Lions

sd
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Carcer

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Sanguinis
 Lwiątko
 Lwiątko


Liczba postów : 60
Join date : 05/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Pią Mar 27, 2015 4:23 am

Był bardzo niezadowolony z obecnej sytuacji. Jak ona w ogóle śmiała? Ale zaraz ugryzie ją ponownie, osłabi. W ten sposób będzie miała problemy z jakąkolwiek obroną, w końcu utrata krwi jednak robi swoje, a Sanguinis nie miał zamiaru się tak łatwo poddać.
Szybko zauważył, że nie może z siebie zrzucić samicy, a więc uznał, że musi zrobić coś innego. Ponieważ była nad nim pochylona, po prostu nie mogła uniknąć jego kłów, wbitych w jej szyję. Ponownie piły one krew Bidhaa'y. Powinna odpuścić, inaczej zginie. To on miał przewagę swojego stanu zdrowia, a zatem i lepiej sobie radził w tej chwili w walce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bidhaa
 Lwiątko
 Lwiątko


Liczba postów : 77
Join date : 14/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Pią Mar 27, 2015 4:36 am

Nie zwróciłam uwagi na zachowanie lwa,jedynie niewiele przesunęłam się, uniemożliwiając lwu picie mej krwi. Jednak nadal nie puszczałam Sanguinisa. Piłam i piłam, czując, że nowe siły wlewają się w moje ciało. Upajałam się tym i dosłownie przyssałam się do jego żyły, jednocześnie przytrzymując go tak, że nie mógł mnie zepchnąć ani się bronić. - [b]Gul, gul, gul[/b] - bulgotała krw płynąca przez moje spragnione posoki gradło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Carcer    Pią Mar 27, 2015 4:53 am

Wkroczyła pewnym siebie krokiem znów na tereny lochów. Słysząc ryki i syki nie mogła przejść obojętnie.
I co zauważyła? Mądrych jakże hipokrytów.
-[b]Przemądrzały szczeniaczek nadal zachowuje się niegrzecznie?-[/b]zapytała z ironicznym uśmiechem, przybliżając się do parki. Jednym ruchem zrzuciła Bidhaa'ę z Sanga. Nie zwróciła teraz na niej uwagi, a jako że była silniejsza jak i zręczniejsza - przygwoździła Sanguinisa do ziemi, siadając mu na brzuchu i częściowo na udach, które w takim nieanatomicznym położeniu na pewno bolały. Poza tym nie mógł jej odepchnąć, ani tym samym się podnieś. Dwie łapy dała na jedną stronę jego ciała i przygwoździła jedną swoją.
Spojrzała mu wrogo w oczy, a jej demoniczny uśmiech poszerzył się. Teraz lew był bezbronny, jako że skręt ciała jak i wyprostowanie mu całkowicie tylnych łap jest ułożeniem nietypowym, jak i sprawiającym ból. Pragnę zaznaczyć, że Lilith jest i silniejsza i zręczniejsza, temu też Sang [u]nie[/u] mógł uniknąć jej ataku.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Carcer    Pią Mar 27, 2015 5:17 am

Zmarszczył brwi, widząc że jego rodzicielka nie ma zamiaru wywalić Sanguinisa. Nie rozumie tego, że może Validus chciał z nią porozmawiać na osobności?
-[b]Zawsze myślisz tylko o swoim tyłku. Skoro targnąłem się na swoje życie, to TYLKO na swoje. Przestań obwiniać mnie o swoje problemy. Głupia szmata co mnie urodziła... jesteś dla mnie niczym. Nie opiekowałaś się mną, nie szukałaś... nie chcę cię znać. I tyczy się to takze waszej całej chorej rodzinki. ODCHODZĘ ze stada i możesz to przekazać swojej władczyni, o ile stąd wyjdziesz. Bo ja na swoim miejscu to bym cię NIGDY nie wypuścił. To co zrobiłaś wszystkim, to jak się zachowujesz jest KARYGODNE i naprawdę mi smutno, że mnie urodziłaś. Mógłbym mieć normalną rodzinę-[/b] warknął i wyskoczył z klatki, odchodząc w kąt. Nie miał zamiaru przesiadywać z nią w jednej celi i choć bardzo chciał się z nią pogodzić, jak i porozmawiać... to tego nie zrobi. I chyba ze względów oczywistych. Sanguinis ma wiedzieć wszystko o Validusie? Ma znać jego uczucia? A kimże on jest?
Prychnął oburzony i zły, spoglądnąwszy gdzieś w bok.
Powrót do góry Go down
Sanguinis
 Lwiątko
 Lwiątko


Liczba postów : 60
Join date : 05/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Sob Mar 28, 2015 5:05 am

Tak się składa, że Sanguinis już by sobie poszedł, bo wyczuł, że Validus ma ochotę na jakieś osobiste zwierzenia, ale tak się składa, że pojawiła się biała lwica, która przygwoździła go do ziemi. Ale ku pocieszeniu jego dumy nie był to byle kto, lecz władca i chociaż była to przywódczyni południowych, to jednak fakt, że ktoś taki uznał go za zagrożenie nie był raczej obelgą, lecz docenieniem umiejętności. No bo kto niby nie doceniłby zamieszania, które tu zrobił? On sam już dawno by się bał kogoś takiego, jak on...
Ale fakt faktem, że powyginało go pod takimi dziwnymi kątami, już go nie cieszył. Uznał, że tamta po prostu tego nie zauważyła. Ból zignorował, w końcu czym był w porównaniu z niezbyt ładną, ale jednak lwicą, siedzącą mu na brzuchu?
Nawet nie próbował się odsunąć, bo po co? To była bardzo... ciekawa perspektywa.
[b]- Fakt, to miło, że tego szczeniaczka ode mnie zabrałaś. Aż się zaśliniła z tej złości -[/b] powiedział, mając oczywiście na myśli Bidhaa'ę.[b] - Mogłabyś jednak ze mnie zejść? Jesteś dla mnie za stara, nie kręcą mnie takie zaloty.[/b]
Zaśmiał się cicho, patrząc na nią odważnie, niemal wyzywająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bidhaa
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 77
Join date : 14/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Sob Mar 28, 2015 5:13 am

Kiedy mnie odepchnięto, zawarczałam i już miałam zaatakować sądząc, że to Saki mnie napadła, gdy zobaczyłam, że to moja nowa Władczyi, Lilith i uspokoiłam się. Uśmiechęłam się złośliwie, widząc w jakiej pozycji znalazł się Sanguinis. Jednak gdy usłyszałam jego obelżywe słowa, wściekłam się. Podbiegłam do niego, i korzystając z jego nie wygodnej pozycji, zaczęłam go drapać po pysku, sama jednak unikając ewentualnych ciosów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Carcer    Sob Mar 28, 2015 7:29 am

Zaśmiała się głośno.
-[b] Myślisz, że chcę cię wykorzystywać do celów lwiątek? Chyba za wysoko mierzysz, młodziutki. Szczególnie, że twój mały penis mógłby mnie co najwyżej połaskotać-[/b] skierowała wzrok na Bidhaa'ę, posyłając jej znaczące spojrzenie. Po tym ów spojrzeniu skierowała wzrok ponownie na lwa i drugą łapą odchyliła jego głowę, dając brązowej idealny dostęp do szyi ciemnego.
Nie uważała go za zagrożenie, gdzie niby to o tym świadczy? To tylko bachor i po prostu się panoszy, nic nie robi, ale zasmradza całą okolicę.
Powrót do góry Go down
Sanguinis
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 05/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Sob Mar 28, 2015 9:30 am

Zauważył Bidhaaę, która pazurkami delikatnie drapała jego podbródek... Miło... Ale bez przesady. Lilith nie trzymała go za pysk, więc kłapnął zębami, zaciskając je na łapie tamtej. Jak mógłby nie trafić, skoro jej pazury niemalże dotykały jego zębów? Tak więc musiał trafić, a zęby zacisnął tak mocno, że jeśli miał szczęście, mógł jej złamać parę kości.
Zaśmiał się tylko, słysząc słowa Lilith, tym samym rozluźniając chwyt szczęk. Toż to było niedorzeczne. Ale cóż, najwyraźniej chce obrócić wszystko przeciw sobie. Jeśli tak - proszę bardzo, on może nawet pomordować wszystkich tutaj, może jej na którymś z nich zależy? Kto wie?
[b]- Myślę, że w twojej zakurzonej dziurce pełnej pajęczyn pewnie by się nawet nie zmieścił - [/b]powiedział, patrząc na nią. [b]- Ponadto, z tego co wszystkim wiadomo, jesteś lesbijką. Czy to prawda?[/b]
Zaśmiał się tylko, po czym przednią łapą, skoro obie miał wolne, uderzył ją w pysk. Ponieważ nie spodziewała się ataku, bo, jak sama zaznaczyła, za zagrożenie go nie uważała, zapewne wzbogaci się o kilka nowych ranek, a w przyszłości blizn. Uderzenie mogło pomóc mu ją po prostu oszołomić, albo i zapewne zrzucić z siebie, tak więc wstał, otrzepując się z kurzu.
[b]- Moglibyście tu czasem posprzątać -[/b] powiedział. [b]- Chociaż w sumie śmierdzicie jeszcze bardziej niż te lochy.[/b]
Po tych słowach powoli opuścił lochy, zostawiając ich w osłupieniu. Nie spieszył się - bo niby po co?

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Game Master
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 130
Join date : 14/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Sob Mar 28, 2015 9:37 am

[color:a2a5=#CC99FF]Niestety, Sanguinis nie mógł zadać białej większych ran, ponieważ był zablokowany niemal ze wszystkich stron. Jednak udało mu się jakoś wypełznąć spod łap dużo potężniejszej od niego lwicy i uciec, nie narażając się na rany.[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Carcer    Sob Mar 28, 2015 9:46 pm

Musiałby mieć nad wyraz dobry refleks, a poza tym... wywijanie głowy nie jest zbyt przyjemne, jak i nie jest zbyt MOŻLIWE. Przy szybszych ruchach można sobie coś, kochani, zrobić, poza tym samo odchylenie głowy jest już jakimś czynem "trzymania".
Uderzenie było chyba brakiem wyobraźni. Wyraźnie napisała userka, że trzymała obie jego łapy po jednej jego stronie.
Zaśmiała się głośno.
-[b]Lesbijką, ochh wy marzyciele-[/b]pokręciła głową i jeszcze bardziej zaśmiała się, widząc jak ten ucieka w popłochu.
-[b]Jaki ojciec, taki syn -[/b] uśmiechnęła się litościwie w jego stronę i poczekała aż opuści ów miejsce.
Ostatnie zdanie prawie uleciało białej, jednak gdzieś się tam obiło z komentarzem "hipokryci. Nie sprzątacie nawet martwych płodów."
Spojrzała na Saki, a następnie na Validusa, który to siedział w kącie niczym nastolatek z problemami świata.
-[b]Może z nim porozmawiaj?-[/b] zaproponowała, spoglądając chwilowo na karmelową po czym skinęła Bidhaa'i i wybyła. Skinieniem tym zaproponowała wyjście z lochów.


zt
Powrót do góry Go down
Saki
 Zaufany
 Zaufany
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 10/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Pon Mar 30, 2015 5:39 am

Patrzę na Validusa a moje oczy stają się coraz smutniejsze… Powoli napływają do nich łzy, a ja z każdym jego słowem czuję coraz większy ból…
[b]Validus… Jesteś moim synem… Ja cie kocham nad życie.. Nie rozumiesz, że jeśli umrzesz, ja razem z tobą? Nie potrafiłabym żyć ze świadomością, że już cie nie ma… I to nie ja tu jestem samolubna…[/b] mój głos jest pozbawiony jakiegokolwiek wyrazu. Jest szary i bezdźwięczny. Powoli połykam łzy, ściekające mi strużkami do gardła. Wolnym krokiem odchodzę w ciemny kąt groty, skąd przez chwilę obserwuję całe zajście. Daję się pochłonąć czarnej melancholii…
Może by tak ten Validus tu przyszedł i pogadał? xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mfalme
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada


Liczba postów : 183
Join date : 14/02/2015
Skąd : Z Nienawistnej Ziemi...

PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 7:55 am

Weszłam tu po raz drugi, bo chciałam jeszcze raz zobaczyć Saki. Żałowałam, że zrobiłam przyjaciółce przykrość, bo nadal ją lubiłam i uważałam ją wręcz za siostrę. Tęskiłam za rozmowami, które prowadziłyśmy między sobą w czasie ciąż, tęskiłam za wspólnym zgadywaniem jakiej płci będą lwiątka, wreszcie tęskniłam za samą Saki. Weszłam cicho do celi i stanęłam przy wejściu do więziania Saki. - [b]Hej Saki... [/b]- szpnęłam cicho - [b]Chciałam cię przeprosić...[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 8:01 am

Dobrze zaczęła, tylko potem zaczęło się skręcać. Przewrócił oczami i machnął ogonem.
-[b] A ty znowu o sobie. Niby czemu miałabyś umrzeć, co?! Masz nowe lwiątka. Poza tym, nawet o mnie nie pamiętałaś... NIGDY. Na darmo mi takie kłamstwa wciskasz -[/b] spojrzał w bok i przymknął oczy.
-[b]Gdzieś mam twoje zdanie. Nie jesteś już moją matką... ja nie mam matki... nie mam ojca...[/b]
Powrót do góry Go down
Saki
 Zaufany
 Zaufany
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 10/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 8:32 am

Przez łzy, które spływają mi ciurkiem po policzkach, docierając do pyszczka i nosa, nie słyszę nic, prócz spływających strumieni… Chowam głowę w łapki, więc nie jestem w stanie usłyszeć słów Validusa, co raczej zauważył, nie mogło być inaczej, zbyt głośno płakałam.
Nagle czuję drgania, jakby ktoś się zbliżał. To sprawia, że na moment przestaję płakać, jednak mój oddech nadal jest nierówny. Patrzę na zbliżającą się postać. Gdy zauważam, że jest to tak dobrze mi znana Mfalme, aż podskakuję, w jednej sekundzie docierając do krat.
[b]O Mfalme![/b] krzyczę z rozpaczą, jednak czuję się nieco lepiej… To dziwne, bo mimo tego wszystkiego, dalej czuję, że ona jest w stanie pomóc mi ukoić mój ból. W miarę możliwości staram się do niej przytulić, schować głowę w jej sierść, tak jak robiłam to kiedyś, gdy rozpaczałam, a tylko ona była w stanie mnie pocieszyć. Cicho łkam, przytulając się do niej, na tyle, na ile pozwalają mi kraty. Zupełnie jakbym na chwilę wyrzuciła ze swojego umysłu informację o jej zdradzie. Jednak nie mogę wiedzieć, jak będę się zachowywać, gdy znów sobie o tym przypomnę…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mfalme
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada


Liczba postów : 183
Join date : 14/02/2015
Skąd : Z Nienawistnej Ziemi...

PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 8:41 am

Otworzyłam celę, weszłam do niej i zamknęłam za sobą drzwi. - [b]Cii, cii Saki... Nie płacz...[/b] - szepnęłam i objełam przyjaciółkę łapą - [b]Już dobrze, nie płacz... Ja cie nie opuszczę, bez względu na wszystko...[/b] - pocieszałam ją. Następnie spojrzałam z gniewem na Validusa - [b]Ty! Jak śmiesz tak traktować własną matkę![/b] - syknęłam na niego - [b]Nie widzisz, że sprawiasz jej ból?! Wstydź się![/b] - warczałam z wściekłością na młodego - [b]Cii Saki, cii, już dobrze, jestem tutaj, jestem tutaj...[/b] - znów ją pocieszałam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Minima
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 19/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 8:55 am

Minima pojawiła się tu, jednakże pozostawała w pełni świadoma, że nie jest na swoich terenach. Cóż jednak z tego, skoro, jak wszyscy doskonale wiedzą, że nie można jej porwać... Ponadto była absolutnie przekonana, że NIKT nie wyczuje jej przynależności, zapewne dlatego, że nie przebywała na terenach północy od... półtora roku? Zapewne tak.
Jakież było jej zaskoczenie, kiedy w celi zobaczyła Saki! I jakie jeszcze większe, że Mfalme była tuż obok niej... Pachniała Południem, a więc z pewnością była jedną z tych, którzy zdradzili i dzięki łasce jej ciotki mogli przeżyć jako wygnańcy. Osobiście wymordowałaby ich wszystkich.
[b]- Jacyż bogowie skrzyżowali moje ścieżki z tą zdrajczynią! Martwe dusze są wszędzie, krążą wokół ciebie -[/b] wykrzyknęła po powitaniu się z matką w stronę Mfalme. [b]- Z tym potworem, który z pewnością zrodzi kolejne demony... Dusze , widzę śmierć w pobliżu... Możliwe, że twoją. Widzę kraty, czuję zapach Północy...
Nie słuchaj demonów, matko, tylko dlatego, że jesteś w chwili słabości. Bądź silna, nie ulegaj parszywym pomiotom.[/b]
Usiadła obok Saki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 9:30 am

Skierował wzrok na matkę, która go bezczelnie zignorowała. W jego oliwkowych oczach pojawiły się łzy, które jednak nie spłynęły. Trwały i nawilżały jego ślepia.
-[b]Ty... parszywa kłamczynio... obie jesteście siebie warte. Obie nie macie dzieci i obie jesteście... -[/b] zacisnął zęby i i przejechał pazurami po kamieniu, tworząc nieprzyjemny zapewne dla nich odgłos. Spojrzał na siostrę i zmierzył ją wzrokiem.
-[b]Kolejna. Chore życie. Wolałbym zginąć niż mieć tak beznadziejne życie[/b]


Edit.
Wybył.


zt.


Ostatnio zmieniony przez Validus dnia Czw Kwi 02, 2015 10:33 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 9:36 am

Weszła więc do lochów, czując przeszywającą woń Północy. Czas by odwiedzić więźniów. Jednak cóż to? Cóż to za persona, która bezkarnie się liże ze starszą lwicą? Wzięła więc ją pod pachę, po czym wytargała na zewnątrz, wrzucając do ślepego tunelu i przysłaniając go częściowo głazem, częściowo swoim wielkim dupskiem. Uśmiechnęła się przy tym szeroko, gdyż jako małe lwiątko nie miała szans z dorosłą lwicą.
- [b]Witamy na Południu, mały knypku[/b] - przywitała ją złośliwym tonem głosu, a następnie oparła się o ścianę, czekając na jakiegoś kolejnego Południowca. Czuła, że lwiątko nie pachniało jakimś szczególnym zapachem, jednakże co szkodzi jakąś drobinkę nieco uszkodzić?
- [b]Wiesz co? Byłaby z ciebie dobra przekąska [/b]
Powrót do góry Go down
Saki
 Zaufany
 Zaufany
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 10/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 10:14 am

Wtulam głowę w sierść Mfalme, cały czas szlochając. Tego mi było trzeba… Wypłakać się w ramię kogoś bliskiego… Kogoś kto dobrze mnie zna i wie jak pocieszyć… Szkoda, że nie ma tu Atroxa… W tej chwili tylko ta czekoladowa lwica jest w stanie mnie pocieszyć…
Nie do końca wiem, czemu wypowiada te słowa w stronę Validusa, jednak nie mam potrzeby w tej chwili o tym myśleć. Rani mnie on każdym kolejnym słowem, co powoduje wystąpienie kolejnej fali łez.
Nagle zauważam drobną, dobrze mi znaną i mocno kochaną postać- Minima! Przysuwam lwiczkę do siebie, mocno przytulając. Gdy zauważam zbliżającą się Vain, chowam córkę w koncie celi, osłaniając swoim ciałem. Złota lwica nie miała więc do niej dostępu, skoro do celi może wchodzić jedynie wielka Lilith! A jeśli już by jakimś cudem weszła- musiała by najpierw dostać się do samego rogu, gdzie była wyżłobiona dziura, do której mogła zmieścić się jedynie tak mała osóbka jak moja córeczka.
Spoglądam na otaczające mnie lwice, cały czas będąc w histerii...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Minima
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 19/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 10:33 am

// ekhm, ekhm, ona ma prawie 3 lata, ponad 2 - jest wielkości niemal dorosłego lwa. Jak ją przeniosłaś? XXXDDDD
Sakuś, już po fakcie, nie walczmy z losem. XDD
Za dużo tu postaci, pomińmy kolejkę.

Uśmiechnęła się, widząc tamtą.
[b]- Ach witaj, witaj - [/b]powiedziała. [b]- Widzę, że bardzo cierpisz... Wyglądasz, jakbyś miała jakiś problem. Wokół ciebie jest pełno smutku... Nie możesz mieć lwiątek? To dlatego wyżywasz się na cudzych... Cóż, nie dziwi mnie, że nikt cię nie zechciał.[/b]
Zauważyła, że ta ją podnosi. Nie miała nic przeciwko. Nawet, kiedy ta zaczęła coś do niej gadać, aż nagle naszły ją straszliwe podejrzenia.
[size=10]To pedofil.[/size]

Spróbowała się wydostać, ale była mniej zręczna. Nie mogła nic na to poradzić, nagle została zakryta wielkim głazem.

// Mfalme, ratuj? XXPPP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 11:22 am

//AKTUALIZACJA OPISU, BO KTOŚ MA JAKIEŚ PROBLEMIKI (: (: (: (: (: (: (: //
Powrót do góry Go down
Minima
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 19/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 11:51 am

Uśmiechnęła się, widząc, że Vain nie wszystko zasłoniła głazem, część okryła sobą. To z kolei zdecydowanie oznaczało, że Minima mogła się wydostać... W końcu była silniejsza od Vain. Tak więc popędziła naprzód, nawet jeśli to oznaczało stratowanie tamtej, po czym wybyła z lochów.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saki
 Zaufany
 Zaufany
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 10/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 11:59 am

Już udaje mi się nieco opanować emocje. Myślę nad słowami Minimy, jakie zdążyła do mnie wypowiedzieć... Mądra po mamusi xD
Patrzę na całą tę nieudolną próbę Vain i tylko się uśmiecham pod nosem.
[b]Do zobaczenia kochanie![/b] żegnam Minimę, widząc jak wydostaje się i wychodzi z lochów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mfalme
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada


Liczba postów : 183
Join date : 14/02/2015
Skąd : Z Nienawistnej Ziemi...

PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 7:26 pm

- [b]Już lepiej Saki?[/b] - zapytałam i zachichotałam słysząc obelgi Mininy skierowane do mnie. Potem widząc lwiczkę uciekającą z lochów, zaklęłam cicho i spojrzałam na Vain - [b]Czyż ona nie jest śmieszna?[/b] - zaśmiałam się - [b]Nie płacz Saki, proszę cię [/b]- szepnęłam pocieszająco do przyjaciółki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saki
 Zaufany
 Zaufany
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 10/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 9:11 pm

Spoglądam na lwicę z niepokojem... Przecież ona zdradziła... Ona jest teraz południową... A ja jestem w jej lochu.. Przecież ona mnie zabije!
[b]Nie Mfalme, nie zbliżaj się... [/b] mówie przez łzy i zaczynam powoli odsuwać się wgłąb celi, jednak nie spuszczając z lwicy wzroku...Jestem cała zapłakana i zdyszana...
[b]Nie rób mi krzywdy... Odejdź...[/b] szepcze z błaganiem..

//Sorki, że tak krótko, pizę z telefonu w szkole, przerwa się kończy i takie tam xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blind
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 10
Join date : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 11:31 pm

Otrzymałem sporą ilość kopniaków. Niestety nie mogłem ujrzeć, kto mi dokucza. Zamiast tego zacząłem oddawać z całej siły, nie raz uderzając w ścianę brzucha matki. Puchate ciałko, leżące obok, zaczęło mnie mocno denerwować! Jak ja przeżyje z większą ilością takich ciałek! W końcu nie jesteśmy tu sami... z pewnością jest nas dużo więcej! Gdyby było inaczej, nie byłoby tak ciasno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saki
 Zaufany
 Zaufany
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 10/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 11:35 pm

Czuję silny ból brzucha.. Czyżby to już? Poród się zaczyna? Nie, nie w takim wypadku wody by odeszły, tym czasem to jest sam ból… A więc to jakiś mały rozrabiaka daje się we znaki!
Usiadłam w ciemnym koncie celi, głaszcząc swój duży brzuch…
[b]Cichutko kochanie, spokojnie…[/b] mówię miłym głosem i zaczynam nucić pewną kołysankę… Ciekawe jak zareaguje na to ten mały rozrabiaka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blind
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 10
Join date : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 11:43 pm

Nie uspokoiło go to. Dlaczego nie może już wyjść?! Tu jest strasznie ciasno! Wciąż uderzał o ścianę brzucha matki, jego ciosy dotykały również rodzeństwo, ale nie obchodziło go to. Gdy usłyszał czułe słowa kołysanki na chwilkę przestał. Jednak szybko wrócił do tego zajęcia, gdyż bardzo chciał wyjść z tego czegoś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saki
 Zaufany
 Zaufany
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 10/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 11:45 pm

Czuję spokój.. Chyba malec przestał… Jednak po chwili znów zaczyna się awanturować… Co kolejny raz powoduje mi ból, więc syczę i skręcam się…
Łapię brzuch, czule go głaszcząc. Tak naprawdę nie głaszczę brzucha, lecz moje dzieci… Nie przestaję nucić kołysanki…

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Game Master
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 130
Join date : 14/02/2015

PisanieTemat: Re: Carcer    Wto Mar 31, 2015 11:56 pm

[color:6681=#00FFFF]Saki odsiedziała swoją karę, więc drzwi od lochów otworzyły się, wypuszczając ją na zewnątrz. Ponieważ jakoś ją tu przyprowadzono, znała drogę, aby się tu dostać - wiedziała więc także, jak to miejsce opuścić.
Jednakże pobyt w lochach podczas ciąży może wpłynąć na zdrowie lwiątek. Wpłynął także na twoje ( -5 HP )[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Carcer    

Powrót do góry Go down
 
Carcer
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lions :: Terytorium Stada Południa :: Pustkowie Nienawiści :: Otchłań-
Skocz do: