prawdy Zachodu, którego jestem władcą [/b]- odpowiedziała rzeczowo, nie wywyższając się jednak. Po prostu, ranga jak każda inna, tyle że większa odpowiedzialność na niej spoczywała.
-[b] Są również inne stada. Jest Wschód Harmonii, z którym Zachód jest połączony sojuszem, a jego przywódcą jest Soldaat - potężny brązowy lew o szafirowych oczach. Łatwo go poznać, bardzo wyróżnia się z tłumu. Łączy nas wspólny wróg. Jest nim stado Krwawej Północy, najbezczelniejsze, jakie kiedykolwiek istniało[/b] - przy wzmiance o wrogu ton głosu zmienił się na bardziej złowrogi, jakby rzeczywiście nienawidziła tego stada.
- [b]Uważaj na nich. Rozpoznasz ich po zapachu lasu i swoistej wolności...[/b] - powiedziała, naprawdę martwiąc się, żeby kolejny lew nie wpadł w ich brudne łapska... Kiedy usłyszała ostatnie zdanie wypowiadane przez jasnogrzywego, uśmiechnęła się.
- [b]Miło mi~[/b]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Nie Lut 15, 2015 11:04 am

Z nim to tak nie wyglądało. W zasadzie Alistair nigdy nie dowiedział się prawdy, która właściwie go nawet nie interesowała – na nic by mu się nie przydała ta wiedza. Oficjalną wersją było, że jest bękartem przywódcy i jakiejś samotniczki, ta krążąca w jego poprzednim stadzie mówiła, że tak naprawdę, to jest synem zbiegłej siostry przywódcy i jakiegoś łazęgi. Jemu samemu nie robiło to różnicy, choć dla części stada miało to wręcz monumentalne znaczenie, bo jak miał zostać wyznaczony na kolejnego przywódcę, to wybuchła wielka chryja, był zamach stanu i takie tam. Przyjemne stadko, prawda?
Jego przepraszający uśmiech nieco się pogłębił, kiedy na pysku Barb pojawiło się zdziwienie. Było nie było, to w sumie dość fundamentalna wiedza i pewnie za jakieś kilka dni by ją posiadł, no ale cóż. Wyszło teraz jak wyszło. Lwica jednak okazała zrozumienie, kiedy dodał, że jest tu nowy, co go nieco podniosło na duchu i sprawiło, że poczuł do niej więcej sympatii, pomimo iż zna ją ledwie chwilę.
Wysłuchał z uwagą i w milczeniu tego, co miała do powiedzenia o tutejszych stadach. Jak do tej pory znał tylko ich, można rzec, profile, co pomogło mu podjąć decyzję, do którego z nich powinien dołączyć, by już dłużej nie musieć wędrować samotnie. Jego uśmiech się pogłębił, kiedy Barb oznajmiła mu iż przewodzi Zachodowi, bo właśnie to stado wydało mu się najodpowiedniejsze. Tym bardziej też ucieszył się z tego spotkania. Gdy zaś ostrzegła go przed lwami z Północy, pokiwał głową na znak, że zrozumiał i przyjął to do wiadomości.
[b]– Jesteś więc władczynią Prawdy Zachodu?[/b] – zapytał, kiedy skończyła mówić, choć było to raczej pytanie retoryczne, gdyż parę chwil wcześniej sama mu to powiedziała [b]– To nawet dobrze się składa, bo właśnie do tego stada chciałbym dołączyć*[/b] – dodał z uśmiechem.

[size=7]* Ja wiem, że ma już kolorek i w ogóle, i w teorii już do stada należy, ale to by tak trochę z tyłka strony wyszło, gdyby jej teraz nagle oznajmił, że jest członkiem jej stada a widzą się wzajemnie pierwszy raz w życiu XD uznajmy to za takie 'oficjalne' dołączenie czy coś xp[/size]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Pon Lut 16, 2015 7:30 am

Słysząc wzmiankę o dołączeniu do jej stada, uśmiechnęła się szeroko i radośnie. Pierwszy członek! Na jej twarzy rozjaśnił się entuzjazm oraz szczęście, które wręcz aż biło od niej i zarażało wszystkich wokół.
- [b]Nawet nie wiesz, jak się cieszę~ Ale... Wiesz, że w stadzie prawdopodobnie jesteśmy tylko my?[/b] - zapytała, po czym zachichotała. Skoro lew chciał dołączyć do takiej własnie grupy to raczej mała ilość członków go przed tym nie powstrzyma, prawda? A przynajmniej nie powinna.
- [b]Dopiero się rozrastamy... Ale jeszcze będziemy potęgą [/b]- dodała jeszcze do swojej wypowiedzi, mówiąc to z takim przekonaniem, że nie było sposobu, żeby jej nie uwierzyć. Wiedziała, że potrafi poprowadzić to stado do szczytu... Jednak trzeba najpierw będzie pokonać północ! A potem będą żyć razem w zgodzie ze wschodem... Tak, to bardzo optymistyczna wizja.
- [b]No ale skoro już się zdecydowałeś to powiedz mi, co byś chciał robić w stadzie?[/b] - zapytała, ciekawa tego, jakie są zdolności i predyspozycje lwa.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Pon Lut 16, 2015 11:38 am

Nie sposób było nie odwzajemnić jej radosnego, szerokiego uśmiechu, kiedy oznajmił jej, że chce dołączyć do jej stada. Tym bardziej przekonał się też do tego, że jego wybór był słuszny i nawet jej wzmianka o tym, że jest to bardzo nieliczne stado nie ostudziła jego zapału.
[b]– Cóż, od czegoś trzeba zacząć w końcu, prawda? Liczba członków nie gra dla mnie roli, nie tym się wszak kierowałem[/b] – odpowiedział jej, a na jego pysku wciąż widniał uśmiech [b]– Nie zależy mi też na potędze, ale nie śmiem absolutnie wątpić, że Zachód stanie się z czasem potęgą, jak sama rzekłaś, a ja na pewno postaram się pomóc w tym jak tylko będę w stanie[/b] – w tonie jego głosu znać było entuzjazm oraz zdecydowanie, Alistair wszak nie ma w zwyczaju rzucać słów na wiatr. Jeśli już coś obiecuje, to zawsze stara się danego słowa dotrzymać.
[b]– Co do tej funkcji, to mogę powiedzieć, że moja wiedza jest wszechstronna – kilka lat podróżowałem samotnie i by przetrwać musiałem nauczyć się po trochu wszystkiego, więc najpewniej wystarczy mi, że się nieco przyuczę w danej dziedzinie, by ją lepiej opanować[/b] – nie przechwalał się, po prostu stwierdzał fakt [b]– Myślę jednak, że najlepiej bym się sprawdził jako medyk bądź na jakiejś zbliżonej mu randze. Mimo wszystko wolę nieść pomoc niż walczyć, choć i walka nie jest mi obca[/b] – ciągnął delikatnym uśmiechem, który praktycznie nigdy nie znikał z jego pyska [b]– Przyjmę jednak każdą inną rolę z równym entuzjazmem.[/b]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Sro Lut 18, 2015 6:17 am

Uśmiechnęła się (o ile to było możliwe) jeszcze szerzej, słysząc słowa lwa. Bardzo ją one podniosły na duchu, ponieważ mimo, że sama sobie wmawiała, że będą potęgą to nigdy nie usłyszała słów poparcia... A teraz nagle obcy lew, który dopiero co dołączył do jej stada...
Nad odpowiedzią na monolog samca zamyśliła się z cichym "hmm". Zlustrowała go uważnie od łap do czubka głowy. Nie chciała wątpić, że jest silny i poradzi sobie z obroną stada, jednak nie walki szukał. Domyślała się już po rozmowie z nim, ze nie jest typem wojownika i podrywacza, co ją bardzo cieszyło. Jednak bardziej to drugie, chociaż lew był bardzo przystojny i o egzotycznym umaszczeniu. Poza tym, rola medyka jest w stadzie bardzo ważna, bo kto inny by pilnował, żeby członkowie byli zdrowi i silni? A jakby ona zachorowała, a jest obecnie jedynym medykiem na całe stado? Co wtedy? Poza tym... Widziała po nim to, że na rozkaz przywódcy ruszy na wojnę
- [b]Akurat brakuje nam medyków[/b] - uśmiechnęła się szeroko, wychodząc już z zamyślenia - [b]alee obowiązuję cię czas próbny, na którym będziesz zielarzem. Wiesz, zbieranie medykamentów i różne takie czasochłonne sprawy[/b] - zachichotała cicho, po czym nieco spoważniała, patrząc uważnie swoimi złotymi ślepiami w jego błękitne.
- [b]To jak?[/b]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Sro Lut 18, 2015 7:08 am

I on również uśmiechnął się szerzej, ukazując przy tym swój pełny garnitur białych kłów. Widok kogoś, komu jego słowa sprawiły radość, także i jego samego radował. Oczywiście, nie powiedział tego tylko dlatego, żeby ją zadowolić; on tak naprawdę myślał. Wszak nawet tak nieliczne stado z czasem może stać się potęgą, szczególnie jeśli na jego czele stanie właściwa persona. Wprawdzie poznał Barbarossę ledwie parę chwil temu, ale wierzył, że znalazła się na czele nie bez powodu.
Alistair nie spuścił z niej swych błękitnych oczu, kiedy zastanawiała się nad odpowiedzią na jego słowa. Fakt, walka naprawdę nie należała do lubianych przez niego rzeczy, ale jeśli przyszłoby mu stanąć na randze, której głównym zadaniem byłaby właśnie ona, to na pewno nie narzekałby, ale dzielnie przyjął na siebie nowe obowiązki i starał się podołać im najlepiej, jak by umiał. Jasnogrzywy ma w końcu to do siebie, że we wszystkim potrafi znaleźć coś pozytywnego. No, a mianem podrywacza to ciężko byłoby go określić, naprawdę. Przekonałaby się o tym jeszcze bardziej, gdyby rozmowa przestała opiewać wokół spraw stadnych, a przeszła na jakieś bardziej intymne rzeczy. Wtedy wyszłaby pewnie całe jego onieśmielenie względem płci przeciwnej.
Skłonił głowę, przymykając przy tym na ułamek sekundy oczy, kiedy oznajmiła mu, że będzie obowiązywał go czas próbny.
[b]– Jak już wspominałem, każdą funkcję przyjmę z równą radością[/b] – powtórzył swoje wcześniejsze słowa, nieco je jednak parafrazując, już z powrotem mając wzrok ulokowany w czarnej lwicy [b]– Poza tym jest to też całkiem słuszne, bo taka ranga pozwoli mi lepiej rozeznać się w roślinności i nagromadzić odpowiednich zapasów na przyszłość[/b] – ciągnął, mając na pysku półuśmiech [b]– Jednymi słowy mówiąc, zgadzam się na to.[/b]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Pią Lut 20, 2015 12:26 pm

Szłam lekkim krokiem, prowadzona wyraźną wonią świeżej, wiosennej trawy. Za każdą chwilą zapach stawał się coraz intensywniejszy, co oznaczało, że spotkam Zachodnich już za niedługo. I jak też powiedziałam tak się stało. Oto przede mną siedziało ich dwoje przedstawicieli. Barbarossę poznałam od razu, jednak z siedzącym naprzeciwko lwem o jasnej grzywie spotkałam się pierwszy raz. Mimo to obojga obdarzyłam ciepłym uśmiechem.
[b]-Hej wam, nie przeszkadzam?[/b] Zapytałam, ale mimo tego i tak się dosiadłam. Może to trochę niegrzeczne, ale przywiodła mnie tutaj ważna sprawa, więc nie mogłam od tak sobie odejść.
[b]-Jak się macie? [/b]Mój wzrok na chwilę zatrzymał się na nieznajomym. W powietrzu unosiła się tylko i wyłącznie woń Zachodu, więc nie mógł to być ktoś spoza stada. Jednak nie chciałam wyjść na wścibską, toteż szybko przerzuciłam swoje spojrzenie na Barb, którą dobrze znałam. Słońce ledwo co unosiło się nad wyraźną linią horyzontu, ale mimo to nadal panowała przyjemna dla oka jasność. Bezchmurne niebo zaczęło powoli przybierać purpurową barwę. Ach tak, przecież nie przyszłam tutaj po to, aby gapić się na panoramę tych ziem.
[b]-Moi drodzy, już pewnie wiecie, że ma odbyć się uroczystość w związku z świeżo zawartym sojuszem. Dlatego też chciałam was powiadomić, że przygotowania ruszyły i dlatego w najbliższym czasie możecie śmiało do nas zawitać[/b]. Powiedziałam, a towarzyszący mi od początku uśmiech nie znikł do końca krótkiego monologu. W jednym momencie poczułam, jak coś skubnęło mnie od środka. To pewnie maluchy zaczynają broić. Odruchowo pożyłam swoją łapę na już widocznym brzuchu i delikatnie go pogłaskałam. Po tej krótkiej chwili z powrotem wróciłam do rozmówców i wyczekiwałam na odpowiedź z ich strony.

//Przez "najbliższy czas" rozumiem post od Solda, w którym rozpocznie całą ceremonię. xD
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Nie Lut 22, 2015 2:28 am

- Racja, to bardzo odpowiedzialna funkcja jak na początek. Ale ufam, że sobie poradzisz - odpowiedziała, uśmiechając się szeroko. W końcu nie będzie musiała sama zbierać roślin! Ma od tego poddanego, hehe. Jej wzrok powędrował do szarej osoby, która przybyła do cichego zakątka, a po chwili na jej twarzy rozjaśniał ciepły uśmiech.
- [b]Hej, Neyaari~! [/b]- zawołała do niej i pokręciła głową w odpowiedzi na pierwsze pytanie. Na drugie odpowiedziała swoją standardową formułkę: "Bardzo dobrze" i również zapytała się o samopoczucie.
- [b]A, właśnie. Neyaari, poznaj nowego zielarza Zachodu - Alistaira. Alistair, to jest Neyaari. Pochodzi ze Wschodu [/b]- przedstawiła ich sobie, ponieważ jako jedyna znała obie osoby, więc stwierdziła, że tak właśnie należy postąpić. Zwróciła głowę w stronę samca.
- [b]Co ty na to, żeby zawitać na ceremonii?[/b] - zapytała się. Ona oczywiście tam będzie, jednak dla członków jej małego stadka jest do opcjonalne. Nie wymagała obecności, jednak byłoby miło, gdyby wszyscy się ze sobą poznali. Musi jeszcze powiadomić jedną lwicę...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Nie Lut 22, 2015 6:43 am

Przytaknął Barb łbem, mając na pysku wciąż ten sam półuśmiech, co chwilę wcześniej. Następnie jego błękitne oczy spoczęły na przybyłej szarej lwicy z intensywnymi zielonymi ślepiami wokół której unosił się zapach mroźnego górskiego powietrza i śniegu zalegającego na wysokich szczytach. Na pewno nie była z Zachodu ani też z Północy, bo jak mu Barbarossa wcześniej powiedziała woń tamtych kojarzy się z lasem deszczowym i swoistą wolnością; zostało więc tylko jedno stado – Wschód, zresztą po chwili i tak zielonooka została mu przedstawiona, co nie pozostawiło mu żadnych więcej wątpliwości.
[b]– Witam[/b] – odpowiedział na jej przywitanie, skłoniwszy przy tym uprzejmie głowę [b]– Wszystko jest w jak najlepszym porządku[/b] – dodał w odpowiedzi na pytanie o samopoczucie, samemu już takowego nie zadając, bo Barb go w tym uprzedziła, a nie miał zamiaru się powtarzać. Także uprzedziła go w przedstawieniu się, czego nie miał jej w ogóle za złe. Nic innego mu nie pozostało, jak ponownie skłonić uprzejmie łeb, mając przy tym przyjacielski uśmiech. Oczywiście, w tym czasie jego wzrok skierowany był w stronę Ney
[b]– Miło mi poznać, Neyaarii[/b] – powiedział jedynie, po czym przeniósł uwagę na czarną lwicę, kiedy ta się doń zwróciła. Skinął jej potwierdzająco głową, zgadzając się na to, bo i w sumie czemu miałby na taką uroczystość nie pójść? Było, nie było to świetna okazja by kogoś poznać, prawda?
[b]– Nie mam absolutnie nic przeciw[/b] – dodał tak na wszelki wypadek, by nie było żadnych wątpliwości. Oczywiście, radosny uśmiech wciąż zdobił jego pysk.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Nie Lut 22, 2015 10:37 am

Odparłam na pytanie zwrotne tym samym co zawsze czyli "wszystko w jak najlepszym porządku", a w szczególności teraz. Moje spojrzenie z powrotem spoczęło na błękitnookim, którego Barb przed chwilą mi przedstawiła.
[b]-Mi również.[/b] Skinęłam mu głową z przyjacielskim uśmiechem na pyszczku. Czekałam teraz na odpowiedź w sprawie, która mnie przywiodła. Miałam nadzieję, że na obchodach znajdzie się całe stado Zachodnich, no bo w końcu im więcej tym lepiej. Ucieszyła mnie wiadomość, że Alistair również z nami pójdzie. Z pewnością był tutaj świeżą krwią, więc spotkanie z innymi lwami dobrze mu zrobi i wprowadzi go w tutejszy klimat. Chciałam coś powiedzieć, ale zatrzymałam się wpół słowa. Do ich stada należała jeszcze jedna lwica, która również powinna być na tym zebraniu. Cóż, może uda nam się spotkać ją po drodze. Jak na razie sami musieliśmy się zacząć zbierać, w końcu noc już zapasem, a Soldaat z pewnością przygotował już ucztę. Podniosłam się z ziemi, przy okazji strzepując z siebie resztki pustynnego pyłu po czym skierowałam swoje pełne zadowolenia spojrzenie ku obecnym tutaj lwom.
[b]-Skoro więc wszystko ustaliliśmy, to lepiej już wyruszajmy. Mamy mało czasu, a uroczystość ma zacząć się o zmroku.[/b] Powiedziałam i odruchowo obejrzałam się na już granatowe niebo, na którym ledwo co widać było ostatnie przebłyski zachodzącego słońca. Obróciłam się i spacerowym krokiem opuściłam to przytulne miejsce, a w ślad za mną ruszyli moi towarzysze.
[b]
zt.[/b]

//Widzimy się w Jaskini Stada. ^^ I trzeba jakoś zgarnąć Nzuri... Barb, szybka sesyjka? xD
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Nie Lut 22, 2015 10:48 am

//Tak :3 wbijaj tu Nzuri xp i poproszę o zmianę rangi Alistaira na zielarza :D

- [b]Tak tak, im szybciej tym lepiej~ Alee... Idźcie na razie beze mnie. Został mi tylko jeden członek stada do powiadomienia~[/b] - odpowiedziała wesoło, po czym skinęła im głową na znak pożegnania i wesołym krokiem się od nich oddaliła, nadaj jednak pozostając w obrębie cichego zakątka. Podniosła głowę do góry i wraz z wiatrem próbowała zwęszyć woń jej stada... W ogóle, jakie to było przydatne! Nie musiałaby nawet znać swoich podwładnych, żeby wiedzieć, że to właśnie on idzie, a nie na przykład Północny. Poza tym, łatwiej było jej odnaleźć innych, co teraz robiła. Miała nadzieję, że ostatnia zachodnia będzie gdzieś w pobliżu... W końcu muszą porozmawiać! Chciałaby się dowiedzieć, jaką rolę chce pełnić ona w stadzie i czego od niej oczekuje. Czego oczekuje od całego stada.
Powrót do góry Go down
Nzuri
 Nowy
 Nowy
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 13/02/2015

PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Nie Lut 22, 2015 11:10 am

Wpadłam tutaj jak burza, rozgramiając parę niewysokich krzewin przed sobą. Chwilę temu wpadłam w pogoń za uporczywym motylem, który za nic nie chciał ustąpić i siadał na mojej naznaczonej łapie. zy kojarzyła mu się z kwiatem? Nie wiem, ale był bardzo natrętny. Nie mogłam tego znieść więc chciałam go odgonić, a to zamieniło się w pewnym sensie zabawę, od której trudno było mi się odgonić. Co za ironia! W amoku nie zauważyłam znajdującej się przede mną skalnej ściany i z impetem w nią uderzyłam. Cały świat zawirował mnie przed oczami, a motyl jak gdyby nigdy nic odleciał w siną dal. A niech go! Kiedy wędrowałam moim zwichrowanym wzrokiem za pięknym, aczkolwiek natrętnym owadem zauważyłam czarną lwicę. Na pierwszy wyglądała jak ta z Północnych, dlatego też szybko postawiłam się na nogi- lekko się przy tym chwiejąc- i momentalnie wciągnęłam powietrze. Świeża, wiosenna trawa. Odetchnęłam z ulgą i dopiero teraz rozpoznałam w lwicy Barb, przywódczynie stada. Z uśmiechem na pyszczku potruchtałam do niej.
[b]-Witaj. Jak się masz?[/b] Zapytałam, po czym nagle zdałam sobie sprawę jakiego wydarzenia złotooka była świadkiem. Przygryzłam wargę, mając nadzieję, że nie uczepi się tego tematu. Ale cóż, co będzie to będzie. W sumie z jej perspektywy musiało to wyglądać zabawnie. Czekałam na jej reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Nie Lut 22, 2015 12:29 pm

Wnet poczuła znajomy zapach Zachodu, jednak różniący się od tego, który posiadał Alistair. Eureka! Nie dość, że nie musiała nic robić, to jeszcze członkowie stada do niej przychodzą. Może być coś lepszego? Uśmiechnęła się lekko, jednak widząc, co szara zamierza, miała już ją ostrzec przed ścianą skalną. Jednak nie zdążyła i obiła się równo. Podtruchtała do lwicy, nachylając się i patrząc z troską.
- [b]Wszystko w porządku? Widzisz mnie? Ile widzisz wąsów?[/b] - zadała masę pytań, po czym poruszyła policzkami. Oczywiście prawidłowa odpowiedź brzmiała zero... Lwice w "Królu Lwie" nie posiadały wąsów.
- [b]Ja jak sie mam? To ciebie powinnam zapytać [/b]- zachichotała wesoło widząc, że lwicy nic nie jest. Co za ulga! Jeszcze by ktoś z jej stada był kontuzjowany... Porażka!
-[b] Nazywam się Barbarossa, a ty? [/b]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Pon Lut 23, 2015 9:48 am

Błękitne ślepia Alistaira to spoglądały w stronę Ney, to w stronę Barb. Na dłużej zatrzymał wzrok na zielonookiej lwicy, kiedy ta oznajmiła, że powinni się już zbierać, bo zostało już niewiele czasu do rozpoczęcia uroczystości. Skinął jej głową na znak zrozumienia, a jego jasna puchata grzywa lekko zafalowała przy tym ruchu. Także podniósł się, zerkając przy tym w stronę przywódczyni Zachodu. Jej również potaknął łbem, gdy powiedziała, żeby ruszyli przodem, bo ona musi jeszcze zgarnąć jednego członka ich maleńkiego stadka.
[b]– W takim razie do zobaczenia na uroczystości[/b] – powiedział, po czym ruszył truchtem za Neyaarii; gdy się z nią zrównał zwolnił, dostosowując swoje tempo do jej, by jej przypadkiem nie wyprzedzić ani nie pozostać też za bardzo w tyle. Jeszcze zbyt słabo znał te ziemie, by mógł sobie pozwolić na możliwość zgubienia się, a już tym bardziej w tym momencie.
Jedynie kątem oka wyłapał jakiś jaśniejszy kształt, który zbliżał się w stronę oazy. Delikatny wiaterek akurat powiał w jego stronę, niosąc ze sobą zapach wiosennej trawy – to pewnie ta członkini Zachodu, o której mówiła Barbarossa. Nie zatrzymał się już jednak, by się przywitać, był już zbyt daleko, by to zrobić, a zresztą pozna ją przecież już na samej uroczystości, prawda?
Nie ociągając się, szedł po prostu dalej krok w krok za Ney, ku terenom Wschodnich.

z/t
Powrót do góry Go down
Nzuri
 Nowy
 Nowy
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 13/02/2015

PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Pon Lut 23, 2015 12:34 pm

Spojrzałam lekko zdziwiona w kierunku czarnej. Czyżby mnie nie poznawała? Kilka dni temu miałyśmy okazję spotkać się pod tą wielką akacją, a później zaczepiła mnie ta cała z Północy, później poszłyśmy do izolatek i jakoś tak się potoczyło. No cóż, spędziłyśmy ze sobą pewnie zbyt mało czasu, aby moja roześmiana twarzyczka zapadła jej głębiej w pamięci, no zdarza się.
Lekko zachichotałam pod nosem, po czym rzuciłam jej rozbawione spojrzenie.
[b]-Barbarosso, przecież już się kiedyś spotkałyśmy. Pamiętasz? Pod tą wieeelką akacją tam dalej. Ale czekaj... No tak! Przecież nie przedstawiłam ci się, głupia ja [/b]- pacnęłam się łapą w głowę, po czym z powrotem wróciłam do rozmowy -[b] Jestem Nzuri, świeżynka tutaj. No teraz już pewnie trochę ci się rozjaśniło.[/b] Dodałam i uśmiechnęłam się do niej. Byłam ciekawa czy uda jej się odnaleźć tamtą sytuację w pamięci, a jeżeliby nawet nie to i tak dopiero teraz się przedstawiłam, więc nic nie szkodzi. Przysiadłam na chłodnej ziemi i wpatrzona w nią swoimi pomarańczowymi oczyskami czekałam na jej odpowiedź. Na całe szczęście zawroty głowy minęły, więc teraz z czystym umysłem i skupieniem mogłam jej posłuchać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Sro Lut 25, 2015 1:35 pm

Zamyśliła się przez krótki czas. Były, nie były... A jednak były. Już sobie przypomniała. A gdy to zrobiła roześmiała się serdecznie, po czym uśmiechnęła przepraszająco.
- [b]Wybaaacz, nie skojarzyłam. Byłam zajęta intruzem[/b] - odpowiedziała, uśmiechając się już radośniej i wysłuchała jej imienia.
- [b]Nzuri... Może o stadzie porozmawiamy nieco później coo? Bo teraz szykuje się uroczystość z okazji zawarcia sojuszu pomiędzy wschodem a zachodem. I masz osobiste zaproszenie od swojej przywódczyni, więc nie radziłabym nie przychodzić [/b]- ostatnią część ostatniego zdania wypowiedziała nieco groźnym tonem, grożąc jej paluszkiem, po czym podniosła się z ziemi. One sobie tutaj gadu gadu, a tam pewno już Soldaat z resztą ekipy czeka specjalnie na nich!
Powrót do góry Go down
Nzuri
 Nowy
 Nowy
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 13/02/2015

PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Czw Lut 26, 2015 8:58 am

Podskoczyła lekko w miejscu. Uroczystość? Inne lwy? Ona zaproszona? No chyba lepiej być nie mogło! Uniosłam się do góry podekscytowana zbliżającą się ucztą. Spojrzałam radosna w kierunku Barb.
[b]-Tak jest, droga władczyni. Nie zawiodę cię w tej jakże trudnej misji![/b] Wypaliłam z udawaną dykcją i oficjalnym tonem, wypinając przy tym dumnie pierś. Po chwili stania w takiej pozycji wypuściłam z siebie powietrze, śmiejąc się przy tym po czym ruszyłam przed siebie.
[b]-To co idziemy?[/b] Zapytałam zaciekawiona, dokąd zmierzamy. Zresztą to nie ważne. Miałam w końcu przy sobie nawigację, co nie? Hehe. Po chwili obie opuściłyśmy to przytulne miejsce, aby udać się na uroczystość.

[b]zt.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Czw Lut 26, 2015 9:08 am

Również wypięła dumnie pierś, a następnie wypuściła powietrze, głośno się śmiejąc.
- [b]Idziemy do jaskini na terenach Wschodnich. Za mną~ [/b]- odpowiedziała radośnie, po czym wesołym krokiem udała się na wyznaczone miejsce spotkania. Już nie mogła się doczekać, kiedy tam dotrze~

zt
Powrót do góry Go down
Atrox
 Weteran
 Weteran
avatar

Liczba postów : 183
Join date : 03/02/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   Sob Mar 07, 2015 2:20 am

Uśmiechnął, przybywając tu. Był szczęśliwy, jego lwiątka były już podrośnięte i zapowiadali się z nich świetni Północni i wspaniałe lwy. No, może oprócz Validusa - ale o tym, niestety, nie wiedział, może to i lepiej, bo by jeszcze tamten skończył pod ziemią.
Za to zauważył, że choć spędza dużo czasu z lwiątkami, już dawno nie widział ani Saki, ani Mfalme, co go odrobinę niepokoiło. Cóż, fakt, miał oczy niczym z lodu, jednak posiadał serce i duszę wbrew temu, co wielu sądziło o jego charakterze... Na przykład taki Soldaat i jego stado. Osobiście sądził, że trzeba go zniszczyć, wyplenić ich wszystkich z tej ziemi, która należała się Północnym... Ale to musi być doskonale zaplanowane i, póki co, powinno poczekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cichy Zakątek   

Powrót do góry Go down
 
Cichy Zakątek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lions :: Wolne Ziemie :: Pustynia Osteraj :: Rzeka Malenios-
Skocz do: