Lions

sd
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala główna jaskini

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Umoja
 Przybysz
 Przybysz


Liczba postów : 44
Join date : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pią Mar 06, 2015 10:31 am

Pozwoliła się przytulić ale nadal trochę płakałam Na słowa lwicy, starałam się uśmiechnąć przez łzy i skinęłam lekko głową. - [b]Wiem...[/b] - mruknełam poczym wstałam i podeszłam do Zacariasa. - [b]Hej...[/b] - chlipnęłam ocierając łzę - [b]Jak się masz?[/b] Usłyszawszy jego pytanie, zamarła na chwilę. -[b] Eee... tak, stało się...[/b] - wyjąkałam ch- [b]Nasz tata NIE ŻYJE!!![/b] - wybunełam i zalałam się łzami. Chyba za długo to w sobie trzymałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pią Mar 06, 2015 10:40 am

Spojrzał nieco przerażony na lwiczkę, która wybuchła płaczem po wyznaniu Zacariasowi tej straszliwej wiadomości. Cofnął się nieco.
-[b] Że... Co?[/b] - zapytał niepewnie słabym głosem. Spojrzał na dwie ciemne lwice jeszcze, a następnie na ziemię, pod jego łapy. Jego ojciec... Dlaczego? Pokręcił głową. To niemożliwe... Nie mógł tak po prostu odejść. Przecież niedawno ze sobą rozmawiali... Uczyli się polowania... Dlaczego? I czemu tamta szara go tak po prostu ignorowała... Wiedział, że nie był jej dzieckiem... No ale nigdy nie miał matki. W całym swoim życiu nie doświadczył matczynego ciepła...
Powrót do góry Go down
Umoja
 Przybysz
 Przybysz


Liczba postów : 44
Join date : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pią Mar 06, 2015 10:47 am

- [b]Tak![/b] - wykrzyknęłam i upadłam na ziemię, płacząc i tarzając się po niej. Dostałam histerii. Byłam cała mokra od łez, ale mimo to nie mogłam przestać płakać. Przypominałam sobie wszystkie chwlie spędzone z tatą, jego głos, ciepłe futro, w które się mogłam wtulić, pierwszą lekcję polowania... Bardzo za nim tęskniłam i byłam ledwo żywa z rozpaczy. Wreszcie ucichłam i przestałam się ruszać. Z bólu i rozpaczy straciłam przytomność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pią Mar 06, 2015 10:50 am

Nim się spostrzegłam mała wywinęła się z moich objęć i podbiegła do przybyłego Zacariasa. Ależ on wyrósł od ostatniego razu. Widać było, że nie wie kompletnie o co chodzi. Już miałam podejść do nich i wytłumaczyć mu co zaszło, ale Umoja mnie uprzedziła. Stanęłam w wyczekiwaniu na reakcję Zaca. Zrobiło mi się go żal. Był z Soldem bardzo zżyty, a teraz go stracił. Podeszłam do niego i stanęłam na przeciwko młodzika. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się ciepło. Coś pchnęło mnie od środka. Wyciągnęłam przed siebie łapę, po czym objęłam Zaca. Wiedziałam, jak się teraz czuł. W takich chwilach najważniejsze jest mieć kogoś blisko siebie. A więc jestem.
Wtem Umoja dostała napadu furii. Próbowałam ja uspokoić, ale wszystko było na marne. Wtem mała straciła przytomność. [i]Tylko nie to[/i]. Lekko poklepałam ją łapą po policzku, mała oddychała. Ułożyłam ją na boku, po czym rzuciłam spojrzenie Barb.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pią Mar 06, 2015 11:02 am

Drgnął, czując niespodziewaną bliskość lwicy i zesztywniał, nie będą co tego w ogóle przyzwyczajonym. Gdyby jednak matka o niego dbała w dzieciństwie, wszystko by się pewno skończyło inaczej... Dorastałby w przekonaniach wschodu... Nie miałby styczności z północą. Jednak wtedy by nie spotkał Validusa...
- [b]Um... [/b]- odsunął się nieco, patrząc gdzieś w bok, a następnie zamyślony idąc w kierunku wyjścia z jaskini. Nie przejmował się histeryzującą siostrą, szarą ani innymi lwami przebywającymi tutaj... Chciał być sam. Nie... Chciał być z lwem z północy
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pią Mar 06, 2015 11:18 am

Patrzyła na tę scenkę, po czym podeszła do małej i sprawdziła jej oddech.
- [b]Zajmę się nią. Ty porozmawiaj z księciem [/b]- powiedziała, uśmiechając się ciepło i zanosząc lwiczkę na posłanie, jednak nie kładąc się obok, a podchodząc do swoich ziółek magicznych i robiąc uspokajający sok z melisy, szałwii oraz ogonków. Powinno jej pomóc przezwyciężyć nieco depresję i trochę się uspokoić. Postawiła sobie miseczkę obok legowiska, a następnie sama się położyła obok małej, dając jej trochę ciepła.
Powrót do góry Go down
Umoja
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 44
Join date : 21/02/2015
Skąd : Ze Wschodu...

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pią Mar 06, 2015 11:32 am

Powoli odzyskiwałam świadomość tego co się wokół mnie działo. - [b]Gdzie... Gdzie ja jestem?[/b] - zapytałam słabym głosem. Rozejrzałam się. Koło mnie leżała czarna lwica, ogrzewając mnie swoim ciałem. Trochę się jej przestraszyłam, bo była dosyć duża. Uspokoiłam się jednak, widząc, że nie ma wrogich zamiarów. Czułam dziwne zapachy ziół. Melisy, szałwi oraz ogonków. Nawet ładnie pachniało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pią Mar 06, 2015 11:38 am

Uśmiechnęła się do lwiczki ciepło.
-[b] Nie bój się. Może i jestem duża, ale nie żarłoczna na tyle, żeby pożerać niewinne lwiątka[/b] - odpowiedziała, po czym uśmiechnęła się szerzej i zachichotała cicho. Po chwili jednak wzięła miseczkę, po czym podsunęła ją pod nos Umoi.
- [b]Proszę, to dla ciebie [/b]- powiedziała i poczekała aż wypije. Wiedziała, że smak ogonków nie jest może najsmaczniejszy, jednak neutralizował go słodkawy smak melisy oraz szałwii.
-[b] Jak ci na imię?[/b]
Powrót do góry Go down
Umoja
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 44
Join date : 21/02/2015
Skąd : Ze Wschodu...

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pią Mar 06, 2015 12:14 pm

- [b]Ja... Jestem Umoja...[/b] - odparłam między jednym łykiem a drugim - [b]Dziękuję...[/b] - powiedziałam skończywszy pić. Następnie usiadłam i rozejrzałam się. - [b]Tęsknię za tatą...[/b] - szepnęłam bardziej do siebie niż do czanej lwicy - [b]Czy zobaczę go jeszcze kiedyś?[/b] - westchnęłam ze smutkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pią Mar 06, 2015 12:25 pm

Cóż, musiało mu się chyba przysnąć. I to w dodatku na siedząco, bo kiedy otworzył oczy wciąż był właśnie w pozycji siedzącej. To, co kazało mu myśleć, że popadł na chwilę w objęcia Morfeusza był fakt, że liczba lwów w grocie uległa zmianie, a on nie był w stanie sobie przypomnieć, by ktoś wychodził czy przychodził. Potrząsnął głową, po czym zlustrował baczniej wnętrze groty. Spojrzenie jego jasnoniebieskich oczu przesunęło się po szarej i czarnej lwicy oraz lwiątkach, które tu obecnie przebywały. Potem przypadkiem zerknął w dół, na swoje łapy i zachłysnął się powietrzem.
Na jednej z nich dostrzegł nieciekawie wyglądającą różowawą plamę, która pokryta była srebrnym, łuszczącym się naskórkiem. Kiedy się lepiej przyjrzał podobną zauważył także na drugiej łapie oraz na lewym udzie. Coś złapał, jakąś chorobę skórną, bo takie plamy na pewno nie były czymś normalnym, pytanie tylko: jaką dokładnie? Nigdy się nie spotkał z niczym podobnym. Nie bolało to ani nic, ale wyglądało co najmniej niepokojąco. I mało estetycznie, trzeba przyznać. Z tego, co pamiętał Barbarossa para się też profesją medyka, więc to w jej stronę się teraz skierował. Widząc, że rozmawia z jakąś małą lwiczką zatrzymał się tak, by być w zasięgu słuchu czarnej lwicy – nie wiedział czy ta jego przypadłość nie jest przypadkiem zaraźliwa i wolał chwilowo trzymać się na dystans. Chrząknął, by zwrócić uwagę czarnej lwicy, jeśli ta wcześniej już tego nie zrobiła.
[b]– Um… przepraszam, że ci przeszkadzam w rozmowie z tą młodą damą [/b]– tu uprzejmie skłonił głową Umoji, mając przy tym uśmiech na pysku [b]– ale mam pytanie natury medycznej. Coś wyskoczyło mi na skórze i niestety nie jestem sam w stanie tego zdiagnozować, bo nigdy nie miałem z czymś podobnym styczności. Wiem, że to może nie jest najwłaściwsze miejsce, ale czy byłabyś na tyle miła zerknąć na to i choć powiedzieć mi, co to i czym to leczyć? Zioła zbiorę sam, muszę się w końcu wprawić[/b] – zakończył z półuśmiechem, nie spuszczając przy tym oczu z Barb.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pią Mar 06, 2015 12:47 pm

Nagle rozległ się potężny ryk. Nie przypominał on zawodzenia, czy wezwania do walki, wręcz przeciwnie, można nadać mu charakter zwycięski i radosny. Oczy wszystkich zapewne skierowały się ku wejściu do jaskini. Ale lew, który tam stał, nie był znany nikomu z obecnych. Był potężny niczym wschodnie góry i biały jak śnieg, który okrywa harmonijne tereny. Jego spojrzenie było mroźne niczym lód, a od niego samego biło chłodem( i chodzi tu o temperaturę, nie emocje ;-).
Lew stał poważny, z głową uniesioną do góry. Mógł wydawać się władczy i taki właśnie w tamtej chwili był. Zaczął przerzucać przenikliwe spojrzenie po wszystkich zebranych. Nagle postawił pierwszy krok w stronę wnętrza groty, za nim kolejny i jeszcze jeden. Szedł powoli, a przy tym jego lśniąca, niczym kryształki lodu w blasku księżyca, grzywa falowała przy każdym jego ruchu. Nagle zatrzymał się, a jego jasny pysk ozdobił ciepły uśmiech…
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pią Mar 06, 2015 12:55 pm

Ten ryk... Zmroził mu krew w żyłach. Nie chodziło tu o jego ton, ale o sam ten głośny, donośny dźwięk, który kojarzył mu się jedynie z czymś złym. Zacisnął zęby, po czym zmarszczył brwi, cofając się nieco wgłąb jaskini. Patrzył jednocześnie nieufnie na nieznaną postać, która tak po prostu wchodzi do ich groty. Rzadko kiedy spotykał dorosłych samców... Poza tym, zbytnia ufność innym może się na nim źle odbić... Sam tego doświadczył
Powrót do góry Go down
Umoja
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 44
Join date : 21/02/2015
Skąd : Ze Wschodu...

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pią Mar 06, 2015 1:13 pm

Słysząc ryk, zerwałam się przerażona i popatrzyłam na wielkiego lwa. Wydawał się obcy a jednocześnie taki znajomy... To było dziwne i niepojęte a jednak... Miał oczy jak mój ojciec... I ton jego ryku był podobny. I rysy pyska. Patrzyłam na niego jak zahipnotyzowana. Nagle zrozumiałam. - [b]Tato?[/b] - szepnęłam cicho podchodząc bliżej -[b] To naprawdę ty? [/b]- zapytałam z nadzieją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pią Mar 06, 2015 1:20 pm

Mały szarawy lewek nawet nie poczuł, że został znów gdzieś przeniesiony, bo spał w tym czasie snem sprawiedliwego. Obudził się dopiero, gdy w grocie rozległ się ryk na tyle potężny, że niemal wstrząsnął jej ścianami. Luthias aż podskoczył, rozglądając się trwożnie swymi soczyście zielonymi ślepiami, którymi w zasadzie po raz pierwszy zostało mu dane spojrzeć na otaczający go świat, i szukając źródła tego hałasu.
W końcu dojrzał u wejścia do jaskini jakiegoś potężnego lwa o lśniącej białej sierści. Rzecz jasna, nie rozpoznał go, bo i jak miałby? Nigdy tego samca nie widział, choć gdzieś w jego głębi pojawiło się niejasne odczucie, że jest z nim w jakiś sposób powiązany. Biały lew stał przez chwilę we władczej pozie u wejścia, po czym wolnym krokiem ruszył w głąb jaskini. Luthias cofnął się o krok, potem następny aż całkowicie się odwrócił i w kilku susach zbliżył się do Ney, chowając się za jej ciałem; jedynie wystawił głowę na bok, by móc obserwować ‘nieznajomego’ i na bieżąco śledzić jego kolejne poczynania.
Nie żeby się bał tamtego czy coś, w sumie biały nie wyglądał na groźnego – nawet ciepło się uśmiechnął, ale zielonooki uznał, że najlepiej będzie trzymać się na dystans, przynajmniej póki nie dowie się czegoś więcej. Wszak ostrożności nigdy za wiele, prawda?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sob Mar 07, 2015 12:53 am

Zacarias odsunął się ode mnie i wyszedł z jaskini. Westchnęłam tylko cicho. Musiał przeżywać teraz ciężkie chwile. Czarna podeszła do Umoji i zajęła się nią. Uśmiechnęłam się tylko na jej słowa, po czym wstałam chcąc iść porozmawiać z młodzikiem.
Wtem po jaskini rozległo się echo potężnego ryku, który brzmiał triumfalnie. Odwróciłam głowę i spostrzegłam postawnego, śnieżnobiałego lwa, który stał w wejściu do groty. W powietrzu nie było żadnego obcego zapachu, jednak i tak miałam się na baczności. Obowiązek opieki nad całym stadem spoczywał teraz na mnie, a ja nie mogłam pozwolić na to, żeby komukolwiek się coś stało. Spostrzegłam kątem oka, jak Luthias w pośpiechu schował się za moim plecami. Widziałam w jego oczach lekki niepokój, na co posłałam mu ciepły uśmiech i pogładziłam po małych pleckach, aby go nieco uspokoić. Sama wstałam i podeszłam do lwa z poważną miną. W miarę zbliżania się do niego odczuwałam chłód, który bił od jego ciała.
[b]-Witam. Nie przypominam sobie, aby...[/b] Wtedy nasze oczy się spotkały. Na moim pysku pojawił się wyraz niedowierzania. Sama nie wiedziałam, co mam o tym wszystkim myśleć. I tak nie miałam nic do stracenia.
[b]-Soldaat? Czy... to ty[/b]? Zapytałam z nutą nadziei w głosie, po czym dokładnie wpatrzyłam się w jego szafirowe oczy. Były dokładni takie same. I ten uśmiech. Ciepły uśmiech, który tak często mu towarzyszył. Nasze pyski dzieliło zaledwie 10 centymetrów. Stałam tak wpatrzona w jego ślepia, jednocześnie wyczekując na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sob Mar 07, 2015 3:26 am

Jako że jej się niezbyt chciało słuchać wszystkiego tutaj wokół, jak i miała co innego do załatwienia. Skinęła po prostu wszystkim głową, nawet temu duchowemu lwu, który był prawdopodobnie Soldaatem jak to Ney go nazwała. Co zrobić. Ktoś umiera i się pcha do żywych, zamiast odejść w spokoju.
Wolnym krokiem wyszła z tych terenów.


zt
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sob Mar 07, 2015 7:25 am

Spojrzała na chorobę skórną Alistaira, podnosząc się i delikatnie dotykając srebrnoszarego płatka łuszczącego się naskórka.
- [b]Jest to łuszczyca. Pomoże na to maść z liści brzozy, skrzypu oraz akacji. Łatwo wyleczyć, więc myślę, że większych problemów z tym nie będziesz mieć [/b]- odpowiedziała, uśmiechając się szeroko, a jej oczy skierowały się ku wejściu do groty, gdzie stał nieznany jej, biały lew. Nie musiał ryczeć... Wystarczającą uwagę na siebie zwracał. Obserwowała go spokojnie, nieco zaciekawiona oraz gotowa do ewentualnego ataku. Lew był dziwny... Ani nic nie mówi, ani nic.
Powrót do góry Go down
Dohara
 Nowy
 Nowy


Liczba postów : 25
Join date : 01/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sob Mar 07, 2015 7:48 am

Wyłączyła się zupełnie na pewien czas, trwając w głębokim zamyśleniu, a może nawet i śnie? Kto ją tam wie. Jednak obecnie otworzyła swoje dwubarwne ślepia słysząc ryk i rozejrzała się, w poszukiwaniu źródła tego samczego dźwięku. Ujrzała potężnego, białego lwa, na którego widok Ariadna się zaśmiała.
- [b]Co to za leszcz? [/b]- powiedziała z niesmakiem, po czym wybyła za białą, no bo nie chciała sama tutaj zostać.
-[b] Nara, frajerzy [/b]

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sob Mar 07, 2015 8:30 am

Jasnogrzywy śledził wzrokiem Barbarossę, kiedy ta się podniosła i doń podeszła, by bliżej przyjrzeć się jego zmianom skórnym. Nie poruszył się, gdy łapą dotknęła jednej z plam; kilka niewielkich fragmentów złuszczonego srebrnoszarego naskórka odpadło i wirując niczym płatki śniegu poszybowało w kierunku ziemi. I tym razem nie poczuł bólu ani nic, nawet swędzenia. Szczerze powiedziawszy, gdyby nie zerknął wcześniej na swoje łapy, to możliwe, że jeszcze długo nie zorientowałby się o tym, że coś mu na nich wyskoczyło. Niebieskie ślepia lwa przez moment spoglądały w stronę łapy czarnej lwicy, po czym uniosły się i spojrzały na jej oczy o pomarańczowych tęczówkach.
Alistair w milczeniu wysłuchał diagnozy przywódczyni-medyka, po czym skinął jej głową i uśmiechnął się lekko. Lwica nie wyglądała na zbytnio zmartwioną, co musiało znaczyć, że ta cała łuszczyca nie była tak naprawdę niczym groźnym; tylko wyglądała paskudnie. No i remedium na to też nie wyglądało na jakieś wybitnie skomplikowane do zrobienia – z tego, co się orientował, wszystkie te rośliny występowały dość pospolicie, więc nie powinien mieć większego problemu z zebraniem wszystkich składników.
[b]– Dziękuję[/b] – powiedział i jeszcze raz skłonił lwicy łbem [b]– To ja może już...[/b] – dodał, odwracając się kierunku wyjścia, by udać się na poszukiwania niezbędnych ziół – skoro już wiedział, co i jak, to uznał, że im szybciej się tych zmian pozbędzie, tym lepiej – ale urwał w pół słowa, bo właśnie wtedy u wejścia pojawił się jakiś lew, którego ryk rozbrzmiał echem w całej jaskini. Sierść przybysza była biała niczym śnieg. Alistair zlustrował go bacznie, ale nie zdołał rozpoznać w nim rozpoznać nikogo znajomego. Miał tylko niejasne wrażenie, że już go kiedyś widział tylko nie wiedział kiedy dokładnie. Cóż, Soldaata w jego poprzedniej ‘wersji’ oglądał przez ledwie chwilę, więc nie zdołał dostrzec ewentualnych podobieństw w tym białym osobniku do przywódcy Wschodu. Tak szczerze powiedziawszy, to Alistair nawet nie miał pojęcia, co działo się nad pewnym jeziorkiem w czasie, kiedy przebywał w grocie, więc tym bardziej ciężko byłoby mu się tu czegokolwiek choćby domyślać.
Nie wyglądało, żeby tamten miał jakieś złe zamiary, ale na wszelki wypadek pozostał przy Barb, gotów także stanąć w obronie wszystkich tu obecnych, gdyby coś niepokojącego zaczęło się dziać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sob Mar 07, 2015 11:17 am

Lew utkwił wzrok w szarej lwicy, a jego oczy zaczęły znów przybierać ciepły, szafirowy odcień, nie tracąc przy tym swojego chłodnego wyrazu. Na jego pysku coś drgnęło, mięśnie na brwiach i kufie skurczyły się, dając wyraz wzruszenia i radości.
[b]Tak Ney… Tt..to ja…[/b] szepnął ciepło, mimo, że wydychane przez niego powietrze było lodowate. Przysunął się do lwicy, ocierając się o nią i przytulając mocno do siebie. Ponoć czyny mówią więcej niż słowa? I tak też było w tym wypadku. Soldaat nie mógł uwierzyć, że znów ją widzi.. Całą i zdrową.. Żywą… Jej mocno zielone oczy były wyjątkowo piękne i tak mu dobrze znane… Tak cenne…
Trwał tak w ciszy, nie mogąc nacieszyć się widokiem i towarzystwem ukochanej osoby. Następnie jego wzrok skierował się w stronę piaskowej, małej lwiczki. Jej oczka miały w tej chwili fiołkowy odcień, może to przez pomarańczowe światło, którym oświetlało jaskinię wschodzące słońce? Lew podarował lwiczce ciepły uśmiech, a następnie przysunął ją do siebie, przytulając łapą i głaszcząc po plecach. Robił to wszystko najprawdopodobniej nie zdając sobie jeszcze sprawy ze swojego całkiem nowego wyglądu i nowych cech, między innymi takiej, że jego ciało jest lodowate…
[b]To ja kochanie…[/b] powiedział cicho, nie przerywając zaczętej czynności…
Powrót do góry Go down
Umoja
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 44
Join date : 21/02/2015
Skąd : Ze Wschodu...

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sob Mar 07, 2015 11:31 am

- [b]Och tato! Wiedziała, że to ty, wiedziałam...[/b] - szepnęłam tuląc się do ojca jak szalona i mrucząc radości - [b]Mój ttusiu...[/b] - zająkałam się ze szczęścia - [b]A... Ale jak... Jak to się stało... Że żyjesz? [/b]- zapytałam, kiedy nieco oczłonęłam - [b]Przecież ty umarłeś... Czy to moje zioła cię wskrzesiły?[/b] - bardzo chciałam to wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sob Mar 07, 2015 11:34 am

Cała zadrżałam, a moje szmaragdowe ślepia zaszkliły się pod warstwą łez radości, którą w tej chwili odczuwałam. Na moim pysku pojawił się wyraz ulgi oraz niewyobrażalnego szczęścia, jakie zrodziło się w moim sercu. Poczułam, jak lew przycisnął mnie do siebie, wręcz pozbawiając mnie tchu. Ale teraz się to nie liczyło. Ważne było to, że mój świat znów ożył. Pustka, jaką odczuwałam ponownie się zapełniła. Nie mogłam posiąść się z radości. Chciałam na raz krzyczeć, płakać, śpiewać i tańczyć. Ale jak na chwilę obecną mocno wtuliłam się w jego szarą, lśniącą grzywę z uśmiechem na pyszczku. Soldaat zmienił się tylko z wyglądu- w środku nadal był tym samym, poczciwym i kochanym lwem, za którym tak szalałam. Zapewne rytuał tak na niego wpłynął.
[b]-Och, Soldaat... Ja... [/b]Nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa. W jednej chwili odjęło mi mowę.
[b]-Przepraszam i dziękuję... Ale sama już nie wiem co bardziej.[/b] Wydukałam na jednym wydechu, ciągle wtulona w jego grzywę. Wtem poczułam koło siebie jeszcze jedno ciałko. Umoja przytwierdziła się do ojca, a ja pogładziłam ją lekko łapą po plecach. Odwróciłam głowę i zachęciłam Luthiasa, aby się do nas zbliżył. Musiał poznać swojego ojca.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sob Mar 07, 2015 11:48 am

Patrzył na cudowny obrazek rodziny... W którym zabrakło miejsca dla niego. Poczuł, że nie pasuje tutaj... Że jest inny. I to nie chodziło jedynie o same skrzydła... Czemu ojciec tak na niego nie patrzył? Czemu jest stawiany w drugiej kolejności? A nawet... Nawet jeszcze później. Na szarym końcu jego całego potomstwa. Zmarszczył brwi, będąc szalenie smutnym oraz zagryzł zęby. Nie ma tu dla niego miejsca... Okrążył ten szczęśliwy obrazek rodzinki, po czym wyszedł z jaskini, a następnie wzniósł się pod niebiosa, patrząc na słońce, przypominając sobie mit, który kiedyś słyszał od lwów. Czy gdyby podleciał za blisko słońca, jego skrzydła również by się roztopiły? Chciałby w to wierzyć...

z.t
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sob Mar 07, 2015 12:04 pm

Rzucił szybkie spojrzenie Neyaarii, kiedy lwica się doń ciepło uśmiechnęła i pogładziła go delikatnie po grzbiecie, chcąc tym dodać mu nieco otuchy. Ten drobny gest sprawił, że mały lewek rzeczywiście poczuł się nieco pewniej, ale nadal wolał utrzymywać bezpieczny dystans do tego nieznajomego, którego intencje były mu kompletnie nieznane. Szybko z powrotem przeniósł wzrok na białego lwa, obserwując bacznie każdy jego ruch. Im bliżej podchodził, tym bardziej zdawało mu się, że bije od niego… chłód? W sensie temperatury, bo poza tym nie zachowywał się chłodnie, przynajmniej o ile Luthias był w stanie to ocenić.
Kiedy jego mama ruszyła na spotkanie temu nieznanemu przybyszowi, po chwili najwyraźniej rozpoznając w nim jednak kogoś znajomego i chyba nawet bliskiego, Luth zaczął wpatrywać się w białego jeszcze intensywniej niż wcześniej, robiąc przy tym bardzo skupioną minę, co musiało nadać mu dość zabawnego wyglądu, ale to nic mu nie dało. Nadal nie potrafił w nim rozpoznać nikogo, choć wciąż miał to dziwaczne wrażenie, że jest z nim w jakiś sposób powiązany. I ten głos. Na pewno już gdzieś go słyszał… tylko gdzie? Za nic nie był sobie tego w stanie przypomnieć, co go odrobinę frustrowało, ale nie dawał tego po sobie poznać.
Obecna tu lwiczka, nieco starsza od niego, także najwyraźniej rozpoznała kogoś w białym, bo bez wahania doń podbiegła i się w niego wtuliła. Wtem szara lwica odwróciła się ku niemu i gestem zachęciła go, żeby i on się do nich zbliżył. Luthias zawahał się tylko na moment, po czym ostrożnie ruszył w stronę ‘obcego’ lwa, nie spuszczając przy tym z niego swych zielonych, ewidentnie odziedziczonych po matce, oczu. Zatrzymał się jakiś metr od niego, teraz wyraźnie czując zimno, które emanowało z jego ciała.
[b]– Kim jesteś?[/b] – zapytał swoim dziecinnym, choć w żadnym razie nie piskliwym, głosem, mając przy tym głowę zadartą do góry, by móc patrzeć na pysk białego.
Powrót do góry Go down
Haamid
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 26/02/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Nie Mar 08, 2015 8:56 am

Obudził się podczas silnego ryknięcia. Nowe miejsce? Skąd on się tu wziął? Jeszcze przed chwilą był nad jakimś jeziorem... Schował się wraz z bratem za matką wciąż obserwując dziwnego lwa. Wciąż siedział na miejscu, gdy matka i brat podeszli, jednak po około 5 minutach z radością za nimi pobiegł. Dziwne, czuł, że jest jakoś związany z lwem. Podchodząc do niego poczuł nieprzyjemny chłód, więc szybko wtulił się w miękką, przyjemną sierść Neyarii, czekając co odpowie nieznajomy Luthias'owi. No bo po co się odzywać, skoro zrobił to już ktoś inny? Wciąż przyglądał się 'białemu'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pon Mar 09, 2015 2:26 am

Na pysku Soldaata znów pojawił się ciepły uśmiech, skierowany tym razem w stronę szarego i złotego lewka. Ostatnio widział ich, kiedy jeszcze byli ślepymi, małymi kluskami, teraz to już spore brzdące! To takie smutne, że jego własne dzieci nie wiedzą kim on jest! Lew podszedł w kierunku malców, nachylając się do nich, lub nawet kładąc tuż obok, aby ich nie przestraszyć.
[b]Jestem Soldaat. Jestem partnerem waszej mamy i waszym tatą…[/b] powiedział najdelikatniej jak umie, ściszając przy tym głos, a następnie pogłaskał jednego i drugiego po główce.
[b]Ale wyrośliście! Moje maleństwa… Luthias, ale z ciebie kawał lwa! A ty Haamid- bardzo wyprzystojniałeś![/b]- powiedział z przekąsem, jak to zwykle robi w stosunku do lwiątek.
[b]A ty Umoja! Piękna lwica się z ciebie zrobiła![/b] powiedział tym razem do córki, która wchodzi już w wiek nastoletni…
Jego spojrzenie znów powędrowało w stronę Neyaarii. Z sekundy na sekundę wydawała mu się być coraz piękniejsza i droższa…
[b]Ney… Czy moglibyśmy porozmawiać?[/b] spytał w końcu całkiem poważnie, ale radośnie…
Powrót do góry Go down
Amani
 Przybysz
 Przybysz


Liczba postów : 1
Join date : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pon Mar 09, 2015 2:49 am

Amani cały czas przyglądał się sytuacji z bezpiecznej odległości. Nie rozpoznał w białym lwie ojca, który niegdyś poświęcał mu wiele czasu (poza fabularnie rzecz jasna xD), jednak kiedy usłyszał, że to jest właśnie on, podskoczył radośnie, dobiegając do niego. Spoglądał na niego, siadając tuż obok swojej bliźniaczej siostry, z którą pozostawał w dobrych stosunkach.
[b]Dobrze, że wróciłeś ojcze…[/b] powiedział z radością i poczuł, jak lew także jego głaszcze po główce swoją lodowatą łapą. Amaniemu nie przeszkadzał jednak ten chłód, cieszył się z powrotu rodzica.
Następnie skierował wzrok na siostrę, obdarzając ją uśmiechem i liżąc zadziornie w policzek. Był to braterski pocałunek, są ze sobą bardzo blisko, aż od chwili narodzin. Następnie położył się obok niej, przytulając do piaskowej lwiczki i po chwili zasnął…
[color:bc6d=#FF9933]
~Nie masz założonej KP, więc nie możesz pisać w fabule. Proszę złożyć zapis, w przeciwnym razie będzie upomnienie. Na chwilę obecną ten post się nie liczy w kolejce.
Ney[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pon Mar 09, 2015 2:53 am

Przez cały ten czas patrzyłam na tą scenę z szerokim uśmiechem na pysku. Miał podejście do dzieci, a one bardzo go ceniły. Mój wzrok powędrował za znikającym w wyjściu Zacariasie. Na chwilę mój uśmiech zniknął z pyska, po czym usłyszałam słowa Soldaata skierowane do mnie, na które odwróciłam głowę i spojrzałam nań zielonymi ślepiami.
[b]-Oczywiście, ale gdzie?[/b] Spytałam, lekko nachylając się ku jego śnieżnobiałej głowie. Uśmiechnęłam się leciutko pod nosem i czekałam na odpowiedź lwa.
Powrót do góry Go down
Umoja
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 44
Join date : 21/02/2015
Skąd : Ze Wschodu...

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pon Mar 09, 2015 3:32 am

Cieszyły mnie słowa ojca. - [b]Naprawdę uważasz tato, że jestem już prawie nastolatką?[/b] - apytałam, kryjąc uśmiech dumy. Tak chciałam już być dorosłą lwicą! Wtedy już nikt nie mógłby mnie tak po prostu ciągnąć za ogon, jak to zrobili Północni. Brr... Na samą myśl o tym, ogarniała mnie wściełość i nienawiść. Bardzo chciałam pokazać tej bezczelnej czarnej lwicy, kto tu rządzi, ale... byłam za młoda. Grr...!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rossa
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 06/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pon Mar 09, 2015 4:49 am

Rossa pojawiła się w jaskini. Wszystkie lwy zapamiętajcie ten dzień, bowiem nie często spotkacie tą lwicą w tym miejscu. Każdy wiedział, że miała ona raczej reputację samotniczki, i podróżniczki, która lubiła zaszyć się gdzieś w jakimś odległym miejscu, zdala od wszystkich innych lwów. Często nawet na noc tutaj nie przychodziła, ale dzisiaj niestety musiała. Upał był wręcz nie do zniesienia, a w tej jaskini zawsze panował przyjemny chłodek. Kiedy weszła do środka rozejrzała się po obecnych tutaj lwach i przywitała ich delikatnym skinieniem głowy. Bardzo rzadko witała się ich stadnym powitaniem. W sumie nie ma co się dziwić. Lwica wcale nie czuła aby należała do tego miejsca, czy tego stada. Była niczyja i tak najpewniej zostanie. Niestety, taka młoda lwica jak ona nie przetrwała by długo na tym świecie. Dlatego też aby zapewnić sobie dłuższe życie, musiała zapewnić sobie swego rodzaju ochronę, i chociaż od czasu jej pojawienia się na tych ziemiach minęło już troszeczkę czasu, to ona nadal czuła się tutaj obco. Lwica zajęła bardzo szybko jeden wolny kąt, i tam zwinęła się w kłębek i przymknęła oczy odpoczywając od upału.

//sory, że tak krótko, ale komp się tnie w cholerę i mnie krew zaleje//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   

Powrót do góry Go down
 
Sala główna jaskini
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69
» Sala grawitacyjna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lions :: Terytorium Stada Wschodu Harmonii :: Płaskowyż Solem :: Jaskinia stada-
Skocz do: