Lions

sd
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala główna jaskini

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pon Mar 09, 2015 2:26 am

Na pysku Soldaata znów pojawił się ciepły uśmiech, skierowany tym razem w stronę szarego i złotego lewka. Ostatnio widział ich, kiedy jeszcze byli ślepymi, małymi kluskami, teraz to już spore brzdące! To takie smutne, że jego własne dzieci nie wiedzą kim on jest! Lew podszedł w kierunku malców, nachylając się do nich, lub nawet kładąc tuż obok, aby ich nie przestraszyć.
[b]Jestem Soldaat. Jestem partnerem waszej mamy i waszym tatą…[/b] powiedział najdelikatniej jak umie, ściszając przy tym głos, a następnie pogłaskał jednego i drugiego po główce.
[b]Ale wyrośliście! Moje maleństwa… Luthias, ale z ciebie kawał lwa! A ty Haamid- bardzo wyprzystojniałeś![/b]- powiedział z przekąsem, jak to zwykle robi w stosunku do lwiątek.
[b]A ty Umoja! Piękna lwica się z ciebie zrobiła![/b] powiedział tym razem do córki, która wchodzi już w wiek nastoletni…
Jego spojrzenie znów powędrowało w stronę Neyaarii. Z sekundy na sekundę wydawała mu się być coraz piękniejsza i droższa…
[b]Ney… Czy moglibyśmy porozmawiać?[/b] spytał w końcu całkiem poważnie, ale radośnie…
Powrót do góry Go down
Amani
 Przybysz
 Przybysz


Liczba postów : 1
Join date : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pon Mar 09, 2015 2:49 am

Amani cały czas przyglądał się sytuacji z bezpiecznej odległości. Nie rozpoznał w białym lwie ojca, który niegdyś poświęcał mu wiele czasu (poza fabularnie rzecz jasna xD), jednak kiedy usłyszał, że to jest właśnie on, podskoczył radośnie, dobiegając do niego. Spoglądał na niego, siadając tuż obok swojej bliźniaczej siostry, z którą pozostawał w dobrych stosunkach.
[b]Dobrze, że wróciłeś ojcze…[/b] powiedział z radością i poczuł, jak lew także jego głaszcze po główce swoją lodowatą łapą. Amaniemu nie przeszkadzał jednak ten chłód, cieszył się z powrotu rodzica.
Następnie skierował wzrok na siostrę, obdarzając ją uśmiechem i liżąc zadziornie w policzek. Był to braterski pocałunek, są ze sobą bardzo blisko, aż od chwili narodzin. Następnie położył się obok niej, przytulając do piaskowej lwiczki i po chwili zasnął…
[color:bc6d=#FF9933]
~Nie masz założonej KP, więc nie możesz pisać w fabule. Proszę złożyć zapis, w przeciwnym razie będzie upomnienie. Na chwilę obecną ten post się nie liczy w kolejce.
Ney[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pon Mar 09, 2015 2:53 am

Przez cały ten czas patrzyłam na tą scenę z szerokim uśmiechem na pysku. Miał podejście do dzieci, a one bardzo go ceniły. Mój wzrok powędrował za znikającym w wyjściu Zacariasie. Na chwilę mój uśmiech zniknął z pyska, po czym usłyszałam słowa Soldaata skierowane do mnie, na które odwróciłam głowę i spojrzałam nań zielonymi ślepiami.
[b]-Oczywiście, ale gdzie?[/b] Spytałam, lekko nachylając się ku jego śnieżnobiałej głowie. Uśmiechnęłam się leciutko pod nosem i czekałam na odpowiedź lwa.
Powrót do góry Go down
Umoja
 Przybysz
 Przybysz


Liczba postów : 44
Join date : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pon Mar 09, 2015 3:32 am

Cieszyły mnie słowa ojca. - [b]Naprawdę uważasz tato, że jestem już prawie nastolatką?[/b] - apytałam, kryjąc uśmiech dumy. Tak chciałam już być dorosłą lwicą! Wtedy już nikt nie mógłby mnie tak po prostu ciągnąć za ogon, jak to zrobili Północni. Brr... Na samą myśl o tym, ogarniała mnie wściełość i nienawiść. Bardzo chciałam pokazać tej bezczelnej czarnej lwicy, kto tu rządzi, ale... byłam za młoda. Grr...!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rossa
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada


Liczba postów : 18
Join date : 06/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pon Mar 09, 2015 4:49 am

Rossa pojawiła się w jaskini. Wszystkie lwy zapamiętajcie ten dzień, bowiem nie często spotkacie tą lwicą w tym miejscu. Każdy wiedział, że miała ona raczej reputację samotniczki, i podróżniczki, która lubiła zaszyć się gdzieś w jakimś odległym miejscu, zdala od wszystkich innych lwów. Często nawet na noc tutaj nie przychodziła, ale dzisiaj niestety musiała. Upał był wręcz nie do zniesienia, a w tej jaskini zawsze panował przyjemny chłodek. Kiedy weszła do środka rozejrzała się po obecnych tutaj lwach i przywitała ich delikatnym skinieniem głowy. Bardzo rzadko witała się ich stadnym powitaniem. W sumie nie ma co się dziwić. Lwica wcale nie czuła aby należała do tego miejsca, czy tego stada. Była niczyja i tak najpewniej zostanie. Niestety, taka młoda lwica jak ona nie przetrwała by długo na tym świecie. Dlatego też aby zapewnić sobie dłuższe życie, musiała zapewnić sobie swego rodzaju ochronę, i chociaż od czasu jej pojawienia się na tych ziemiach minęło już troszeczkę czasu, to ona nadal czuła się tutaj obco. Lwica zajęła bardzo szybko jeden wolny kąt, i tam zwinęła się w kłębek i przymknęła oczy odpoczywając od upału.

//sory, że tak krótko, ale komp się tnie w cholerę i mnie krew zaleje//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pon Mar 09, 2015 6:17 am

Luth zerknął w stronę brata, który wahał się chwilę dłużej przed podejściem do ‘nieznajomego’ lwa, po czym wtulił się w sierść Ney. Może z powodu tego nietypowego chłodu jaki bił od dorosłego samca? Szary, będąc tak blisko, czuł go bardzo wyraźnie, ale mimo to stał w miejscu wlepiając z powrotem swoje zielone patrzałki w pysk białego i oczekując odpowiedzi na zadane chwilę wcześniej pytanie. Zwróciwszy się ku niemu i Haamidowi lew uśmiechnął się ciepło, po czym zbliżył się i położył obok. Malec cofnął się w pierwszej chwili odruchowo o krok, choć nie z powodu strachu, ale zimna, które stało się jeszcze intensywniejsze niż wcześniej.
Szybko jednak ‘przełamał się’ i zbliżył z powrotem tak, że znalazł się tuż przed Soldaatem, zadzierając znów mały łebek i patrząc wprost w niebieskie oczy lwa. Wysłuchał z uwagą jego słów, przekręcając przy tym lekko głowę na prawą stronę; potaknął na znak zrozumienia, kiedy samiec skończył mówić. Nie okazał może tego po sobie, ale w duchu ucieszył się z pochwały ojca. No i to dlatego wydał mu się taki znajomy! A głos musiał po prostu wcześniej słyszeć, jeszcze kiedy jego świat otoczony był ciemnością.
Podszedł jeszcze nieco bliżej i położył swoją niewielką łapkę na łapie Solda, ale po chwili ją dość gwałtownym ruchem cofnął, gdy zimno zmroziło mu poduszeczki. Nie był z nim jeszcze oswojony, wszak poza tym chwilowym pobytem nad jeziorkiem nie ruszał się jeszcze z tej groty, w której było raczej ciepło.
[b]– A dlaczego jesteś taki zimny w dotyku, tato?[/b] – zadał chyba najbardziej nurtujące go na chwilę obecną pytanie, marszcząc przy tym z konsternacją brwi i nie przestając się wpatrywać w ojca. Jego brat był ciepły, mama była ciepła, on sam był ciepły i pewnie wszystkie inne lwy także były ciepłe, ale akurat biały był zimny, co raczej nie było typowe, prawda? Wprawdzie już teraz można było zauważyć, że Luthias podchodzi do większości rzeczy z pewną rezerwą, co wcale jednak nie oznacza, że, jak inne lewki w jego wieku, nie jest ciekawy świata i tego, z czym ma styczność. Może nie będzie jednym z tych, co zadają miliony pytań, ale jeśli coś go będzie zastanawiać i nie będzie sobie w stanie tego w żaden logiczny sposób wytłumaczyć, to na pewno będzie pytał. Wszak kto pyta, nie błądzi, jak to się mawia.
Zerknął w stronę wejścia, gdy pojawiła się tam jakaś młoda lwica, po czym z powrotem ulokował oczekujące odpowiedzi spojrzenie w Soldaacie.
Powrót do góry Go down
Haamid
 Lwiątko
 Lwiątko
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 26/02/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Pon Mar 09, 2015 8:44 pm

Podszedł do zimnego lwa i zaczął mu się przyglądać swoimi paczałkami. Szybko cofnął się kilka kroczków do tyłu, gdyż denerwował go chłód. [i]Tata?[/i] To dlatego czuł, że jest z nim związany! Uwaga ojca go niezmiernie ucieszyla i lekko zawstydziła. W tej chwili zastanawiało go tylko, dlaczego jest inny? Przecież mama jest szara, brat też, a ojczym jest biały. Dlaczego on taki nie jest? Chciałby się tego dowiedzieć jednak uznał, iż nie jest to odpowiedni moment. Uśmiechnął się do Luthiasa, a następnie przeniósło wzrok na rodziców.
-[b]Właśnie. Dlaczego?[/b]- zapytał zaraz po bracie. Wpatrywał się w lwa błękitnymi oczami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sro Mar 11, 2015 7:00 am

Lew wypuścił powietrze z wesołym stęknięciem, co mogło zabrzmieć jak delikatniejsza wersja prychnięcia ze śmiechem. Następnie widząc zdziwione minki lewków, przeniósł swój wzrok na Neyaarii. On jest „zimny w dotyku”?! Soldaat spojrzał na swoje łapy, starając się uchwycić swoim spojrzeniem jak największy kawałek ciała. O kurcze blaszka… On jest jakiś wyblakły! Na pysku lwa malowało się coraz większe zdziwienie i to raczej nie w tym pozytywnym znaczeniu. Podniósł się szybko, acz delikatnie, myśląc także o tym, by nie wystraszyć dzieci i podbiegł do żółwiej skorupy z wodą. Stanął nad nią z grobową miną, a następnie zajrzał do środka, wypuszczając z frustracją oddech. I co zobaczył? Lód. Nie, nie chodzi o to, że to on wyglądał jak lód! On swoim oddechem zamroził tę wodę… Ale coś tam jeszcze było widać, a dostrzegając postać białego, dużego lwa, Sold mógł się już domyślić przyczyny pytania Luthiasa. Ale czy to znaczy, że on jest.. Zamrożony? Czy… że co? Co mu się takiego zrobiło?!
Lew zmrużył oczy, wzdychając głośno i dopiero potem spojrzał na lwicę i dzieci.
[b]No… Właśnie nie wiem…[/b] odpowiedział w stronę nadal zdziwionych synów. Ale nie podszedł już do nich… Bał się, że coś im zrobi…
Powrót do góry Go down
Umoja
 Przybysz
 Przybysz
avatar

Liczba postów : 44
Join date : 21/02/2015
Skąd : Ze Wschodu...

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sro Mar 11, 2015 7:24 am

- [b]Spokojnie ojcze, co się stało?[/b] - zapytałam i podeszłam do taty, który miał bardzo zdziwioną minę - [b]Wszystko w porządku?[/b] - powiedziałam i obiełąm go łapą. Wydawał się zdziwiony a nawet zaniepokojeny, co nie było u niego częste, więc postanowiłam się dowiedzieć co się stało - [b]Tato, proszę, odpowiedz mi![/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sro Mar 11, 2015 10:31 am

Zobaczyłam tylko, jak lew doskakuje do skorupy z czystą wodą, a ta nagle... zamarzła? Zamrugałam parę razy swoimi zielonymi oczami z niedowierzania. Czyli gdybym go polizała mój język by zamarzł? Otrzepałam głowę zaraz po tym, jak przez nią przeleciało mi to idiotyczne pytanie. Sama nie wiedziałam, czemu na to wpadłam.
Rzuciłam moim maluchom ciepłe spojrzenie, po czym zniżyłam głowę do poziomu ich mały ciałek.
[b]-Wasz tatuś przeszedł drobną hmm... przemianę i właśnie dlatego bije od niego ten chłód.[/b] Spojrzałam porozumiewawczo na poddenerwowanego lwa, aby się tym nie przejmował. Byłam przy całym zajściu i dobrze wiedziałam, z czego to wynikło. Z powrotem odwróciłam głowę do Luthiasa i Haamida.
[b]-Ale to nic szkodliwego, może troszeczkę nieprzyjemnego, ale wszyscy za niedługo się przyzwyczaimy. Soldaat... [/b]Ponownie na niego spojrzałam, jednocześnie podnosząc się jedną łapą dając mu gest, aby się do nas zbliżył. Nie był zagrożeniem dla istot żywych, co najwyżej mógł zamrozić wodę, jak to zrobił wcześniej. Usiadłam, wyczekując na jego ruch i przygarnęłam łapą maluchy do siebie, aby je nieco ogrzać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sro Mar 11, 2015 11:57 am

Soldaat spojrzał na Umoję, a następnie na Neyaarii. Skoro nic im do tej pory nie zrobił, to chyba to co go spotkało nie jest ważne… Ależ z niego egocentryk! Zamiast skupić się na nich, skupił się na sobie i swoich problemach. Otrzepał swoją lodowatą grzywę, usuwając z głowy myśli o swojej przemianie. A co to zmienia? Ważne, że są razem… Żywi…
[b]Już… Już nic…[/b] powiedział Umoji, podnosząc łapę, aby ją pogłaskać po główce, lecz zaraz ją opuścił przypominając sobie o chłodzie, jaki wokół roztacza. Przyzwyczają się…
Siada obok Neyaarii spoglądając na nią. Ależ ona jest mądra! Potrafi znaleźć rozwiązanie każdego problemu… Nagle przypomina sobie pytanie lwicy, na temat tego ich spotkania…
[b]Może spotkamy się… po południu… wieczorem?[/b] właściwie, to nie wiem, jaka pora dnia tam u nich jest- jeżeli rano- tego dnia, jeżeli wieczór- następnego.

//Sorki, że krótko... Wena mi siada... :( (HELP!)
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sro Mar 11, 2015 12:15 pm

Poczułam, jak lew siada koło nas, a ja tylko uśmiechnęłam się doń, a później całej reszty rodzinki.
[b]-Hmm... może wieczorem?[/b] Rzuciłam mu zawadiackie spojrzenie. Nie będę tu jakiejś pokazówki odstawiać, a szczególnie nie w towarzystwie dzieci. Umoja jest już na tyle duża, że mogłaby się nimi zająć, podczas gdy my mamy do obgadania trochę spraw... dużo spraw. Na prawdę mega dużo spraw. Myślałam, gdzie moglibyśmy się zobaczyć, bo z pewnością nie pośród różanych krzewów nad jeziorem- to miejsce jeszcze na długo pozostanie dla mnie wrogie. Może tym razem lepiej będzie oddalić się od wody? Jakoś nie miałam ochoty w ogóle się do niej zbliżać. Może kiedyś?
Czekałam na propozycję od Solda, skoro on zaproponował spotkanie to pewnie miał już jakieś miejsce myśli. Popatrzyłam na niego swoimi zielonymi ślepiami, wyczekując na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sob Mar 14, 2015 12:48 pm

Soldaat także się uśmiechnął, słysząc jej odpowiedź. Oj tak! Masę spraw! I lepiej nie odkładać ich „na później”. Ponoć- „co się odwlecze, to nie uciecze”, ale chyba nie w każdej sytuacji się to sprawdza, a samo powiedzenie wymyślił jakiś leń…
[b]Dobrze… A co powiesz o spacerze nad Aleję Lampionów? Wieczorem jest tam szczególnie pięknie… I to właśnie tam się poznaliśmy…[/b] podał pomysł, przypominając o tamtej chwili. Byli wtedy sobie tak obcy, tak dalecy… Soldaat uznał ją już wtedy za niezwykłą, mądrą i piękną lwicę, sądził, że zostaną przyjaciółmi, co się z resztą później stało, ale nigdy nie przypuszczałby, że to jest właśnie miłość jego życia… Ta na którą tyle czekał… Pomyślał, że miło by było, gdyby znów tam razem poszli.
Lew spojrzał na synów. To są najważniejsze chwile w ich życiu, to właśnie teraz najwięcej zapamiętują i się uczą, dobrze było dać im jakieś lekcje.
[b]A was… O świcie zabiorę na szczyt góry Caelum… Zobaczycie całą krainę… Co wy na to?[/b] spytał, spoglądając na lewki. Oczywiście zaproszenie było otwarte także dla innych lwiątek, między innymi przebywających tam Umoji i Amaniego…




Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sob Mar 14, 2015 1:18 pm

Zachichotałam pod nosem na słowa Soldaata. O tak, ta chwila szczególnie zapadła mi w pamięć. Wtedy go poznałam. Był taki przyjacielski, miły i opiekuńczy... no i oczywiście brązowy! Mimo tych wszystkich zmian, nadal był sobą, lwem, którego kochałam całą sobą.
[b]-Z rozkoszą. Tak dawno tam nie byłam, więc przydałoby się odświeżyć parę wspomnień. [/b]Powiedziałam spokojnie, wpatrując się w jego lodowe oczyska. Po tym przeniosłam swe spojrzenie na moje maleństwa, które przysunęłam do siebie w geście przytulenia.
[b]-No właśnie, chłopcy. Każdy lew musi znać swoje terytoria, a to najlepszy moment, abyście rozwinęli swoje skrzydła.[/b] Mówiłam do nich, patrząc to w zielone, a to w błękitne ślepia synów, po czym polizałam każdego z nich w czoło.
[b]-A teraz mamusia z tatusiem muszą porozmawiać. Zachowujcie się grzecznie i nie psoćcie za bardzo. Wrócimy niebawem.[/b] Posłałam im ciepły uśmiech, po czym podniosłam się i wyszłam z jaskini, w tak dobrze znany mi kierunek. W miejsce pełne wspomnień. Czyli nad Aleję Lampionów (oczywiście userka zawsze musi czytać tą nazwę nieco inaczej xD).

[b]zt.[/b]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Czw Mar 19, 2015 12:59 pm

Szary w milczeniu przyglądał się wcześniejszej reakcji ojca, kiedy ten zdał sobie sprawę, że coś jest nie w porządku. Musiało to nim wstrząsnąć i to chyba dość mocno, tak się przynajmniej Luthiasowi wydawało. Może nie zawsze taki był? W sumie, nawet nie miał czasu by głębiej zastanowić się nad tym pytaniem, bo zaraz matka im wyjaśniła, że to jest spowodowane jakąś przemianą, co jednoznacznie przemawia za tym, że nie był. Teraz jednak zaciekawiło go cóż za przemiana mogła spowodować coś takiego, ale póki co raczej nie będzie dane mu się tego dowiedzieć.
Potaknął jedynie głową, kiedy Sold oznajmił im, że potem zabierze jego i Haamida na jakąś tam górę. Nie, że się nie cieszył czy coś, bo się z tego cieszył, ale tego nie okazał, podobnie jak to było wcześniej, gdy ojciec go pochwalił. Luth po prostu nie jest zbyt ekspresywnym lwem; swoje emocje pozostawia dla siebie, światu zewnętrznemu ukazując jedynie spokój. Wschodni, wypisz wymaluj po prostu. Nie marudził specjalnie, kiedy został przyciągnięty przez Ney, przytulony i jeszcze polizany. Może jedynie lekko pokręcił nosem, jak to czyni większość lewków, które sądzą, że są już nieco za duże na podobne pieszczoty. Potem jedynie odprowadził rodziców wzrokiem, kiedy ci opuścili grotę. Zerknął na brata, po czym – nie wiedząc do końca co ze sobą począć – zaszył się w jakimś kącie i osunął się w objęcia Morfeusza, czyli prościej mówiąc, zasnął.

~*~

Młody lew po przebudzeniu (przy czym uznajmy, że od powyższej sytuacji już minął jakiś tam czas, znaczy się – nie jest to poranek po powyższej sytuacji, tylko ileś tam później) przeciągnął się, a następnie rozejrzał swymi soczyście zielonymi ślepiami po grocie. Oczywiście, cały czas tu nie wegetował – wychodził, głównie jednak trzymając się bardziej mu znajomych terenów Wschodu; z dnia na dzień wypuszczał się coraz dalej i poznawał je coraz lepiej. Musiał przyznać, że bardzo polubił takie samotne wędrówki, w czasie których jedynym towarzystwem były jego własne myśli. Krótki namysł wystarczył, by uznał, że nie ma potrzeby by siedział dłużej w grocie; pewnie i tak nikt nie będzie od niego nic chciał, jak zwykle. A jeśli ktoś naprawdę będzie pilnie potrzebował kontaktu z jego personą, w co Luthias szczerze wątpił, to na pewno uda mu się go znaleźć, gdziekolwiek by aktualnie nie przebywał.
Skinął głową ewentualnym obecnym w czysto uprzejmym geście, po czym niezbyt spiesznym krokiem ruszył w stronę wyjścia z jaskini, a następnie skierował się tylko w sobie znanym kierunku.

z/t
Powrót do góry Go down
Rossa
 Zwykły Członek Stada
 Zwykły Członek Stada
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 06/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   Sob Mar 28, 2015 3:57 am

Rossa przyglądała się tylko z boku tej całej scenie. Nie odzywała się ani słowem bo też cóż miała mówić w takiej chwili. Była to sprawa która w rzeczywistości kompletnie jej nie dotyczyła. Chociaż najpewniej wiele z lwów powiedziało by, że powinna była wykazać chociaż odrobinę większe zainteresowanie tym co się dzieje w jej stadzie, ale czy tak naprawdę należała do tej grupy. Nie była w tym stadzie długo, wydawało się jej, że tutaj może znajdzie dla siebie swoje miejsce, ale im dłużej przebywała w tym stadzie tym bardziej dochodziła do wniosku, że bardzo się pomyliła. Z drugiej strony... sam nie przeżyje w tym świecie. Bez żadnych umiejętności których powinna była się nauczyć kiedy była jeszcze małym lwiątkiem.
Lwiczka westchnęła tylko cicho i podniosła się z chłodnej skały. Przeciągnęła się tylko leniwie i widząc, że cały tłum się rozchodzi ona również postanowiła pójść gdzieś przed siebie.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala główna jaskini   

Powrót do góry Go down
 
Sala główna jaskini
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
 Similar topics
-
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69
» Sala grawitacyjna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lions :: Terytorium Stada Wschodu Harmonii :: Płaskowyż Solem :: Jaskinia stada-
Skocz do: