Lions

sd
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Uzdrawiające jeziorko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Umoja
 Przybysz
 Przybysz


Liczba postów : 44
Join date : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Pią Mar 06, 2015 6:46 am

Siedziałam patrząc na całe wydarzenie. Widziałam, jak ciało taty zaczyna świecić, jak jakaś lwica wchodzi do wody i jej dusza przenosi się do ciała tatusia, jak on i ona znikają... Widziałam też boginię, której oddałam czołobitny pokłon. Instyktownie czułam, ze to jest Bogini i, że należy oddać jej chołd. Kiedy zaczęła przemawiać, siedziałam tylko milcząc i nie bardzo rozumiejąc co właściwie mówi. W końcu byłam tylko małą lwiczką Kiedy zniknęła, odwarzyłam się podejść do matki i wtulić się w nią. Potem zamyśliłam się łęboko nad tym co właśnie widziałam...


Ostatnio zmieniony przez Umoja dnia Pią Mar 06, 2015 9:46 am, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Pią Mar 06, 2015 9:34 am

Siedziałam tak, otulając jego głowę, po czym nagle zobaczyłam, że światło zaczyna gasnąć. Podniosłam się i wytężyłam wzrok, aby lepiej się temu przyjrzeć. Wszystkie ryby ponownie stały się normalne, a ich łuski straciły moc świecenia. Wtem na środku jeziorka wyłoniła się niewyraźna postać. Od razu poznałam, że to postać Isiyo ya kawaida'y. Upadłam przed nią, oddając jej pokłon po czym uważnie wysłuchałam jej słów. Kątem oka zauważyłam Kerię, która pojawiła się tutaj znikąd. Obserwowałam, jak lwica wchodzi do jeziorka i jej dusza wstępuje do ciała Soldaata. Nie widziałam o co w tym wszystkim chodzi. Po chwili bogini znów przemówiła, po czym usłyszałam tylko głuchy świst. Podniosłam niepewna wzrok, a Isiyi już tutaj nie było. I co najdziwniejsze- ciała Soldaata i Kerii również. Automatycznie stanęłam na wyprostowanych łapach i weszłam do wody, próbując cokolwiek znaleźć. Na marne. Zszokowana wyszłam z jeziorka i podeszłam do zgromadzenia.
[b]-Barb, myślę, że nie ma tu co więcej siedzieć. To trochę przerażające. Udajmy się do jaskini.[/b] Powiedziałam lekko poddenerwowanym tonem, po czym chwyciłam w żeby moje lwiątka leżące pod liściem i skinęłam na Umoję, która siedziała koło Barb. Czarna również się podniosła i razem opuściłyśmy to dziwne miejsce. Po tym wszystkim już raczej nigdy tu nie wrócę. Nigdy.

[b]zt.[/b]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Pią Mar 06, 2015 10:09 am

Wyszła więc za grupą.

z.t
Powrót do góry Go down
Rossa
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada


Liczba postów : 18
Join date : 06/03/2015

PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Pią Mar 06, 2015 12:36 pm

Lwica swoją przeszłość znała i to bardzo dobrze, nie można powiedzieć, że była z niej dumna. Bo w końcu kto z was by był. Mieć pośrednio na swoich pazurach krew najbliższej istoty jaka istniała tylko na tej ziemi... cóż nie jest to wcale miłe uczucie. Tworzą się wtedy w umyśle dziwne iluzje, które mają zamydlać innym oczy, że podobno wszystko jest dobrze, ale rany na sercu robiły się wtedy coraz głębsze, i chociaż lwica starała się jak tylko mogła aby je zasklepić... niestety los po prostu jej to uniemożliwiał. Za to codziennie te obrazy które sprawiały, że zrywała się ze snu tworzyły nowe rany, zamrażały powoli jej serce. A ona po prostu uśmiechała się sztucznie udając, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Dlaczego to robi? cóż może dlatego, że chciała się przypodobać. W końcu lew który nie ma na tej ziemi swojego miejsca nie przetrwa w pojedynkę sam. Tym bardziej tak młody lew jak ona. Miała zaledwie rok, była jeszcze młoda i głupia. Nie wiedziała nic o tym świecie, po za tym, że nie można wszystkim ufać bezgranicznie, ale z drugiej strony jakoś inaczej nie umiała. Było to dla niej nie wykonalne. Ufała innym lwom, i innym zwierzętom. Przez co bardzo łatwo można było nią manipulować. Wystarczyło opowiedzieć jakąś łzawą historyjkę, aby ona to kupiła, a w jej sercu pojawiło się współczucie, które po prostu uniemożliwianie popatrzenie jej na prawdę. Chociaż czym ta prawda była? czy ktoś poda jej jaką definicje prawdy. Nie raz słyszała, że prawda zależy od punktu siedzenia, że w każdym kłamstwie jest nawet ziarenko prawdy. Więc jeżeli kłamca kłamie, to i tak w jakimś stopniu mówi prawdę, czy li nie jest taki kłamliwy jak by się wszystkim mogło wydawać... No, ale dosyć tego rozmyślania. W końcu lwica nie przyszła tutaj kontemplować nad "być, albo nie być". Chciała po prostu popatrzeć się w gładką taflę jeziorka. Odpocząć, wygrzać się troszeczkę w słoneczku. I może przespać się. Nie chciała zbyt wiele myśleć, bo doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że nigdzie jej to nie zaprowadzi. Będzie szła cały czas wyimaginowanymi ścieżkami, z opaską na oczach i z uśmiechem na ustach. Oszukując wszystkich, że zna cel swojej podróży.
Lwica położyła się przy brzegu jeziorka. Jej zielone oczy zostały skierowane na taflę wody w którym widziała swoje odbicie. Zamachała kilka razy swoimi uszami. Zawsze ciekawiły ją te plamki. Przecież ta lwica która ją wychowała nie miała takich. Co więcej, była zupełnie innego koloru, a w jej oczach na próżno było szukać nawet minimalnej ilości zielonego barwnika. Rossa nigdy nie zastanawiała się nad tym dlaczego tak było. Bo nie było takiej potrzeby, ale teraz kiedy była sama to pytanie nie dawało jej spokoju. Jak lwica która była jej matką mogła wydać na świat tak inne dziecko. Oj Rosso... odpowiedź nasuwała się sama, ale oczywiście jak zwykle twój umysł musiał odsunąć te najsmutniejsze dla ciebie opcje.
Lwica położyła swój łeb na łapach i przymknęła powieki, aby ujrzeć jeszcze raz tą ciemność, która przychodziła i obiecywała ukojenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fortis Natus
 Przybysz
 Przybysz


Liczba postów : 54
Join date : 10/02/2015

PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Pią Mar 06, 2015 1:07 pm

Fortis spaceruje samotnie.. Stara się poznać nieznane mu tereny jego własnego stada. Co go tutaj czeka? Niedawno dowiedział się od swojej przybranej siostry, że stracił ojca... Ale jak konkretnie do tego doszło? Kiedy to się stało? Niestety lwiczka nie była w stanie wyjawić mu tych informacji.. A on musiał zadowolić się suchym stwierdzeniem- „nasz tata nie żyje”. Co to konkretnie oznacza? Że w ogóle nie żyje? Nie ma go już? Nigdzie? Czy że jego cząstka, jego świadomość istnieje gdzieś daleko, nie wiadomo gdzie… I że nie może nawet powiedzieć swoim bliskim, że wszystko z nim dobrze? Jaka jest prawda? Fortisa cały czas drażnią te dziwaczne myśli.. Był przywiązany do rodzica, to on go wychowywał, to on uczył życia, uczył wszystkiego… Nie miał matki, więc władca wschodu zastępował mu oboje rodziców… A teraz co? Został całkiem sam… Nawet jego brat, z którym był tak blisko, oddalił się od niego… Cały czas przebywa tylko z tym brązowym lewkiem z północy…
Jeżeli chodzi o ciemność, to Natus właśnie w niej szuka ukojenia. Podobnie jak nieznana mu lwiczka przyszedł nad jeziorko by położyć się przy pięknym lustrze, zamknąć oczy i choć na chwilkę odciąć się od okrutnej rzeczywistości. I tak właśnie robi. Przed zielonymi ślepkami miga mu jasna postać, która zaraz zostaje zastąpiona ciemnością… Zaraz, zaraz, co to za postać? Lewek unosi niespokojnie główkę, otwierając szeroko seledynowe oczka. Nie zna tej lwiczki. Swoją drogą wydaje mu się bardzo urokliwa, ale co on tam może oceniać? Jedyne lwiczki, w jego wieku, jakie widział to ta bordowa z północnych i jego siostry… Tak, czy siak podnosi się i rozkłada skrzydełka. Przelatuje nad zbiornikiem i chwilę później jest obok nieznajomej. Jako, że jego ojca nie ma, czuje się po części odpowiedzialny za pilnowanie terenów stada..
[b]Kim jesteś?[/b] pyta uprzejmie, nie wiedząc do końca, jak zacząć rozmowę. Następnie swoją wypowiedź pieczętuje szerokim, sztywnym uśmiechem. Nie chce jej przecież wystraszyć! Ale na nic innego niż owy „sztywny uśmiech” go niestety nie stać… Za dużo ostatnio przeżył…
[b]Jestem Fortis, ale mój tata mówi… to znaczy mówił… na mnie Natus…[/b] znów uśmiech, który miał być wesoły… Fortis wlepia swoje ciekawskie oczyska w lwiczkę…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rossa
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 06/03/2015

PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Pią Mar 06, 2015 1:43 pm

Lwica zamachała delikatnie uszami, ponieważ usłyszała jakiś bliżej nie zidentyfikowany dźwięk. W sumie mogła to przewidzieć, że kogo tutaj spotkać. Była to rozległa kraina, na której terenach znajdowało się sporo lwów. Dlatego też nic dziwnego, że można było tutaj trafić co chwili na kogoś innego.
Lwica uniosła swój łeb i rozejrzała się. Jej nozdrza zaczęły delikatnie chodzić coś świadczyło o tym, że właśnie wyniuchała jakiś nieznany jej jeszcze zapach. Wbiła pazury w ziemię. Nigdy nic nie wiadomo jakie zwierze może się czaić w tych krzakach. Jej zielone ślepia powędrowały w bok skąd dobiegł ją cichy głosik. Zobaczyła tam małe lwiątko, które siedziało i wpatrywało się w nią niczym w coś niezwykłego. Na sam ten widok uśmiechnęła się lekko. Małe lwiątka zawsze sprawiały, że serce rozpływało się jej jak na patelni. W końcu jak nie lubić takich fajnych mechatych kulek.
-[b]Rossa[/b]- Odpowiedziała krótko chowając pazury, ponieważ ich wyciąganie w tej chwili było zbędne. Lwica podniosła swoje cielsko i usiadła, machając wesoło swoim długim ogonem który była zakończony pędzelkiem.
-[b]Hmmm... ładnie[/b]- Powiedziała krótko i nachyliła się nad taflą wody aby napić się trochę cieczy. Lwica nie był typem rozmówcy, ona raczej słuchała i ewentualnie służyła dobrą radą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fortis Natus
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 10/02/2015
Skąd : Harmonia Wschodu

PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Pon Mar 09, 2015 2:36 am

Fortis spogląda na lwiczkę, przysłuchując się jej słowom. Nie boi się nachylić głowy, gdy stoi obok kogoś nieznajomego? Na dodatek kogoś większego? Tak, większego, bo tak się składa, że Fortis nie jest małym lwiątkiem, ma ponad rok, a więc jest nawet starszy od lwiczki! A, że jest najstarszym z miotu samcem, który odziedziczył wiele cech po swoim ojcu, jest również potężny, większy od niejednej dorosłej lwicy, a co dopiero tej, w jego wieku, lub nawet młodszej. Jego cieniutki głosik? Jaki cieniutki! Tak się składa, że Natus przechodzi, lub nawet już przeszedł swego rodzaju lwią mutację, a jego barwa głosu coraz bardziej zaczyna przypominać bas! No jeżeli to dla Rossy jest cieniutki głosik, to chyba ktoś tu powinien umyć uszka! xD
Zdziwienie Fortisa zasłania uśmieszek. Widać, wygląda na pokojowo nastawionego, poza tym pachną tak samo (a raczej podobnie), czyli są z jednego stada. To właśnie maluje na jego pyszczku uśmiech.
Podchodzi do brzegu, także schylając głowę i pijąc wodę. Następnie prostuje się i wyciera łapką pysk z resztek cieczy.
[b]Ciekawe masz imię.. Ale pasuje do ciebie… Codziennie rano na płaskowyżu Solem, na miękkiej, zielonej trawie widać drobne, błyszczące w świetle wschodzącego słońca, kropelki rosy. Wyglądają wtedy jak diamenciki, ozdabiając piękny zielony dywan… Jak tak na ciebie popatrzeć, też wyglądasz jak jeden z takich diamencików…[/b] mówi nieśmiało, co chwile ściszając głos, jakby wstydząc się tych swoich rozważań. Nie patrzy nawet lwiczce w oczy, nie wiedząc jak na to zareaguje. Już chyba wspominałam, że nie widział jeszcze ładnej samiczki w jego wieku, więc nie wie jak się przy takowej zachować. Teraz dopiero spogląda na nią spode łba, otwierając pyszczek, aby z niego mogły wypłynąć kolejne słowa..
[b]Skąd jesteś Rosso? Nie widziałem cię tu przedtem, a znam wszystkie lwy ze stada.[/b] po co dodawać skąd zna… Po co powiedzieć, że jest księciem wschodu, że jest Alatum. Nie no jasne! Fortisik jest widać chyba zbyt skromny, żeby się tak przechwalać, z resztą w jego ocenie, to nie jest nic niezwykłego, a on sam jest jedynie szarą plamką, w porównaniu do tej niezwykłej samiczki.
Na jego pyszczku cały czas można dostrzec smutek, który próbuje zasłonić sztywnym uśmiechem. Jeszcze nie wie, że jego ojciec powrócił ze świata zmarłych i czuje się nadal bardzo samotny…









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rossa
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 06/03/2015

PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Pon Mar 09, 2015 4:30 am

Diamenciki? tak zaiste to było bardzo trafne spostrzeżenie. Mogło się wydawać, że lwiczka w blasku słońca mieniła się pięknym blaskiem, ale tak niestety nie było. Nie była tym drogocennym i przezroczystym kamieniem. A może była, tylko miała na sobie zbyt wiele skaz aby nazwać ją drogocenną.
-[b]Takich kropelek jest cała masa. Najważniejsze aby znaleźć tą jedną, najpiękniejszą kroplę[/b]- Czy Rossa lubiła filozofować? być może czasami. W końcu dobrze jest się czasami pochylić nad tym naszym życiem i podumać, albo spróbować opisać zwykłe codzienne zjawiska niezwykłymi słowami. Dzięki temu wprowadzamy do naszego życia trochę magii, przez co żyje się łatwiej. Straty, czy porażki nie są takie trudne, ale trzeba pamiętać o jednym. Nie można dopuścić do tego aby oderwać się od ziemi, bo wtedy bardzo trudno będzie wrócić do świata realnego. A wieczne bujanie w obłokach nie jest niczym dobrym.
-[b]Cóż... trudno powiedzieć skąd przyszłam. Były to pewnie jakieś tereny wolne, ale nie pokazała bym ci teraz miejsca moich narodzin[/b]- Pewnie dlatego, że zapomniała drogi, i nie wiedziała gdzie się urodziła. Na którym skrawku ziemi zaczęła stawiać swoje pierwsze, małe i nieporadne kroczki.
-[b]Niedawno dołączyłam do waszego stada. Nic dziwnego, że mnie nie znasz[/b]- Uśmiechnęła się lekko i zgrabnie wskoczyła na jeden wystający kamyk z wody. Owinęła sobie ogon wokół swoich łap. W końcu była kotem, a jaki kot lubi wodę. Zdecydowanie nie chciała by w niej wylądować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fortis Natus
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 10/02/2015
Skąd : Harmonia Wschodu

PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Sro Mar 11, 2015 8:29 am

Fortis także lubi filozofować… Chociaż, czy jego rozważania można właśnie tak nazwać? To jest bardziej mówienie zwykłych rzeczy w niezwykły, poetycki wręcz sposób… No ale musi użyć do tego swoich przemyśleń… W takim razie, jest to coś w rodzaju… poetyckiego filozofowania. Tak, to jest właściwe określenie...
Zastanawia się nad słowami lwicy o tym jedynym diamenciku i z wrażenia aż podskakuje mu jeden kącik ust (pyszczka).
[b]W pełni się z tym zgadzam… [/b] odpowiada, wysłuchując kolejnych słów lwiczki, jednak myślami pozostaje nadal przy tych pierwszych i to do nich wraca.
[b]Taki diamencik może być czasem trudno dostrzegalny… Dajmy na to geodę. Z zewnątrz wygląda jak niepozorny kamyk, a w środku skrywa niezwykły skarb… Wolałbym spotkać właśnie kogoś takiego, niż… robaczywe mango.[/b] mówi, dodając ciche parsknięcie na koniec wypowiedzi. Lwiczka chyba rozumie, o co chodzi z mango, prawda? Z zewnątrz wygląda pysznie, aż ślinka cieknie, a kiedy je rozgryzasz okazuje się, że najsłodsza część jest już zjedzona przez obślizgłego robaka… ble…
[b]Cieszę się, że do nas trafiłaś. Inaczej nigdy bym cię nie poznał… [/b] dodaje szczerze i wskakuje za nią, na pobliski kamyk, jednak nieco mniejszy. Nie mieszczą mu się tam wszystkie łapki, więc przez chwilę stara się utrzymać na dwóch, wspierając się rozłożonymi skrzydełkami. Po chwili jednak zaczyna się coraz bardziej gibać i wpada do wody z pluskiem, wzniecając sporą falę… Uśmiecha się przepraszająco, patrząc ze skruszeniem na lwiczkę, którą chyba nieco dotknęła przez niego woda…
[b]Jestem do niczego… Przepraszam…[/b] podnosi się i otrzepuje z wody. Nie chodzi tu o sam fakt, że ją ochlapał, ludzka… tfu lwia rzecz.. On sam czuje się nic nie warty, a jego poczucie własnej wartości jest niemal zerowe. No bo za co można lubić takiego… takiego… kurcze słowa mi zabrakło (:D) który na dodatek powoduje same szkody?

//Przepraszam, trochę bez sensu co niektóre zdania… 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rossa
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 06/03/2015

PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Sro Mar 11, 2015 1:22 pm

-[b]Wydajesz się być trochę znudzony[/b]- Mruknęła cicho na dźwięk jego słów. Wydawało się jej, że ktoś taki jak on na pewno ma z kim się bawić. Cóż, nie zawsze jest tak jak myślimy.
Lwiczka rosła na piękną i mądrą lwicę zdecydowanie. Szkoda tylko, że nie miała za bardzo czasu na zabawy, i wygłupy. Bardzo szybko musiała dorosnąć, bo w przeciwnym razie najpewniej nawet być jej nie poznał. Gdyby pozwoliła sobie na jakieś swawole, najpewniej jej ciałem żywiły by się w tej chwili sępy, albo hieny. Dlatego też w oczach wielu lwów Rossa mogła by stosunkowo sztywną liwczką jak na swój wiek. Może i dlatego tak naprawdę nie udało się jej z nikim zaprzyjaźnić. Była raczej typem samotniczki która wolała pałętać się po różnych terenach, nie zawsze zdając sobie sprawę z zagrożenia jakie może na nią czyhać.
Kiedy małe kropelki wody poleciały na jej twarz, przymknęła jedno ze swoich zielonych oczu. Owszem nie lubiła kąpieli, ale w tym wypadku chyba mogła sobie odpuścić. Dlatego też wsadziła łapę do cieczy i po prostu chlapnęła zdrowo na Fortis'a. Czasami nawet ona lubiła się zabawić.
-[b]Nie przesadzaj... każdemu zdarza się czasami walnąć jakąś gafę[/b]- Uśmiechnęła się i wskoczyła na kamień na którym on się znajdował. Było tam mało miejsca, ale Rossa jakoś utrzymywała równowagę.
-[b]Ja jako jeszcze małe lwiątko pamiętam, że wpadłam w krzaki... takie z kolcami... nie wiem jak one się nazywały, ale bolało strasznie, a wyciąganie tych kolców do niczego przyjemnego nie należało[/b]- I aż wzdrygnęła się lekko na samo wspomnienie tej jakże nieprzyjemnej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fortis Natus
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 10/02/2015
Skąd : Harmonia Wschodu

PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Czw Mar 12, 2015 10:43 am

Na pyszczku Fortisa pojawia się radość. To bardzo dobre zjawisko- od dłuższego czasu był smutny i ponury, co raczej do niego nie podobne. Obawiał się, że na zawsze już utracił swój wesoły entuzjazm, ale ta lwiczka znów w nim to coś obudziła. A może to nie tyle co lwiczka, a sama sytuacja? Tak czy siak, na pewno bardzo się do tego przyczyniła, a takie miłe słowa były mu potrzebne, wręcz niezbędne…
Uśmiecha się, mrużąc oczka, gdy czuje krople… falę wody na swojej głowie i torsie. Nim zdąży się obejrzeć, zauważa lwiczkę, która wskoczyła na kamień, na którym stoi. Rzeczywiście, jest tu mało miejsca, ale Fortisowi nie przeszkadza jej bliskość… Lubi ją… Może znalazł bratnią duszę?
Natusowi nie przeszkadza jej powaga, raczej określiłby to mianem dojrzałości, którą uważa za pożądaną cechę, do jakiej dąży. Nigdy nie dogadywał się dobrze z rówieśnikami, wyjątkiem był jego brat… Ale ten go olał… Może z Fortisem rzeczywiście jest coś nie tak?
Słucha jej opowieści, wychwytując każde wypowiedziane przez lwiczkę słowo. Główkę cały czas ma skierowaną do dołu, jakby obawiał się spojrzeć na nią, albo uważał się tego nie godny. Przez chwilę jednak spogląda w jej zielone oczka.. Nigdy nie widział piękniejszych.. Jego również mają taki odcień, ale nie są tak piękne… Całe spoglądanie w oczy nie trwało dłużej niż pół sekundy…
Śmieje się krótko, słysząc jej opowieść.
[b]To było pewnie dawno, a nadal pamiętasz… Dla dziecka musiało to być straszne przeżycie…?[/b] to oczywiście jest pytanie retoryczne, a swój krótki monolog Forti po chwili tłumaczy…[b] Jak to jest, że te najstraszniejsze chwile pozostają w pamięci najdłużej?[/b] pyta, znów patrząc chwilę w jej ślepia, jednak później spuszcza nieśmiało głowę, przyglądając się tafli wody. Jest już ciemniejsza, niż wtedy gdy przyszedł.. To kieruje jego uwagę na niebo, które przybrało granatowy odcień…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rossa
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 06/03/2015

PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Czw Mar 12, 2015 11:07 am

Cóż dojrzałość jest jak najbardziej pożądana w dzisiejszych czasach, jednak w chwili kiedy przychodzi ona za szybko można odczuć w swoim wnętrzu jakąś dziwną i niewytłumaczalną pustkę. Zupełnie tak jak by się straciło coś bardzo ważnego. Niestety lew wtedy zdawał sobie sprawę, że to co utracił jest już nie do odzyskania. Rossa nie zdziecinnieje z dnia na dzień. Obrazy z przeszłości zbyt często nękały jej biedną głowę. Śmiech hien, to urwisko, ryk tej lwicy to której mówiła mamo. Być może to była jej kara za popełnienie błędu. Niestety poczucia winy nic nie odkupi. Będzie żyć z nim do końca życia.
-[b]Wiesz... ale teraz przynajmniej wiem od czego trzymać się z daleka[/b]- I tu był dziwny paradoks. Nie lubiliśmy popełniać błędów, było to coś dla nas upokarzającego, ale z drugiej strony gdybyśmy tego nie rozbili to nic byśmy nie umieli. Nie poznalibyśmy tego świata po którym przyszło nam kroczyć. Więc tak z jednej strony jest coś czego nie chcemy, ale bez tego nie dało by się żyć. I jak to pogodzić ze sobą.
-[b]Ale przecież te miłe też zostają. Tylko nie wiedzieć dlaczego każdy lubi się zadręczać. Przecież wystarczy pomyśleć o czymś dobrym[/b]- Doprawdy Rosso. To dlaczego ty wolałaś wycofać się z tego świata niż dalej walczyć o lepszy dzień. Jeżeli wystarczy tylko myśleć pozytywnie to czemu ty się do tego nie stosujesz. No tak.. rady to każdy umie dawać, ale wykorzystać je w codziennym życiu... cóż to już nie było takie proste.
-[b]Robi się ciemno. Lepiej by było jak byśmy powoli wracali[/b]- Nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć kiedy zapadnie zmrok, jakie zwierzęta wyjdą ze swoich nor. Dlatego też lwiczka wróciła na brzeg i uśmiechnęła się delikatnie do swojego aktualnego rozmówcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fortis Natus
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 10/02/2015
Skąd : Harmonia Wschodu

PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Sob Mar 14, 2015 12:47 pm

Fortis wysłuchuje słów lwiczki z niezwykłą powagą. Może i poniekąd ma rację?
[b]”Wystarczy”? Trudno jest przypominać sobie dobre chwile, jeżeli wiesz, że zostały przerwane przez coś… Coś o czym przypominać sobie, nie masz najmniejszej ochoty…[/b] Natus wypowiada te słowa mimowolnie. Po prostu mu się narzuciły i nawet dobrze ich nie przemyślał. Cóż, powiedział je prostu z jego małego serduszka, które już wcale nie jest aż tak małe! No w końcu lew rośnie i z dnia na dzień każda część jego ciała nabiera masy, łącznie z tym najważniejszym mięśniem, pompującym krew do tętnic.
Automatycznie macha główką, odgarniając niesforną grzywkę. Coraz bardziej można nazwać ją grzywą, która to robi się niezwykle bujna. To dziwne, że posiada kasztanowy kolor, po kim on w ogóle taki odziedziczył? Jego ojciec jest… a raczej był, ciemno beżowy, a jego grzywa ciemnoczekoladowa, niemal czarna, matka zaś brązowa, po kim więc Fortis ma kasztanowatą grzywę? Dobrze, że nie jest ruda, choć te dwa kolory są do złudzenia do siebie podobne…
Lewek wychodzi na brzeg, otrzepując się z resztek wody. Chyba nici z zabawy… A z resztą… Fortis ma na to zbyt melancholijny nastrój… Siada na brzegu, na ciepłej trawie przyglądając się lwiczce, jednak zaraz opuszcza głowę, lub wędruje wzrokiem gdzieś indziej.
[b]A gdzie mamy wracać?[/b] pyta na jej słowa uprzejmie. Nie ma ochoty iść do jaskini stada… A na rodzinnych terenach przecież i tak jest, więc nic mu nie grozi…
[b]Czy… Opowiesz mi… Coś o sobie..?[/b] prosi nieśmiało, będąc ciekawy odpowiedzi samiczki. Bardzo chciałby dowiedzieć się czegoś o niej… A może po prostu ma potrzebę, żeby się komuś wygadać i podskórnie czuje, że w ten sposób zdobędzie na tyle jej zaufanie, aby jej się zwierzyć? Nie… Chyba jednak to pierwsze… Chociaż… Fortis sam nie wie…

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rossa
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 06/03/2015

PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Sob Mar 28, 2015 4:22 am

Rossa uśmiechnęła się delikatnie i zasiadła na ziemi. Ogon owinęła sobie wokół swoich łap a jej zielone oczy wpatrywały się uważnie w postać lwa.
-[b]Bardzo często sami komplikujemy sobie te najprostsze rzeczy.[/b]- Tak... powtarzania cudzych słów, czegoś co się gdzieś usłyszała i uznało się za mądre jest bardzo łatwo, ale niestety musimy pamiętać, że to nie jesteśmy my. To nie są nasze myśli. Stajemy się tylko skorupami które były wypełnione jakimiś tam cytatami które brzmiały mądrze, ale sami w to nie wierzyliśmy.
Gdzie mamy wracać... no tak on był w domu. Nie wiedzieć dlaczego cały czas o tym zapominała, ale ona... cóż nie wiadomo gdzie miała by się udać. Nawet na tych terenach czuła się obco... bardzo obco. Pomimo tego, że zdawała sobie sprawę z faktu, że nic tutaj jej nie grozi, nie mogła jakoś pozbyć się tej ostrożności, która być może chwilami bywała nawet obsesyjna.
-[b]To nie jest nic ciekawego. Urodziłam się, miałam matkę, potem nie, i na koniec trafiłam tutaj[/b]- Można powiedzieć, że to był telegraficzny skrót jej historii. Nie widziała sensu w zagłębianiu go w szczegóły tej opowieści. Tym bardziej w chwili kiedy tak bardzo się tego wszystkiego wstydziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fortis Natus
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 10/02/2015
Skąd : Harmonia Wschodu

PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Pon Mar 30, 2015 5:39 am

Fortis trwa w głuchej ciszy, w spokoju trawiąc słowa samiczki. Jego historia w sumie jest podobna… Ale po co ma o tym mówić..? Lwiczka nie prosi go przecież o wyjawienie jego historii, więc może nie chce go poznać? Może uważa go za natrętnego gbura? On sam by się na jej miejscu za takiego uważał… Ale on po prostu musi mieć towarzystwo… Nie może być sam… Podświadomie czuje, że samotność go zżera, trawi od środka… Cisza ma potwornie destrukcyjne działanie… Nie jest w stanie przetrwać jej sam ani chwili dłużej… W takiej sytuacji byłby zmuszony do zakończenia swojego życia… Ale czy wtedy coś by zmienił? Dalej byłby sam..
Nikt nawet o nim nie pamięta, nikt by się nie zmartwił, nikt by nie zauważył.. Natus coraz częściej ostatnio myśli o śmierci. Czy jest ona pułapką, czy ucieczką? Czy znalazłby tam szczęście, jakiego nigdy nie było mu dane zasmakować?
[b]Co myślisz o… śmierci..?[/b] sam nie wie dlaczego wypowiada te słowa. A może po prostu chce zdobyć pewność, za nim poczyni jakiś krok? Może ta lwiczka wie coś więcej na ten temat? Może mu pomoże..? Fortis wbija swoje zielone spojrzenie w ziemię, pomiędzy jego łapkami. Znów trwa w ciszy, a ta w jego wnętrzu jest o wiele straszniejsza niż ta na wokół…
//Sorki za niezrozumiałe i mało konkretne, nieposklejane zdania.. Pisałam w biegu i nie chciałam, żebyś dłużej czekała na odpis… :(
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rossa
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 06/03/2015

PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    Pon Mar 30, 2015 8:50 am

Pytanie lwa zdziwiło ją i to bardzo. Taki młody a już myśli o takich rzeczach. Nawet Rossa, nie ważne jak bardzo zawaliła w życiu nie chciała go tracić. W końcu podobno każdy z nas w jakimś celu tutaj się pojawił. Każdy ma jakąś misję do zrobienia. Zielonooka zbliżyła się do ciebie i za pomocą swojego pyszczka uniosła delikatnie twoją głowę w górę.
-[b]Nie musisz być przy mnie taki nieśmiały. Przecież chyba ja nie gryzę[/b]- Uśmiechnęła się lekko i mrugnęła do ciebie przyjacielsko.
-[b]A temat śmierci... cóż. Trudno powiedzieć. Nie wydaje mi się aby śmierć z wyboru była rozwiązaniem, śmierć z przypadku... albo ze starości... wtedy ktoś najwyraźniej się o nas upomina. Chociaż nie jest łatwo nam się pogodzić ze stratą. Czasami wyrzuty sumienia mogą być okropne, ale wydaje mi się, że najważniejsze jest rzucenie się w wir przyszłych wydarzeń, a nie przeżywanie tego co było. To nic nam nie przyniesie dobrego.[/b]- Ona nie wspominała tego co się wydarzyło, można powiedzieć, że zapisała to wspomnienie, i ono w niej po prostu żyło. Nie musiała nawet go wyciągać. Po prostu powracało w każdej chwili jej życia. To było coś na co wpływu nie miała. Może do momentu, aż jakoś nie odkupi swojego błędu który jak by na to nie spojrzeć popełniła.
-[b]Życie jest dla żywych. Nie myśl o śmierci w chwili kiedy masz to materialne ciało[/b]- Zakończyła swój wywód i otarła się delikatnie o jego pyszczek chcąc dodać mu odrobinę otuchy. Nie wiedzieć dlaczego, ale wydawało się jej, że chyba on tego bardzo potrzebował. Wydawał się być cały czas tak bardzo przygnębiony. Z resztą to było zadanie Rossy, pocieszać innych kiedy tego potrzebowali, ale sama nie uzyska pocieszenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Uzdrawiające jeziorko    

Powrót do góry Go down
 
Uzdrawiające jeziorko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lions :: Terytorium Stada Wschodu Harmonii :: Góry Caelum-
Skocz do: